Jesienią moja szafa momentalnie skręca w stronę kolorów kawy, kakao, karmelu i kasztanów. Wystarczyło więc, że zobaczyłam ten ciemnobrązowy kardigan w Pepco, a już wiedziałam, że będę miała z nim mnóstwo gotowych zestawów. Jest puszysty, ma włochatą fakturę i kosztuje tylko 50 zł, a kolor Coffee Bean naprawdę wygląda jak gorzka czekolada. Kupiłam go przede wszystkim jako dodatkową warstwę na chłodniejsze dni i szybko zaczęłam nosić zarówno do zwykłych jeansów, jak i bardziej eleganckich spodni. Najbardziej spodobało mi się jednak to, że nie potrzebowałam przy nim żadnych wymyślnych dodatków. Ten głęboki brąz i miękka faktura same zrobiły całą jesienną stylizację.
Założyłam go raz i od razu poczułam jesienny klimat. Kolor przypomina mi gorzką czekoladę
W sklepie najpierw zwróciłam uwagę właśnie na kolor. Mam już w szafie sporo czerni, szarości i beżu, więc nie chciałam kupować kolejnego swetra, który po powieszeniu na wieszaku zniknie wśród pozostałych. Ten kardigan jest inny. Pepco określa jego odcień jako Coffee Bean, czyli „ziarno kawy”, ale mnie kojarzy się bardziej z kostką gorzkiej czekolady albo kubkiem mocnego kakao. Jest głęboki, ciemny i bardzo jesienny, a jednocześnie znacznie łagodniejszy dla całej stylizacji niż czerń. Pierwszego dnia założyłam kardigan do niebieskich jeansów i zwykłego białego T-shirtu. To był banalnie prosty zestaw, a mimo to wyglądał na przemyślany, bo kontrast między bielą, denimem i czekoladowym brązem zrobił swoje.
Zobacz także:
Innym razem połączyłam go z kremową górą i beżowymi spodniami. Wtedy efekt był zupełnie inny – spokojniejszy, bardziej stonowany i utrzymany niemal w całości w jesiennych kolorach. Sam fason też ułatwił mi takie eksperymentowanie. Kardigan ma dekolt w kształcie litery V, długie rękawy i swobodną linię, dlatego mogłam nosić go jako kolejną warstwę, zamiast traktować jak klasyczny sweter wkładany bezpośrednio na ciało. Kiedy było cieplej, pod spód zakładałam prosty T-shirt. W chłodniejszy dzień sięgnęłam po dopasowany longsleeve. Dekolt w szpic sprawił, że warstwy były widoczne i całość nie wyglądała ciężko. To właśnie takie ubrania jesienią wykorzystuję najczęściej – nie muszę rano długo zastanawiać się nad stylizacją, bo wystarczy prosty dół, jasna baza i jedna charakterystyczna rzecz.
fot. pepco.pl
Ta włochata faktura zrobiła całą robotę. Zwykłe jeansy od razu wyglądały ciekawiej
Na zdjęciu kardigan wygląda niemal jak mała czekoladowa chmurka i na żywo właśnie jego puszysta, włochata powierzchnia przyciągnęła mnie najbardziej. Pepco samo opisuje fakturę jako miękką i włochatą oraz podkreśla jej przytulny charakter. Nie jest to więc klasyczny, gładki kardigan, który pełni wyłącznie rolę neutralnego tła. Tutaj materiał jest jednym z najważniejszych elementów wyglądu. Dzięki temu nawet kiedy założyłam najzwyklejsze jeansy, białą koszulkę i proste buty, góra stroju od razu przyciągała uwagę. Podoba mi się również zapięcie. Z przodu znalazły się dekoracyjne guziki, które przełamują jednolitą brązową powierzchnię i sprawiają, że sweter nie wygląda monotonnie.
Chcesz więcej modowych inspiracji? To też warto sprawdzić: Tej jesieni modne 50-tki olewają kurtki. Lidl już przecenił tę perełkę o 40 proc. Jak z francuskiego butiku, a taniutka
Nosiłam go zarówno zapiętego, jak i rozpiętego. W pierwszej wersji potraktowałam go prawie jak samodzielną górę – pod spodem miałam tylko cienką bazę. W drugiej zostawiłam go otwartego i pokazałam biały T-shirt, dzięki czemu całość nabrała bardziej codziennego charakteru. To też mój ulubiony sposób na jesienną pogodę, kiedy rano jest zimno, w południe wychodzi słońce, a po 17 znowu zaczynam marznąć. Zamiast od razu wyciągać gruby zimowy sweter, ubrałam się warstwowo i w razie potrzeby po prostu rozpięłam kardigan. Warto jedynie pamiętać, że określenie „grzeje” traktuję tutaj jako moje odczucie podczas noszenia dodatkowej, puszystej warstwy. Pepco przedstawia model jako odpowiedni do warstwowych stylizacji na chłodniejsze dni, ale nie podaje parametrów izolacji cieplnej. Nie robiłabym więc z niego zamiennika kurtki na naprawdę zimny dzień.
Z jeansami było najprościej, ale szybko poszłam krok dalej. Czekoladowy brąz połączyłam z kremem i złotem
Po kilku założeniach przekonałam się, że ten kardigan nie musi być ubraniem wyłącznie „do jeansów”. Ciemny brąz świetnie zagrał mi również z kremowymi i beżowymi rzeczami. Założyłam go do jasnych spodni, dodałam niewielkie złote kolczyki i brązową torebkę. Nagle sweter za 50 zł wyglądał zdecydowanie bardziej elegancko. Innym razem zestawiłam go z czarnymi spodniami i botkami. To chyba najłatwiejszy sposób na wykorzystanie mocnego brązu, jeśli ktoś nie lubi eksperymentować z kolorami. Czerń uspokoiła całość, a włochata faktura kardiganu sprawiła, że zestaw nie wyglądał smutno.
Spodobało mi się też połączenie z klasycznym niebieskim denimem, bo ma w sobie coś bardzo „weekendowego”: jeansy, kardigan, wygodne buty i jestem gotowa na kawę, spacer czy zwykłe zakupy. Nie potrzebowałam naszyjnika ani wzorzystej apaszki, ponieważ przy takiej fakturze łatwo przesadzić z dodatkami. Wystarczyły mi małe kolczyki i prosta torebka. Dekolt w kształcie litery V dodatkowo zostawił trochę wolnej przestrzeni przy szyi, więc mimo puszystego materiału nie czułam się wizualnie przytłoczona. Doceniłam też swobodną linię – nie kupowałam tego modelu po to, żeby był mocno dopasowany. Chciałam miękkiej warstwy, którą mogę narzucić na T-shirt czy cienką bluzkę i normalnie funkcjonować przez cały dzień. Właśnie dlatego tak szybko wylądował w mojej jesiennej garderobie.

Obserwuj nas na Google







