Pamiętam, że kilka lat temu moje maliny nie wyglądały już tak dobrze jak na początku uprawy. Owoce stawały się coraz drobniejsze, było ich mniej, a część pędów wyglądała na osłabione. Zamiast cieszyć się pełnymi miskami malin, coraz częściej zastanawiałam się, co robię nie tak. Postanowiłam bardziej przyłożyć się do pielęgnacji i poczytać, jakie zabiegi mają największy wpływ na plonowanie. Okazało się, że po zakończeniu zbiorów wiele osób całkowicie zapomina o malinach, a właśnie wtedy rozpoczyna się jeden z najważniejszych etapów ich pielęgnacji. Od tamtej pory każdego sierpnia poświęcam około 10 minut na prosty zabieg. Efekty widzę już w kolejnym sezonie. Krzewy są zdrowsze, a owoce wyraźnie większe, bardziej soczyste i słodsze.

Przez lata moje maliny nie zachwycały. Od kiedy po zbiorach poświęcam im 10 minut, plony są coraz lepsze

Jeszcze kilka sezonów temu wydawało mi się, że skoro maliny zakończyły owocowanie, to praktycznie nie wymagają już żadnej uwagi. Zostawiałam je w spokoju, a później zastanawiałam się, dlaczego z roku na rok owoców jest mniej. Krzewy stawały się coraz gęstsze, część pędów wyglądała na osłabione, a same maliny nie były już tak duże i słodkie jak kiedyś. Myślałam, że to po prostu kwestia pogody albo wieku roślin.

Zobacz także:

Dopiero bardziej świadoma pielęgnacja pokazała mi, jak ogromne znaczenie ma okres tuż po zbiorach. Właśnie wtedy roślina zaczyna przygotowywać się do kolejnego sezonu. To moment, w którym warto pomóc jej zregenerować się po intensywnym owocowaniu i stworzyć jak najlepsze warunki do rozwoju młodych pędów. Okazało się, że kilka prostych czynności wykonanych w sierpniu może mieć znacznie większy wpływ na przyszłoroczne plony niż wiele zabiegów wykonywanych wiosną.

Od tamtej pory po zakończeniu zbiorów zawsze rezerwuję sobie kilkanaście minut na pielęgnację malin. Nie odkładam tego na później, bo wiem, że im szybciej wykonam najważniejsze prace, tym lepiej dla krzewów. To naprawdę niewielki wysiłek, a różnica jest ogromna.

Najważniejszy zabieg po zbiorach? Przycinanie malin letnich

Jeżeli uprawiamy maliny letnie, które owocują na dwuletnich pędach, po zakończeniu zbiorów należy usunąć wszystkie pędy, z których w tym roku zbieraliśmy owoce. To właśnie one zakończyły już swój cykl i nie będą ponownie owocować.

fot. popov_ariel/Adobe Stock

Najlepiej wyciąć je jak najniżej przy ziemi, pozostawiając jedynie zdrowe, silne pędy jednoroczne. To one wydadzą owoce w kolejnym sezonie. Dzięki temu krzew nie marnuje energii na stare, niepotrzebne gałęzie, a młode przyrosty mają więcej światła, powietrza i miejsca do wzrostu.

Przy okazji warto usunąć również wszystkie pędy uszkodzone, chore, połamane lub bardzo cienkie. Taki zabieg poprawia przewiewność krzewów, ogranicza rozwój chorób grzybowych i ułatwia późniejszą pielęgnację.

Samo przycinanie naprawdę nie zajmuje wiele czasu. W przypadku kilku krzewów wystarczy około 10 minut, a korzyści są widoczne przez cały kolejny sezon. To właśnie dlatego wielu doświadczonych ogrodników uważa ten zabieg za absolutną podstawę pielęgnacji malin letnich.

Nie tylko cięcie. O tych zasadach pielęgnacji malin też warto pamiętać

Samo przycinanie to bardzo ważny element, ale nie jest jedyny. Jeśli zależy ci na dużych i słodkich owocach, warto zadbać również o odpowiednią kondycję krzewów po zakończeniu owocowania. Przede wszystkim należy regularnie usuwać chwasty, które konkurują z malinami o wodę i składniki pokarmowe.

Dobrym rozwiązaniem jest także ściółkowanie podłoża korą, słomą lub kompostem. Dzięki temu gleba dłużej utrzymuje wilgoć, mniej się nagrzewa i wolniej zarasta chwastami. W sierpniu, jeśli jest sucho, nie można również zapominać o podlewaniu. Choć zbiory dobiegły końca, rośliny nadal intensywnie pracują i przygotowują pąki na przyszły sezon. Przesuszenie gleby może osłabić ich kondycję i wpłynąć na przyszłoroczne plony.

Ten domowy trik również może cię zainteresować: Sąsiadka już kończy zbiory, a ja jeszcze sieję. W sierpniu wysiewam te 4 warzywa i plony zbieram we wrześniu

Warto także zasilić maliny nawozem przeznaczonym do stosowania po owocowaniu lub dobrze rozłożonym kompostem. Dostarczy on składników potrzebnych do regeneracji, ale nie pobudzi nadmiernie wzrostu przed zimą.

Odkąd stosuję wszystkie te zasady razem z corocznym sierpniowym cięciem, różnica jest naprawdę ogromna. Krzewy wyglądają zdrowiej, rzadziej sprawiają problemy, a miski pełne dużych, słodkich malin są najlepszym dowodem na to, że kilka minut pracy po zbiorach naprawdę się opłaca.