Tegoroczne upały dają się we znaki nie tylko na plaży, ale też w autobusach, tramwajach czy podczas spacerów po mieście. Właśnie dlatego podczas zakupów w Dino zwróciłam uwagę na niewielki gadżet, który od razu wrzuciłam do koszyka. Mini wiatraczek na USB kosztował tylko 14,99 zł, a dziś nie wyobrażam sobie wyjścia z domu bez niego.
Nie planowałam żadnych dodatkowych zakupów. Ten mały wiatraczek sam wpadł mi w oko
Do Dino weszłam po kilka podstawowych produktów spożywczych. Jak to jednak często bywa, na chwilę zatrzymałam się przy regałach z sezonowymi akcesoriami. Wśród różnych drobiazgów zauważyłam niewielkie pudełko z napisem „Mini Wiatraczek Kwiatek na USB”. Cena? 14,99 zł. Pomyślałam, że za takie pieniądze warto sprawdzić, czy rzeczywiście się przyda. Po wyjęciu z opakowania od razu spodobał mi się jego wygląd. Wiatraczek przypomina kwiatek – kolorowe płatki otaczają niewielkie śmigło, dzięki czemu całość wygląda bardziej jak modny gadżet niż typowy wentylatorek. Jest też naprawdę niewielki. Ma około 15,4 cm wysokości, dlatego bez problemu mieści się nawet w małej torebce czy plecaku.
Zobacz także:
To właśnie kompaktowy rozmiar przekonał mnie najbardziej. Duże wiatraki biurkowe świetnie sprawdzają się w domu, ale trudno zabrać je ze sobą. Ten model mogę schować dosłownie wszędzie. Nie zajmuje praktycznie miejsca i waży na tyle niewiele, że nawet nie czuję, że noszę go w torebce. Dodatkowym atutem jest zasilanie przez USB. Dzięki temu mogę podłączyć go do powerbanku, laptopa czy innego urządzenia z odpowiednim portem. Nie muszę kupować baterii ani pamiętać o ich wymianie, co dla mnie jest dużym ułatwieniem.
fot. mat. własne Story.pl
Najbardziej doceniłam go poza domem. W autobusie sprawdza się lepiej, niż się spodziewałam
Pierwszy prawdziwy test przyszedł kilka dni po zakupie. Wracałam autobusem w środku dnia, a temperatura na zewnątrz była bardzo wysoka. Klimatyzacja działała słabo, w środku panował zaduch i już po kilku minutach miałam wrażenie, że zaraz się rozpłynę. Wtedy przypomniałam sobie o wiatraczku schowanym w torebce. Podłączyłam go do powerbanku i od razu poczułam przyjemny podmuch powietrza. Oczywiście nie zastąpi klimatyzacji ani dużego wentylatora, ale przyjemnie chłodzi twarz i szyję, dzięki czemu znacznie łatwiej wytrzymać podróż.
Jeżeli szukasz zakupowych okazji, to także warto sprawdzić: Marzył mi się loftowy salon, ale nie sądziłam, że jeden element tak go odmieni. Lampa jak od designera a tylko 3 dyszki
Od tamtej pory zabieram go praktycznie wszędzie. Korzystam z niego podczas spacerów, kiedy siedzę na ławce w parku, czekam na pociąg albo stoję w kolejce. Świetnie sprawdza się także podczas pracy przy laptopie, ponieważ wystarczy podłączyć go do portu USB i można cieszyć się delikatnym nawiewem bez zajmowania miejsca na biurku. Zauważyłam też, że wiele osób zwraca na niego uwagę. Kilka razy ktoś zapytał mnie, gdzie go kupiłam. Nic dziwnego – wygląda bardzo estetycznie i nie przypomina typowych plastikowych wentylatorów, które często kojarzą się z tanimi gadżetami.
Za 14,99 zł trudno oczekiwać cudów. Ale jako podręczny pomocnik na upały sprawdza się świetnie
Oczywiście warto pamiętać, że to niewielki, przenośny wiatraczek. Nie schłodzi całego pomieszczenia ani nie zastąpi klimatyzatora. Jego zadaniem jest zapewnienie odrobiny ulgi podczas największych upałów i właśnie z tego wywiązuje się naprawdę dobrze. Dużą zaletą jest także prostota obsługi. Nie trzeba instalować żadnych aplikacji ani wymieniać baterii. Wystarczy podłączyć urządzenie do źródła zasilania przez USB i można z niego korzystać praktycznie od razu. Dzięki temu sprawdzi się zarówno w domu, jak i w podróży.
Podoba mi się również to, że po zakończeniu używania wystarczy schować go z powrotem do torebki. Nie zajmuje wiele miejsca, więc mam go zawsze pod ręką. To jeden z tych zakupów, które początkowo wydają się niepotrzebnym drobiazgiem, a później okazują się bardzo praktyczne. Jeśli także źle znosisz wysokie temperatury i szukasz prostego sposobu na chwilę ochłody podczas codziennych wyjść, warto zwrócić uwagę na mini wiatraczek kwiatek na USB, który można znaleźć w Dino za 14,99 zł. Za niewielką kwotę dostajesz poręczny gadżet, który bez problemu zmieści się w torebce i może umilić podróż autobusem, spacer po mieście czy oczekiwanie w kolejce podczas letnich upałów.

Obserwuj nas na Google







