Każdy, kto próbował spakować czteroosobową rodzinę do niewielkiego auta, wie, jak szybko kończy się dostępna przestrzeń. Duże walizki są sztywne i zajmują mnóstwo miejsca, a kiedy jedna nie pasuje, trudno ułożyć obok niej kolejną. Plecaki też wcale nie rozwiązują problemu. Mają nieregularny kształt, wypchane kieszenie i wystające szelki, przez co w bagażniku zostaje mnóstwo niewykorzystanej przestrzeni. Przez lata testowałam różne rozwiązania, ale zawsze kończyło się tak samo – coś trzeba było upychać pod nogami pasażerów albo zostawiać w domu. Dopiero kiedy zaczęłam pakować rzeczy do jednej konkretnej torby, zobaczyłam, jak dużą różnicę robi odpowiedni kształt bagażu.

Niebieska torba z IKEA okazała się strzałem w dziesiątkę. Kosztuje niewiele, a mieści naprawdę dużo

W naszej rodzinie najlepiej sprawdzają się niebieskie torby Ikea Frakta na zamek. Kosztują zaledwie 14,99 zł, a są zaskakująco pojemne. Bez problemu mieszczą ubrania dla jednej osoby, ręczniki, kosmetyczkę i kilka drobiazgów, a przy tym nie sprawiają wrażenia przeładowanych. Ogromnym plusem jest długi zamek błyskawiczny, który otwiera torbę niemal na całej długości. Nie trzeba przekopywać zawartości w poszukiwaniu jednej koszulki. Po otwarciu wszystko od razu widać, a złożone ubrania można ułożyć warstwami, dzięki czemu mniej się gniotą i łatwiej utrzymać porządek przez cały wyjazd.

Zobacz także:

fot. www.ikea.com

Kształt robi większą różnicę, niż się wydaje. Dzięki temu wykorzystuję każdy centymetr bagażnika

Największą zaletą tych toreb jest ich prosty kształt granastosłupu. Nie mają zaokrąglonych boków ani sztywnych elementów, które zabierają cenną przestrzeń. Dzięki temu można układać je jedna na drugiej albo ustawiać obok siebie niemal jak klocki. W małym bagażniku robi to ogromną różnicę. Doceniam też sposób noszenia. Torba ma zarówno krótkie uchwyty, jak i długie, które mogą pełnić funkcję uszu jak w plecaku. Zresztą, kiedy trzeba przejść z parkingu do apartamentu z większą ilością bagażu, torbę można założyć jak plecak. To rozwiązanie wielokrotnie ułatwiło nam przenoszenie rzeczy podczas rodzinnych wyjazdów.

Szukasz praktycznych patentów na pakowanie. przeczytaj to: Bez zestawu z Sinsay nie jadę na urlop. Walizka mieści 2x więcej, a ubrania są jak wzięte spod żelazka

Są wytrzymałe i łatwe do utrzymania w czystości. U mnie przeszły test lepiej, niż się spodziewałam

Po kilku sezonach używania torby nadal wyglądają bardzo dobrze. Producent nie deklaruje, że nadają się do prania w pralce, ale zaryzykowałam i wyprałam je już kilka razy. Trafiały nawet do suszarki bębnowej i ku mojemu zaskoczeniu nic się z nimi nie stało – nie skurczyły się, nie rozkleiły i nie straciły kształtu. Od tamtej pory pakuję całą rodzinę właśnie w takie torby. Bagażnik jest lepiej zorganizowany, łatwiej znaleźć potrzebne rzeczy i nie muszę zastanawiać się, jak zmieścić kolejną walizkę. Czasem najprostsze rozwiązania okazują się najlepsze.