Nie ma się co oszukiwać – mamy w Polsce suszę i to od 2013 roku. To 13 lat, przez które na terenie naszego kraju spada mniej deszczu niż zwykle. Nie ma co zamykać na ten problem oczu, trzeba zacząć sobie z nim radzić. Jeśli masz ogródek i trawnik, z pewnością widzisz ten problem. Od kilku lat trzeba trawę więcej podlewać i obficie nawozić, a to nie jest za darmo.
Wiem coś o tym – sama mam trawnik, który przez lata był moją chlubą i dumą. Niestety od kilku lat mam mniej czasu na zajmowanie się nim, w dodatku chcę oszczędzać wodę i pieniądze. Efekt? Po tej ekstremalnie suchej wiośnie trawnik jest pełen łysych placków, z czego jeden jest naprawdę duży. Uznałam, że przyszedł czas na zmiany. I wtedy trafiłam na tę roślinę.
Zobacz także:
Mikrokoniczyna to prawdziwy game changer. O ile tylko pogodzisz się z tym, że nie będziesz mieć w trawniku jedynie trawy
Do niedawna uważałam, że idealny trawnik to ten, w którym nie ma żadnych innych roślin – tylko trawa. Ale żeby to uzyskać trzeba lać hektolitry wody, nawozić i spryskiwać tzw. dwuliścienne. Do tego wiosenna aeracja, jesienne grabienie, i regularne koszenie w sezonie wegetacyjnym. Jednym słowem kupa roboty pieniędzy.
Dlatego nadstawiłam uszu w sklepie ogrodniczym, w którym pierwszy raz usłyszałam hasło „mikrokoniczyna”. Zgłębiłam temat. Mało tego, podjęłam już działania – pierwsze dosiewki już za mną. Ale każda zmiana zaczyna się od pierwszego kroku. W przypadku trawnika odpornego na suszę trzeba go zrobić w głowie.
Mikrokoniczyna to specjalnie wyselekcjonowane gatunki koniczyny. Najczęściej spotkasz je pod handlowymi nazwami:
- Microclover,
- Pipolina,
- Piruette,
- AberAce,
- Lawn Clover.
To idealna odpowiedź na coraz mniejsze ilości wody spadające z nieba. Mikrokoniczyna bowiem jest rośliną odporną na suszę. Nie trzeba więc jej podlewać tak często jak zwykły trawnik. Ale to nie wszystko!
Mikrokoniczyna wiąże azot z powietrza i przekazuje go do gleby, sprawia, że gleba jest żyźniejsza i nie trzeba nawozić trawnika tak często jak w przypadku samej trawy. Te niesamowite właściwości to zasługa bakterii znajdujących się na korzeniach tej rośliny. Koniczyna karmi je cukrami, a bakterie odwdzięczają się udostępniając azot z powietrza roślinom.
Warto więc ją wykorzystać, ale żeby to zrobić, trzeba się pogodzić z tym, że trawnik nie będzie już jednorodny. Będzie za to zielony i gęsty, a przecież to chyba jest najważniejsze.
Jak wykorzystać mikrokoniczynę, żeby mieć piękny zielony „trawnik”? Są na to 2 sposoby
Najprościej jest przy zakładaniu nowych trawników. Wystarczy zmieszać nasiona mikrokoniczyny z nasionami traw – podobno najlepsze do takiej mieszanki będą nasiona traw: życicy, wiechliny i kostrzewy. Na każdy 1 kg nasion traw używa się 50 g nasion koniczyny – o ile producent nasion koniczyny nie zaleca innej proporcji.
Drugi sposób, który stosuję ja sama, to reperowanie trawnika już nie poprzez dosiewki samych nasion trawy lecz poprzez dosiewanie mieszanki z nasionami koniczyny. Kupiłam opakowanie mikrokoniczyny – to 500 g nasion, które po wymieszaniu z trawą pozwolą mi na stworzenie 400 metrów kwadratowych trawnika nowej generacji. Zapłaciłam za nie ok. 50 zł w pobliskim sklepie ogrodniczym, do którego mam zaufanie. W internecie z pewnością można kupić taniej.
Ewa janczak-Cwil/story.pl
Wzruszam ziemię, dosypuję trochę świeżej ziemi ogrodniczej i wsiewam mieszankę nasion trawy i mikrokoniczyny. Przykrywam cienką warstwą ziemi ogrodniczej. Żeby rośliny szybko wzeszły, dbam o to, aby podłoże było wilgotne. Na etapie wzrostu to bardzo ważne. Potem, gdy rośliny wyrosną i się wzmocnią, podlewanie można ograniczyć. U mnie w ogrodzie koniczyna zaczęła już kiełkować, trawa jeszcze nie, a wysiałam nasiona dosłownie kilka dni temu.
Zamierzam w ten sposób „załatać” mieszanką trawy i mikrokoniczyny wszystkie dziury w trawniku, a z czasem być może uda mi się całość zamienić na zielony kobierzec z koniczyny i trawy. Taki trawnik kosi się normalnie, bo mikrokoniczyna jest niska, za to znakomicie zagęszcza trawnik i tworzy z trawą intensywnie zielony dywan. Im częściej odbywa się koszenie, tym kobierzec gęstszy.
Dodatkowe zalety trawnika z mikrokoniczyną. Nie chodzi już tylko o oszczędność pieniędzy
Trawnik z mikrokoniczyną nie jest przyrodniczą „pustynią”, jak ma to miejsce w przypadku trawnika z samej trawy. Mikrokoniczyna zakwita białymi kwiatkami, z których korzystają owady. Gleba staje się bogatsza w mikroorganizmy, trawnik nie wymaga tak intensywnego nawożenia i podlewania. I pięknie wygląda, o ile pogodzisz się z tym, że nie musi składać się wyłącznie ze źdźbeł trawy. No i nie trzeba pryskać trawnika preparatem na dwuliścienne, który jest szkodliwy dla koniczyny.
Taki trawnik jest bardziej miękki, gęstszy i intensywnie zielony. Nawet zimą! To usłyszałam w sklepie ogrodniczym, a jak będzie - przekonam się tego lata.








