Od kilku sezonów próbowałam stworzyć na tarasie miejsce, z którego nie chciałoby się wracać do domu zaraz po zachodzie słońca. Kwiaty już były, wygodne fotele również, a na stoliku zawsze czekały świece. Problem pojawiał się wtedy, gdy robiło się ciemno. Lampy na prąd oznaczały ciągnące się przez taras kable, a świeczki, choć klimatyczne, szybko gasły przy mocniejszym podmuchu wiatru. Zaczęłam więc szukać czegoś praktycznego, ale jednocześnie eleganckiego. Tak trafiłam na bezprzewodową lampę stołową Elfriede ze Sklum. Już na zdjęciach zwróciłam uwagę na jej nietypową formę.

Połączenie żelaznej podstawy z efektownym szklanym kloszem sprawia, że wygląda bardziej jak designerski dodatek niż zwykła lampa ogrodowa. Kiedy postawiłam ją na stoliku, od razu stała się jedną z najładniejszych dekoracji całej przestrzeni. Największą zaletą okazał się jednak brak kabli. Mogę przenieść ją dokładnie tam, gdzie akurat jest potrzebna – na taras, balkon, do ogrodu czy nawet na stół podczas rodzinnego grilla. Nie muszę zastanawiać się, gdzie znajduje się gniazdko ani planować ustawienia mebli pod długość przewodu.

Zobacz także:

Ciepłe światło tworzy wyjątkowy klimat. Jasność zmieniam jednym dotknięciem, bez szukania przełączników

To, co najbardziej mnie zaskoczyło, to jakość światła. Lampka Elfriede emituje ciepłą barwę o temperaturze 3000 K, dzięki czemu wieczorem na tarasie od razu robi się bardziej przytulnie. To nie jest ostre światło, które razi w oczy i odbiera cały urok letnim wieczorom. Wręcz przeciwnie – subtelnie oświetla blat stołu, filiżankę z herbatą czy książkę, jednocześnie budując spokojną atmosferę. Bardzo spodobała mi się możliwość regulowania natężenia światła. Czasami wystarcza delikatny blask podczas rozmowy przy winie, innym razem potrzebuję mocniejszego oświetlenia, kiedy jemy kolację na świeżym powietrzu albo gramy z rodziną w planszówki. Wszystko odbywa się intuicyjnie za pomocą dotykowego sterowania. Wystarczy lekkie dotknięcie, aby dopasować światło do aktualnej sytuacji. Takie rozwiązanie jest nie tylko wygodne, ale również bardzo nowoczesne. Dzięki temu lampa sprawdza się nie tylko wieczorem, ale także podczas pochmurnych dni, kiedy taras potrzebuje odrobiny dodatkowego światła.

fot. sklum.com

Bezprzewodowa konstrukcja daje pełną swobodę. Jedno ładowanie wystarcza na wiele spokojnych wieczorów

Ogromnym atutem tej lampy jest możliwość wielokrotnego ładowania. W zestawie znajduje się przewód USB-C, dzięki któremu bez problemu uzupełniam energię, gdy jest taka potrzeba. Potem przez kolejne wieczory mogę korzystać z niej bez konieczności podłączania do prądu. W praktyce oznacza to pełną swobodę. Jeśli nagle postanowię przenieść kolację z tarasu do ogrodu albo ustawić stolik w innym miejscu, po prostu zabieram lampę ze sobą. Nie ograniczają mnie żadne przewody.

Jeżeli szukasz aranżacyjnych inspiracji, to także może ci się spodobać: Poszłam do Jysk po lampki solarne. Ekspedientka pokazała mi tę ryflowaną perełkę w piaskowym kolorze - przepadłam

Producent zadbał również o trwałość konstrukcji. Żelazna podstawa zapewnia stabilność, a szklany klosz pięknie rozprasza światło, tworząc miękką poświatę. Lampa posiada klasę szczelności IP44, dzięki czemu dobrze radzi sobie podczas użytkowania na zewnątrz. Oczywiście warto pamiętać, że najlepiej sprawdza się w miejscach osłoniętych, takich jak zadaszony taras czy balkon, a zimą należy przechowywać ją w suchym miejscu. To niewielki wysiłek w zamian za możliwość korzystania z eleganckiego oświetlenia przez wiele sezonów.

Lampka wygląda jak dekoracja z luksusowego hotelu. A jednocześnie sprawia, że zwykły wieczór na tarasie staje się przyjemniejszy

Najbardziej lubię dodatki, które nie tylko dobrze wyglądają, ale również realnie wpływają na komfort codziennego życia. Elfriede doskonale wpisuje się w ten trend. Jej nowoczesny design sprawia, że pasuje do wielu stylów aranżacyjnych – od modern organic i japandi po współczesny minimalizm. Kryształowy klosz pięknie odbija światło, a całość prezentuje się niezwykle elegancko nawet wtedy, gdy bezprzewodowa lampka jest wyłączona. To jeden z tych elementów wyposażenia, które przyciągają wzrok gości i sprawiają, że taras wygląda na dopracowany w każdym detalu. Odkąd z niej korzystam, znacznie częściej zostaję na zewnątrz do późnych godzin wieczornych. Książka, kubek herbaty, spokojna muzyka i delikatne światło wystarczają, żeby poczuć atmosferę jak podczas wakacyjnego wyjazdu. Czasami naprawdę nie potrzeba wielkiego remontu ani kosztownej metamorfozy. Jeden dobrze dobrany dodatek potrafi całkowicie odmienić sposób, w jaki korzystam z tarasu i sprawić, że letnie wieczory trwają znacznie dłużej.