Przez lata myślałam, że opóźnione loty to po prostu ryzyko wpisane w podróżowanie. Kiedy samolot startował kilka godzin później, zwykle kończyło się na narzekaniu i czekaniu na lotnisku. Dopiero niedawno dowiedziałam się, że pasażerowie w wielu sytuacjach mają prawo do odszkodowania. Co ciekawe, wiele osób nigdy nie składa wniosku, bo nie zna swoich praw albo zakłada, że procedura będzie skomplikowana. Tymczasem czasami wystarczy kilka drobnych szczegółów, by odzyskać naprawdę sporą kwotę. W moim przypadku zwrócił się cały urlop.
Kiedy należy się odszkodowanie za opóźniony lot i ile można dostać? Stawki zależą od długości trasy
W Unii Europejskiej pasażerów chronią przepisy rozporządzenia UE 261/2004. Zgodnie z nimi odszkodowanie może przysługiwać między innymi wtedy, gdy samolot dotrze do miejsca docelowego z opóźnieniem wynoszącym co najmniej 3 godziny. Wysokość rekompensaty zależy przede wszystkim od długości trasy lotu. Najczęściej pasażerowie mogą otrzymać:
Zobacz także:
- 250 euro przy lotach do 1500 km,
- 400 euro przy lotach od 1500 do 3500 km,
- 600 euro przy lotach dłuższych niż 3500 km.
W praktyce oznacza to, że nawet jedna podróż może zakończyć się wypłatą kilkuset euro odszkodowania. Warto jednak pamiętać, że przewoźnik nie odpowiada za wszystkie opóźnienia. Jeśli przyczyną były nadzwyczajne okoliczności, takie jak ekstremalne warunki pogodowe czy zagrożenia bezpieczeństwa, wypłata może nie przysługiwać. Mimo to eksperci podkreślają, że każdego roku tysiące Polaków nie dochodzi swoich praw, choć mogliby odzyskać niemałe pieniądze.
W moim przypadku loty były opóźnione o ponad 3 godziny. Wniosek do Wizz Air okazał się bardziej skomplikowany, niż myślałam
Podczas ostatniego urlopu podróżowałam na trasie Polska – Hiszpania, następnie Hiszpania – Dania, a później wracałam z Danii do Polski. Niestety dwa z tych lotów były znacząco opóźnione. Pierwszy samolot wystartował ponad trzy godziny później, niż przewidywał rozkład. Podobna sytuacja spotkała mnie podczas powrotu z Danii do Polski.
Kiedy sprawdziłam przepisy, od razu uznałam, że warto zawalczyć o należne odszkodowanie. Pierwszym krokiem było wejście na stronę Wizz Air i próba złożenia oficjalnego wniosku. Ku mojemu zdziwieniu formularz przez kilka dni po zdarzeniu nie był dostępny dla mojego lotu.
Próbowałam ponownie, sprawdzałam różne zakładki i szukałam informacji, ale bez większego efektu. Nie chciałam jednak odpuścić. Wiedziałam, że przy dwóch opóźnionych lotach w grę mogą wchodzić naprawdę konkretne pieniądze. Zaczęłam więc szukać alternatywnego rozwiązania.
Firmy od odszkodowań załatwiają wszystko za pasażera. Dzięki temu odzyskałam około 2000 zł za opóźniony lot
Podczas przeglądania stron internetowych i poradników dotyczących reklamacji w związku z opóźnionymi lotami, trafiłam na firmy specjalizujące się w odzyskiwaniu odszkodowań lotniczych. Ich działanie jest bardzo proste. Pasażer przesyła podstawowe informacje dotyczące lotu, numer rezerwacji oraz dokumenty potwierdzające podróż. Następnie firma analizuje sprawę i sprawdza, czy odszkodowanie rzeczywiście przysługuje. Ja osobiście korzystałam z delayfix.com.
fot. archiwum prywatne/Story.pl
Jeżeli istnieją podstawy do wypłaty rekompensaty, specjaliści przejmują praktycznie wszystkie formalności. Kontaktują się z przewoźnikiem, prowadzą korespondencję i w razie potrzeby pomagają również na dalszych etapach postępowania. Oczywiście takie firmy pobierają prowizję od wygranej sprawy. W moim przypadku uznałam jednak, że to rozsądne rozwiązanie, ponieważ nie musiałam samodzielnie walczyć z dokumentami ani śledzić całej procedury.
Ten trik na tańsze loty również może cię zainteresować: Była stewardessa pokazała, jak oszczędza na lotach. 1 punkt mocno zaskakuje
Finalnie za dwa opóźnione loty otrzymałam około 2000 zł odszkodowania. Gdybym nie zainteresowała się tematem, te pieniądze najprawdopodobniej przepadłyby bezpowrotnie. Od tamtej pory zawsze sprawdzam, czy w przypadku opóźnienia lub odwołania lotu nie przysługuje mi rekompensata. Coraz częściej okazuje się bowiem, że kilka godzin spędzonych na lotnisku może przełożyć się na całkiem pokaźny zwrot pieniędzy. W moim przypadku zwrot pokrył tygodniowy pobyt za granicą.

Obserwuj nas na Google







