Jeszcze do niedawna wydawało mi się, że skoro ktoś ma własną studnię na działce czy przy domu, może podlewać ogród dokładnie tak, jak chce. W końcu to przecież woda z własnego ujęcia. Sprawa wygląda jednak zupełnie inaczej. Warto się jej przyjrzeć, bo za złamanie przepisów grożą poważne kary finansowe.

Własna studnia nie oznacza wolnej amerykanki. Limity obowiązują

W Polsce obowiązuje tzw. zwykłe korzystanie z wód. Oznacza to, że właściciel nieruchomości może korzystać z własnej studni bez pozwolenia, ale tylko w określonych granicach. Limit wynosi maksymalnie 5 m3 wody na dobę i dotyczy wyłącznie zaspokajania potrzeb własnego gospodarstwa domowego albo gospodarstwa rolnego. To właśnie ten zapis często budzi najwięcej nieporozumień. Wiele osób zakłada, że skoro nie płaci za wodę z wodociągu, może bez końca podlewać trawnik, napełniać oczka wodne czy wykorzystywać studnię do zasilania warzywnika. Tymczasem przepisy wyznaczają konkretną granicę, po której przekroczeniu zaczynają obowiązywać zupełnie inne zasady.

Zobacz także:

Ilość wody ma znaczenie. Na więcej potrzebujesz pozwolenia

Jeśli pobór wody z własnej studni przekracza 5 m3 na dobę, zwykłe korzystanie z wód już nie wystarcza. W takiej sytuacji konieczne jest uzyskanie pozwolenia wodnoprawnego. To rozwiązanie dotyczy przede wszystkim osób, które wykorzystują duże ilości wody, na przykład do intensywnego podlewania rozległego trawnika. Aby legalnie pobierać więcej niż 5 m3 wody dziennie, trzeba złożyć wniosek do właściwego miejscowo nadzoru wodnego. Do dokumentów należy dołączyć m.in. operat wodnoprawny, opis planowanego korzystania z wód, a w niektórych przypadkach także decyzję o środowiskowych uwarunkowaniach. Są to formalności mogą wymagane przez obowiązujące przepisy.

Przeczytaj, jak podlewać ogród, kiedy jest susza i czy twoja gmina na to pozwala: Można stracić kupę kasy przez suszę. Sprawdź, które gminy zabraniają podlewania i napełniania basenów

fot. Adobe Stock / Andrii Yalanskyi

Kary robią ogromne wrażenie. Lepiej ich nie lekceważyć

Największe zaskoczenie wywołuje wysokości możliwych kar. Okazuje się, że przepisy przewidują naprawdę surowe sankcje za korzystanie z wód niezgodnie z prawem. Już same nieprawidłowości związane ze sprawozdawczością mogą oznaczać karę w wysokości 10 tys. zł. Jeszcze poważniejsze konsekwencje grożą osobom, które pobierają wodę większe ilości wody bez wymaganego pozwolenia wodnoprawnego. W takich przypadkach kara może wynosić od 5 tys. zł aż do 1 mln zł. Co ważne, postępowanie może zostać wszczęte nawet do pięciu lat od momentu naruszenia przepisów. Oznacza to, że ewentualne konsekwencje nie muszą pojawić się od razu i mogą dotyczyć również wcześniejszych lat korzystania z wód. W tym wypadku prawo działa wstecz.

Lepiej sprawdzić przepisy wcześniej. To może oszczędzić wielu problemów

Zawsze wychodzę z założenia, że lepiej poświęcić kilkanaście minut na sprawdzenie obowiązujących zasad niż później martwić się kosztownymi konsekwencjami. W przypadku własnej studni naprawdę warto wiedzieć, kiedy korzystanie z niej będzie wymagać pozwolenia. Jeśli ktoś otrzyma decyzję o nałożeniu kary, nie oznacza to jeszcze końca sprawy. Przepisy przewidują możliwość odwołania się do organu, który wydał decyzję.

Trzeba jednak pamiętać o terminie. Odwołanie należy złożyć w ciągu 14 dni od doręczenia decyzji, zgodnie z art. 129 Kodeksu postępowania administracyjnego. Co istotne, jego wniesienie co do zasady wstrzymuje wykonanie kary, chyba że decyzji nadano rygor natychmiastowej wykonalności. W praktyce zdecydowanie lepiej nie dopuszczać do takich sytuacji. Jeśli planujesz większe wykorzystanie wody z własnej studni, najbezpieczniej jest wcześniej sprawdzić, czy nie przekraczasz ustawowego limitu dobowego. Dzięki temu można uniknąć niepotrzebnego stresu i bardzo kosztownych konsekwencji.