Pod koniec sierpnia zawsze zaczynam powoli myśleć o zmianie dekoracji w domu. Nie robię wielkiej metamorfozy, bo kilka dobrze dobranych dodatków w zupełności mi wystarcza. Najbardziej lubię te, które wprowadzają jesienny klimat, ale nie wyglądają przy tym zbyt dosłownie. W tym roku zaczęłam od przejrzenia rzeczy, które zostały mi z poprzedniego sezonu. Przy okazji odkryłam, że mój zeszłoroczny ulubieniec zaginął mi gdzieś na strychu. Postanowiłam sprawdzić, czy być może już nie pojawiły się w sklepach. Zajrzałam do Sinsay i wzięłam 3 sztuki. Wychodzi tylko 17,99 zł za jedną.
Sieciówki już zapełniają się jesiennymi dekoracjami. Ja zaczęłam od przeglądu swoich zeszłorocznych dodatków
Wystarczy zajrzeć do popularnych sklepów z wyposażeniem wnętrz, takich jak Sinsay, żeby zauważyć zmianę sezonu z lata na jesień. Letnie kolory powoli ustępują miejsca beżom, brązom, zieleni i pomarańczowym akcentom, a wśród dekoracji coraz częściej pojawiają się liście, grzyby i oczywiście dynie.
Zobacz także:
To dla mnie sygnał, żeby zajrzeć do pudeł z zeszłorocznymi ozdobami. Zanim kupię coś nowego, sprawdzam, co już mam i co rzeczywiście chcę wykorzystać ponownie. Dzięki temu nie kończę z kilkunastoma podobnymi figurkami i mogę dokupić tylko kilka rzeczy, które odświeżą aranżację. Podczas tegorocznego przeglądu zorientowałam się jednak, że brakuje mi jednej z ulubionych dekoracji z poprzedniej jesieni, czyli miękkiej poduszki w kształcie dyni.
Szukałam jej w szafach i pudłach, ale najwyraźniej gdzieś zaginęła. Było mi jej trochę szkoda, bo właśnie takie tekstylne ozdoby lubię najbardziej. Nie zajmują dużo miejsca, a potrafią od razu zmienić wygląd kanapy czy fotela. Postanowiłam sprawdzić, czy w sklepach nie pojawiły się już takie propozycje. Na szczęście Sinsay mnie nie zawiódł. Kiedy zobaczyłam cenę, zamiast jednej od razu zamówiłam trzy.
Poduszki w kształcie dyni były hitem jesieni 2025. Sinsay przywrócił je za 17,99 zł
Tekstylne dynie były jednym z mocniejszych jesiennych trendów ubiegłego sezonu i wygląda na to, że w 2026 roku wcale się z nimi nie żegnamy. Nic dziwnego, bo są znacznie subtelniejsze od pomarańczowych plastikowych dekoracji. Można położyć je na kanapie już pod koniec lata i zostawić właściwie przez całą jesień.
Mnie najbardziej zaciekawiła poduszka dekoracyjna w kształcie dyni z Sinsay. Kosztuje 17,99 zł i ma biały kolor, dzięki czemu nie narzuca całemu wnętrzu typowej pomarańczowo-brązowej palety. Dobrze widziałabym ją zarówno w jasnym salonie, jak i w sypialni urządzonej w beżach czy naturalnych odcieniach.
fot. sinsay.com
Najciekawsza jest jednak jej faktura. Poduszkę wykonano z poliestru, a materiał ma wyraźną, miękką strukturę. Charakterystyczne przeszycia dzielą ją na segmenty i nadają jej kształt prawdziwej dyni. Całość uzupełnia wystający zielony ogonek, który tworzy przestrzenny detal.
Dynia ma około 20 cm średnicy, więc nie jest ogromną poduszką zajmującą pół kanapy. Traktuję ją raczej jak miękką dekorację, którą mogę połączyć z klasycznymi poduszkami. Przy trzech sztukach mogę też rozłożyć je w różnych miejscach, np. jedną zostawić na sofie, drugą na fotelu, a trzecią przenieść do sypialni.
Jesienią zmieniam nie tylko poduszki. Kilka niedrogich dodatków wystarcza mi, żeby zrobić w domu klimat
Nie jestem zwolenniczką chowania wszystkich dekoracji i urządzania salonu od początku wraz z nadejściem września. Wolę pozostawić neutralną bazę, a zmieniać tylko kilka elementów. Pierwsze w kolejce są zazwyczaj poszewki na poduszki. Latem wybieram jaśniejsze i bardziej świeże kolory, natomiast jesienią wracam do beżu, karmelu, zgaszonej zieleni czy ciepłego brązu.
Drugim dodatkiem są koce. Nawet jeśli podczas pierwszych wrześniowych dni jeszcze ich nie potrzebuję, jeden miękki pled przerzucony przez oparcie kanapy od razu sprawia, że salon wygląda przytulniej. Staram się tylko dopasować go kolorystycznie do poduszek, żeby na sofie nie pojawiło się zbyt wiele konkurujących ze sobą wzorów.
To również może cię zainteresować: Jesienią ta świecąca brzoza zrobi sztos klimat na moim balkonie. Sąsiedzi będą łypać okiem, a wydałam 28 zł
Zmienia się również mój stół. Jesienią częściej sięgam po bieżnik zamiast klasycznego obrusu, a do tego dodaję świece i niewielki wazon. Lubię wykorzystywać też naturalne dekoracje, np. kilka gałązek, suszone trawy czy kolorowe liście. Wieczorami największą różnicę robi jednak światło. Zamiast głównej lampy częściej włączam mniejsze lampki stołowe i zapalam świece. To jeden z najprostszych sposobów na zmianę atmosfery bez kupowania czegokolwiek nowego.

Obserwuj nas na Google







