Są takie meble, które wystarczy zobaczyć, żeby od razu wyobrazić sobie leniwe popołudnie z książką i kawą. Krzesło brazylijskie Gardenic z Biedronka Home kosztuje obecnie 44,99 zł, a wygląda jak dodatek przywieziony z wakacji na Bali. Beżowa tkanina, drewniany drążek i swobodnie opadające siedzisko tworzą wakacyjny klimat, ale dla mnie najważniejsza okazała się wygoda. Mama miała przysiąść tylko na moment, a po chwili stwierdziła, że właściwie mogłaby spędzić w nim całe popołudnie.
Mama usiadła tylko na chwilę, a potem nie chciała się ruszyć. Krzesło brazylijskie otula ciało zupełnie inaczej niż zwykły fotel
Krzesła brazylijskie od dawna kojarzyły mi się przede wszystkim z ogrodami, tarasami i zdjęciami egzotycznych apartamentów, ale ten model udowadnia, że równie dobrze można wykorzystać je w mieszkaniu. Konstrukcja jest banalnie prosta: zamiast sztywnego siedziska mamy miękko układającą się tkaninę zawieszoną na drewnianym drążku. Dzięki temu po zajęciu miejsca materiał dopasowuje się do sylwetki i daje przyjemne wrażenie otulenia. To trochę połączenie fotela i hamaka – można wygodnie się oprzeć, podciągnąć nogi i delikatnie kołysać. Model Gardenic z Biedronki ma siedzisko o wymiarach 100 x 130 cm, więc miejsca jest naprawdę sporo. Producent podaje maksymalne obciążenie do 120 kg. Sama konstrukcja waży natomiast zaledwie 1,6 kg, dlatego nie mamy do czynienia z ciężkim meblem, który raz zamontowany musi zostać w jednym miejscu na zawsze.
Zobacz także:
Można go stosunkowo łatwo zdjąć i przenieść. W zestawie znajdują się siedzisko, drewniany drążek oraz dwa karabińczyki. Trzeba jednak pamiętać, że przy takim fotelu najważniejszy jest nie tylko sam materiał, ale przede wszystkim solidny i odpowiednio dobrany punkt mocowania. Nie zawieszałabym go przypadkowo na pierwszym haczyku w suficie. Mocowanie musi być dostosowane zarówno do podłoża, jak i przewidywanego obciążenia. Gdy ten etap mamy za sobą, dostajemy za to własny niewielki kącik do bujania, który zajmuje optycznie zdecydowanie mniej miejsca niż tradycyjny masywny fotel.
fot. home.biedronka.pl
Wygląda jak wyposażenie domku na Bali, ale pasuje też do zwykłego salonu. Beż, drewno i miękka tkanina robią cały efekt
Gdybym miała wskazać największą wizualną zaletę tego modelu, byłaby nią prostota. Nie ma tu krzykliwych kolorów, wzorów ani elementów, które po jednym sezonie zaczną wyglądać niemodnie. Naturalny beż i jasny drewniany drążek tworzą zestaw, który od razu przywodzi mi na myśl styl boho, wakacyjne wille i spokojne wnętrza pełne rattanu, lnu oraz roślin. Właśnie dlatego krzesło może wyglądać znacznie drożej, niż wskazuje jego cena. W salonie zawiesiłabym je obok dużej monstery albo palmy, dodała niewielki stolik i lampę z plecionym kloszem.
Szukasz ciekawych dodatków do domu? To też może cię zainteresować: Weszłam do Action i własnym oczom nie wierzyłam. Pluszowy, obły i jak z showroomu. Ten mebel premium odmienił mój salon
Na balkonie wystarczą donice z trawami i lampki, żeby powstał przyjemny kącik na letnie wieczory. Jeśli natomiast lubisz bardziej skandynawskie wnętrza, beż również nie będzie problemem – dobrze łączy się z bielą, szarością i jasnym drewnem. Sam materiał nie jest przy tym wykonany wyłącznie z bawełny. Według specyfikacji producenta siedzisko składa się w 65 proc. z poliestru, 25 proc. z bawełny i 10 proc. z wiskozy. Takie połączenie pozwala zachować tekstylny, miękki charakter fotela. Ja szczególnie lubię fakt, że krzesło nie ma sztywnej, rozbudowanej ramy. Kiedy jest zawieszone, wygląda lekko, a kiedy przestaje być potrzebne, można je zdjąć. To ciekawa opcja zwłaszcza na niewielki balkon albo do pokoju, w którym nie chcemy na stałe ustawiać kolejnego dużego mebla.
Cena najbardziej mnie zaskoczyła, bo spodziewałam się przynajmniej dwa razy wyższej. W Biedronka Home przecenili je z 99 zł
Przy podobnych dekoracyjnych fotelach można spokojnie zostawić ponad sto złotych, dlatego tutaj cena mocno zwraca uwagę. Krzesło brazylijskie Gardenic zostało wycenione na 44,99 zł, podczas gdy wskazana cena regularna poza okresem promocji wynosi 99 zł. Za niecałe 45 zł dostajemy jednak pełnoprawny element strefy wypoczynkowej, a nie jedynie dekoracyjny gadżet. Właśnie dlatego sama spojrzałabym na niego nie tylko jako na zakup na balkon. Jeśli masz wolny kąt w sypialni, salonie czy większym pokoju dziecka, taki wiszący fotel potrafi zupełnie odmienić charakter przestrzeni. Można zrobić z niego miejsce do czytania, słuchania muzyki albo zwyczajnego nicnierobienia. Do tego nie potrzeba wielu dodatków. Wystarczy miękka poduszka, lekki koc i niewielka lampka stojąca obok. Przy cenie 44,99 zł aż prosi się o małą metamorfozę, ale przed zakupem sprawdziłabym przede wszystkim możliwość bezpiecznego montażu. To jeden z tych produktów, przy których warto najpierw spojrzeć w sufit, a dopiero później nacisnąć „dodaj do koszyka”.

Obserwuj nas na Google







