Mam sporo ubrań i butów, a moja garderoba nie jest tak pojemna, jakbym chciała. Najbardziej odczuwam to przy zmianie sezonu, kiedy w jednym miejscu muszę pomieścić rzeczy na różną pogodę. Staram się regularnie przeglądać zawartość szafy, ale nie wszystko chcę oddawać tylko dlatego, że chwilowo tego nie noszę. Zaczęłam więc szukać dodatkowego miejsca do przechowywania. Początkowo wydawało mi się, że najrozsądniejszym rozwiązaniem będzie kolejna komoda. Kiedy jednak zobaczyłam tę nowość w Sinsay, szybko zmieniłam zdanie.
Moja garderoba przestała wystarczać. Pierwszym pomysłem była dodatkowa komoda w sypialni
Przy większej liczbie ubrań łatwo dojść do momentu, w którym nawet dobrze zorganizowana szafa nie wystarcza. Nie chciałam jednak wciskać kolejnych rzeczy na półki ani układać wysokich stosów, z których trudno później cokolwiek wyjąć.
Zobacz także:
Zależało mi przede wszystkim na osobnym miejscu na rzeczy sezonowe i te, po które nie sięgam codziennie. Naturalnym rozwiązaniem wydawała mi się komoda. Kilka dodatkowych szuflad pozwoliłoby przecież odciążyć garderobę, a jednocześnie uporządkować ubrania, buty i inne akcesoria według kategorii. Postanowiłam więc przejrzeć ofertę Ikea.
Byłam bliska zakupu popularnej komody z IKEA za 399 zł. Potem zobaczyłam ten organizer z Sinsay i szybko zmieniłam zdanie
Jedną z pierwszych opcji, które brałam pod uwagę, była komoda KULLEN z IKEA. To prosty mebel z pięcioma szufladami, więc na pierwszy rzut oka wydawał się dokładnie tym, czego potrzebowałam. Ma 70 cm szerokości, 40 cm głębokości oraz 112 cm wysokości. Bez problemu zmieściłabym w niej sporą część rzeczy, które obecnie zajmują miejsce w garderobie.
fot. ikea.com
Komoda kosztuje 399 zł. Początkowo byłam gotowa wydać tę kwotę, bo potraktowałam ją jako prosty sposób na rozwiązanie problemu z przechowywaniem. Dopiero gdy zaczęłam planować jej ustawienie, doszłam do wniosku, że wcale nie chcę kolejnego dużego mebla w sypialni.
Szybko pojawił się bowiem problem pod tytułem „gdzie ją postawić?”. Sypialnia nie jest z gumy, a kolejny pełnowymiarowy mebel zabrałby wolny fragment ściany i optycznie zmniejszył wnętrze. Zaczęłam więc zastanawiać się, czy rzeczywiście potrzebuję następnej szafki. Przecież w mieszkaniu są również miejsca, których na co dzień niemal nie wykorzystujemy. W moim przypadku sporo wolnej przestrzeni znajdowało się pod łóżkiem.
Organizer na kółkach z Sinsay kosztował mnie tylko 45,99 zł. Wsunęłam go pod łóżko i odzyskałam miejsce w szafie
Na szczęście zajrzałam jeszcze do Sinsay. W dziale z wyposażeniem domu znalazłam organizer pod łóżko na kółkach za 45,99 zł i właśnie takie rozwiązanie okazało się u mnie znacznie praktyczniejsze. Jest prawie dziewięć razy tańszy od rozważanej wcześniej komody, a przede wszystkim nie wymaga wygospodarowania osobnego miejsca w pokoju.
Organizer ma 63,7 cm długości, 31 cm szerokości i 18,6 cm wysokości, dlatego można wykorzystać go w niskiej przestrzeni pod meblem. Kółka ułatwiają wysuwanie pojemnika, co ma dla mnie spore znaczenie. Nie chciałam bowiem schowka, do którego trudno będzie dostać się na co dzień. Jest też pokrywka, dzięki której zawartość pozostaje osłonięta.
fot. sinsay.com
Maksymalne obciążenie wynosi 2 kg, więc nie traktowałabym go jako miejsca na ciężkie przedmioty. Znacznie lepiej sprawdzi się przy lekkich ubraniach i tekstyliach. Sama widzę w nim przede wszystkim przestrzeń na rzeczy sezonowe, które nie muszą przez cały czas zajmować najlepszych półek w garderobie.
Nie mogłam przejść obok takiego hitu obojętnie w Lidlu: Ma 3 regulowane półki, solidne okucia i jest odporna na rysy. Kupiłam w promocji Lidla i wcisnęłam w najciaśniejszy kąt łazienki
Największą zaletą tego rozwiązania jest dla mnie jednak to, że nie dokładam do sypialni kolejnego mebla. Wykorzystuję miejsce pod łóżkiem, które wcześniej pozostawało puste, a po wysunięciu organizera od razu mam dostęp do jego zawartości. Jeśli pod łóżkiem jest wystarczająco dużo przestrzeni, można ustawić tam nawet kilka takich pojemników i rozdzielić rzeczy według kategorii. U mnie jeden niewielki zakup wystarczył, żeby w garderobie zrobiło się znacznie luźniej, a sypialnia nadal wygląda tak samo przestronnie.

Obserwuj nas na Google







