Ogród po zachodzie słońca długo wydawał mi się pusty, chociaż w ciągu dnia nie brakowało w nim kolorów. Rabaty ginęły w ciemności, a światło zamontowane przy tarasie docierało tylko do najbliższego fragmentu trawnika. Szukałam więc prostego sposobu na podkreślenie roślin bez planowania kosztownej instalacji. Zależało mi też na rozwiązaniu, które pozwoli zmieniać nastrój w zależności od okazji. Odpowiednią nowość znalazłam podczas zwykłej wizyty w Action.

Oświetlenie ogrodowe z Action od razu wyobraziłam sobie między trawami. Cena jednej lampy mocno zaskoczyła

Nowości w Action już nieraz pokrzyżowały moje krótkie listy zakupów i tym razem wystarczyło jedno spojrzenie na opakowanie, żebym zatrzymała się przy półce na dłużej. Zobaczyłam zestaw dwóch stojących lamp ogrodowych Eurodomest. Smukłe, czarne obudowy miały cylindryczny kształt i ażurowe wycięcia, przez które przebijało ciepłe światło. Nie wyglądały jak typowe małe solary wbijane w ziemię, dlatego od razu pomyślałam o pustym miejscu obok wysokich traw ozdobnych.

Zobacz także:

Zestaw kosztował 59,90 zł, czyli jedna lampa wyszła mnie po 29,95 zł. Taka cena przekonała mnie do zakupu, ponieważ za dwa dekoracyjne punkty świetlne nie musiałam wydawać kwoty, którą zwykle przeznaczam na większe elementy wyposażenia tarasu. W pudełku znajdowały się źródła światła, przewód, zasilacz, pilot oraz części potrzebne do zamocowania lamp w podłożu.

Przed włożeniem zestawu do koszyka sprawdziłam jeszcze informacje dotyczące użytkowania na zewnątrz. Lampy są wodoodporne, co ma znaczenie w miejscu narażonym na deszcz i poranną wilgoć. Model jest zasilany sieciowo, a nie energią słoneczną, dlatego najlepiej wcześniej zaplanować jego ustawienie w pobliżu zewnętrznego gniazdka. W moim ogrodzie nie stanowiło to problemu, a stałe zasilanie daje mi pewność, że oświetlenie zadziała także po pochmurnym dniu. Nie muszę czekać, aż mały panel solarny zgromadzi odpowiednią ilość energii.

Lampy ogrodowe z pilotem pozwalają zmieniać nastrój bez wstawania z fotela. Efekt płomienia, kolory i ściemnianie dają sporo możliwości

Pierwsze uruchomienie lamp było znacznie ciekawsze, niż się spodziewałam. Lampy ogrodowe z pilotem obsługuję z miejsca, w którym akurat siedzę, dlatego nie muszę chodzić po trawniku za każdym razem, gdy chcę zmienić jasność lub kolor. Takie sterowanie doceniłam już podczas pierwszego wieczoru na tarasie. Wystarczyło kilka kliknięć, by mocniejsze światło używane podczas kolacji zamienić w delikatną poświatę odpowiednią do odpoczynku.

fot. action.com

Lampy z efektem płomienia najlepiej prezentują się po zmroku. Ciepłe światło migocze za ażurową obudową i przypomina niewielki ogień zamknięty w czarnym kloszu. Refleksy pojawiają się na liściach, źdźbłach traw i ziemi, dzięki czemu rabata nie jest oświetlona płasko ani zbyt ostro. Mogę uzyskać przytulny klimat podobny do tego, jaki dają lampiony ze świecami, ale bez pilnowania knota, osłaniania go przed wiatrem i stawiania otwartego ognia wśród suchych roślin.

Na co dzień najczęściej wybieram ciepłe białe światło, ponieważ dobrze komponuje się z drewnianymi meblami, terakotowymi donicami i zielenią. Zestaw oferuje również efekty RGB, więc klosze mogą rozświetlać się różnymi kolorami. Barwne ustawienia zostawiam na spotkania ze znajomymi i luźniejsze letnie wieczory, kiedy ogród może wyglądać trochę bardziej imprezowo. Nie muszę przy tym ograniczać się do pełnej mocy, ponieważ tryb ściemniania pozwala dopasować intensywność do sytuacji.

Action ma więcej ciekawego oświetlenia do ogrodu i na balkon. Zobacz: Te złote zwoje w kształcie uli robią świetlny spektakl na moim balkonie. W zestawie 3 sztuki, cena petarda

Dwie czarne lampy stworzyły świetlną ramę wokół rabaty. Teraz chcę poprowadzić podobne punkty wzdłuż całej ścieżki

Najciemniejszy fragment ogrodu wreszcie przestał wyglądać tak, jakby kończył się tuż za tarasem. Obie lampy umieściłam pomiędzy kępami traw ozdobnych, ale nie ustawiłam ich obok siebie. Pierwsza stanęła bliżej rozplenicy, której puszyste kwiatostany pięknie prezentują się po zmroku. Drugą wbiłam przy początku ścieżki prowadzącej w stronę stolika, dzięki czemu delikatnie wyznacza kierunek i porządkuje całą kompozycję.

Czarne obudowy w ciągu dnia nie konkurują z roślinami ani dekoracjami na tarasie. Są proste i smukłe, więc wtapiają się w tło, zamiast dominować nad rabatą. Wieczorem sytuacja się odwraca i to światło wydobywające się przez geometryczne otwory zaczyna podkreślać liście oraz różne wysokości nasadzeń. Podoba mi się, że lampy nie stoją przypadkowo na środku trawnika, lecz wyglądają jak część wcześniej zaplanowanej aranżacji.

Dwie sztuki wystarczyły, by zobaczyć wyraźny efekt, ale dla mojego ogrodu to zdecydowanie za mało. Po drugiej stronie ścieżki nadal zostaje ciemna przestrzeń, która teraz rzuca się w oczy jeszcze bardziej. Planuję więc wrócić do Action po następny komplet i rozmieścić kolejne punkty w równych odstępach.