Suche końcówki, puszenie i brak blasku to problemy, z którymi zmaga się wiele osób. Sama przez długi czas myślałam, że skoro stosuję sprawdzony kosmetyk, to więcej nie da się z niego wycisnąć. Okazało się jednak, że czas aplikacji ma ogromne znaczenie, a jedna zmiana w pielęgnacji przyniosła lepsze efekty, niż się spodziewałam.
Ten olejek z Hebe znam od lat. Dopiero teraz odkryłam, jak go najlepiej stosować
HASK Keratin Smooth Hair Oil kupuję w Hebe od dawna. Olejek kosztuje w cenie regularnej 19,99 zł, a dzięki niewielkiej pojemności bez problemu mieści się w kosmetyczce czy walizce. Jest przeznaczony do włosów suchych, zniszczonych i podatnych na puszenie. Ma wygładzać pasma, wzmacniać ich strukturę, dodawać blasku i ułatwiać rozczesywanie, dlatego regularnie sięgałam po niego jako ostatni etap pielęgnacji.
Zobacz także:
fot: hebe.pl
Przez długi czas nakładałam go jednak wyłącznie na suche włosy. Niedawno dowiedziałam się, że znacznie lepiej działa na lekko wilgotnych pasmach. Postanowiłam to sprawdzić i od tamtej pory aplikuję jedną lub dwie krople zaraz po delikatnym osuszeniu włosów ręcznikiem. W moim przypadku różnica była naprawdę zauważalna. Włosy stały się lepiej nawilżone, bardziej miękkie, mniej się puszą, a po wysuszeniu wyglądają na gładsze i bardziej błyszczące. Co ważne, wystarczy naprawdę niewielka ilość produktu, żeby nie obciążyć fryzury.
Skład robi różnicę. W Hebe znalazłam produkt, który ułatwia codzienną pielęgnację
Sekret działania tego olejku tkwi między innymi w składzie. Znajdziemy w nim keratynę, która pomaga odbudować i wygładzić strukturę włosa, witaminę E, wspierającą ochronę przed uszkodzeniami i utratą nawilżenia, oraz ekstrakt z ryżu, który poprawia elastyczność pasm i dodaje im naturalnej gładkości. Producent podkreśla również, że formuła nie zawiera parabenów, siarczanów, silikonów, glutenu ani sztucznych barwników. Dodatkowo kosmetyk jest bezpieczny dla włosów farbowanych.
Sam olejek nie zastąpi oczywiście dobrze dobranej pielęgnacji, ale może być jej bardzo dobrym uzupełnieniem. Warto pamiętać, by nakładać go wyłącznie na długości i końcówki, omijając skórę głowy. Równie ważne jest delikatne osuszanie włosów ręcznikiem z mikrofibry zamiast energicznego pocierania oraz ograniczenie bardzo gorącego nawiewu suszarki. Takie drobne zmiany pomagają zatrzymać wilgoć we włosach, dzięki czemu efekt wygładzenia utrzymuje się znacznie dłużej.
Nie tylko ja zauważyłam efekty. Kilka prostych zasad naprawdę działa
Przeglądając opinie przed kolejnym zakupem, trafiłam na recenzję użytkowniczki szatynka94 z portalu Wizaż.pl. Napisała: „Do użycia wystarcza naprawdę niewielka ilość olejku – 1 lub 2 kropelki wtarte we włosy”. W swojej opinii dodała również, że po zastosowaniu włosy są miękkie, błyszczące, sypkie i znacznie łatwiej się rozczesują. To doświadczenie jest bardzo zbliżone do mojego, zwłaszcza odkąd zaczęłam nakładać produkt na wilgotne włosy.
Jeśli masz wrażenie, że końcówki są przesuszone, a włosy puszą się już kilka godzin po umyciu, nie zawsze trzeba od razu wymieniać całą pielęgnację. Czasem lepszy efekt daje zmiana sposobu korzystania z kosmetyków, które już stoją na półce. Warto też pamiętać o regularnym podcinaniu końcówek, stosowaniu masek nawilżających raz lub dwa razy w tygodniu i ochronie włosów przed wysoką temperaturą. W moim przypadku dopiero połączenie tych prostych nawyków z aplikacją olejku na mokre włosy sprawiło, że pasma są bardziej miękkie, lśniące i zdecydowanie łatwiejsze do ułożenia.
To również cię zainteresuje: Koleżanka spytała, czy mam nowe perfumy, a to ten szampon. Cała łazienka nim pachnie i włosy są jak tafla
Jak nakładać olejek? Ten błąd popełnia naprawdę wiele osób
Odkąd zaczęłam stosować olejek na wilgotne włosy, zwracam też większą uwagę na sam sposób aplikacji. Wystarczy rozetrzeć w dłoniach jedną lub dwie krople i równomiernie rozprowadzić produkt na długościach oraz końcówkach, omijając skórę głowy. Dzięki temu włosy nie są obciążone, a kosmetyk pomaga zatrzymać nawilżenie wewnątrz pasm.
Warto pamiętać, że olejek nie jest zamiennikiem preparatu termoochronnego. Jeśli planujesz użyć prostownicy, lokówki lub szczotki modelującej z gorącym nawiewem, najpierw sięgnij po kosmetyk chroniący przed wysoką temperaturą. Olejek najlepiej potraktować jako element pielęgnacji po myciu albo wykończenie fryzury już po stylizacji. Ważna jest też ilość – w przypadku tego typu produktów więcej wcale nie znaczy lepiej. Kilka kropel w zupełności wystarczy, aby włosy były miękkie, gładkie i pełne blasku, bez efektu przeciążenia.

Obserwuj nas na Google







