Siwe włosy mają to do siebie, że lubią rzucać się w oczy akurat wtedy, gdy najmniej mam ochotę się nimi zajmować. Czasem zauważam kilka przy przedziałku przed samym wyjściem i od razu zaczynam kombinować z fryzurą. Nie zawsze przecież mam czas i ochotę zajmować się koloryzacją. Zaczęłam więc rozglądać się za czymś, co pozwoli mi szybko poprawić wygląd włosów. Zupełnie przypadkiem podczas zakupów trafiłam na rozwiązanie, które postanowiłam przetestować.
Maskara do włosów z Rossmanna wpadła mi w oko podczas zwykłych zakupów. Szybko okazało się, że nie tylko ja znalazłam dla niej zastosowanie
Do Rossmanna weszłam jak zwykle po kilka kosmetyków i wtedy przy produktach do włosów zauważyłam niewielkie opakowanie przypominające tusz do rzęs. Była to czarna maskara do włosów Isana Professional, przeznaczona właśnie do szybkiego maskowania odrostów i pojedynczych siwych włosów. Od razu pomyślałam o swoich jasnych nitkach przy przedziałku, które najbardziej rzucają mi się w oczy. Opakowanie ma tylko 13 ml, więc kosmetyk jest naprawdę niewielki. Wzięłam go na próbę, bo byłam ciekawa, czy tak niepozorny produkt rzeczywiście poradzi sobie z moimi odrostami.
Zobacz także:
Maskara ma precyzyjną szczoteczkę, którą łatwo docieram do pojedynczych pasm i włosków tuż przy przedziałku. Po pierwszym użyciu zobaczyłam dokładnie taki efekt, na jakim mi zależało. Czarne pigmenty tuszują moje siwe włosy, dzięki czemu jasne nitki przestają tak mocno odcinać się od reszty fryzury. Wystarczy mi kilka ruchów szczoteczką w tych miejscach, w których siwizna najbardziej rzuca się w oczy.
Mój mąż też szybko zainteresował się tą maskarą i zaczął podkradać mi ją do brody. Tuszuje nią pojedyncze siwe włoski i mówi, że sprawdza mu się świetnie, bo siwizna jest mniej widoczna. Teraz korzystamy z niej oboje, każde na swój sposób. Jak na produkt, który u nas ma zastosowanie dwa w jednym, do moich odrostów i brody męża, kosztuje naprawdę niewiele, bo 26,99 zł w Rossmannie.
fot. rossmann.pl
Maskarę do włosów nakładam tylko tam, gdzie przebija siwizna. Kilka ruchów szczoteczką wystarcza mi przy przedziałku
Używanie tej maskary jest naprawdę proste i zajmuje mi tylko chwilę, dlatego nie muszę specjalnie planować, kiedy po nią sięgnę. Mogę zrobić to podczas zwykłego szykowania się do wyjścia, kiedy stoję przed lustrem i widzę, że siwe włoski przy przedziałku są zbyt widoczne. Ważne jest tylko to, żeby włosy były wtedy suche. Najpierw układam więc przedziałek dokładnie tak, jak będę go nosić danego dnia. Dzięki temu od razu widzę, które miejsca wymagają poprawki.
Później biorę niewielką szczoteczkę i zaczynam od włosów tuż przy nasadzie. Nie rozprowadzam maskary po całej długości, tylko pokrywam te siwe pasma, które rzeczywiście widać. Szczególnie dokładnie robię to przy przedziałku, bo właśnie tam nawet pojedynczy jasny włosek potrafi mocno odcinać się od reszty. Gdy zauważę jedną siwą nitkę, również mogę przejechać szczoteczką tylko po niej. Wolę nakładać kosmetyk stopniowo i dokładnie niż od razu pokrywać nim większy fragment włosów.
Po nałożeniu maskary niczego już przez chwilę nie poprawiam. Czekam, aż kosmetyk wyschnie, a dopiero później układam fryzurę tak jak zwykle. Całość jest na tyle prosta, że po kilku użyciach nie musiałam się już nad tym szczególnie zastanawiać. Sięgam po maskarę, poprawiam najbardziej widoczne miejsca, czekam chwilę i mogę zająć się resztą szykowania.
To też może cię zainteresować: Legenda mody taniutko w Biedronce. Poluję na ciemnobordową torebkę, bo zrobi każdy outfit jesienią. Już ustawiłam alert na 10.09
Maskowanie siwych odrostów nie musi od razu kończyć się kolejną koloryzacją. U mnie ten patent wypełnia przerwę między farbowaniami
Najbardziej przydaje mi się ta maskara w momencie, gdy na pełne farbowanie jest jeszcze trochę za wcześnie. Kolor na większości włosów wygląda wtedy dobrze, ale przy przedziałku zaczynają już przebijać pojedyncze siwe nitki. W moim przypadku to właśnie one sprawiają, że odrost wydaje się bardziej widoczny, niż jest w rzeczywistości. Nie chcę jednak od razu sięgać po farbę tylko dlatego, że zauważyłam kilka takich włosów.
Maskowanie siwych odrostów pozwala mi przeczekać ten etap pomiędzy kolejnymi koloryzacjami. Nie traktuję maskary jak farby i nie oczekuję od niej trwałego efektu. To kosmetyk zmywalny, a jego działanie utrzymuje się do następnego mycia włosów. Po umyciu głowy efekt znika, więc przy kolejnej okazji po prostu ponownie sięgam po szczoteczkę. Właśnie ta tymczasowość najbardziej odpowiada mi przy niewielkim odroście.

Obserwuj nas na Google







