Gdy babcia powiedziała, że dostała skierowanie do uzdrowiska w Supraślu, przyznam szczerze, że nie wiedziałam o tym miejscu zbyt wiele. Kojarzyłam jedynie, że leży na Podlasiu i otacza je Puszcza Knyszyńska. Dopiero kiedy wróciła z turnusu, zrozumiałam, dlaczego tak wiele osób marzy o leczeniu właśnie tam. Opowiadała o ciszy, jakiej nie da się znaleźć w dużych kurortach, pachnących sosnowych lasach, pięknych zabytkach i spacerach, które każdego dnia poprawiały jej samopoczucie. Sama przyznała, że po raz pierwszy od dawna naprawdę odpoczęła – nie tylko fizycznie, ale też psychicznie. Jej historia sprawiła, że Supraśl trafił na moją listę miejsc, które koniecznie chcę odwiedzić.
To nie jest zwykłe uzdrowisko. Tutaj działa już sama atmosfera
Babcia od pierwszego dnia powtarzała, że Supraśl ma w sobie coś wyjątkowego. Nie ma tu tłumów, głośnych deptaków ani hałaśliwych atrakcji, które często dominują w popularnych miejscowościach uzdrowiskowych. Zamiast tego jest spokój, śpiew ptaków i wszechobecna zieleń. Miejscowość położona jest w samym sercu Puszczy Knyszyńskiej, jednego z największych kompleksów leśnych w Polsce. Już sam spacer po okolicy sprawia, że można odetchnąć pełną piersią. Babcia opowiadała, że każdego ranka zaczynała dzień od krótkiego spaceru po okolicy sanatorium. Powietrze pachniało żywicą i lasem, a temperatura nawet podczas upałów była przyjemniejsza niż w mieście. Nic dziwnego – Supraśl od lat słynie z wyjątkowego mikroklimatu, który sprzyja leczeniu schorzeń układu oddechowego, krążenia czy problemów z narządem ruchu. Co ciekawe, to tutaj były kręcone takie filmy jak "U Pana Boga w ogródku", "Blondynka" czy "U Pana Boga za piecem".
Zobacz także:
Ogromne wrażenie zrobiła na niej również sama miejscowość. Choć nie jest duża, zachwyca zadbanymi uliczkami, drewnianą architekturą i kameralnym klimatem. Nie ma tutaj pośpiechu. Ludzie spacerują, odpoczywają na ławkach i delektują się spokojem. Babcia śmiała się, że już po kilku dniach przestała sprawdzać godzinę, bo w Supraślu czas płynie zupełnie inaczej. Podkreślała też, że leczenie w ramach NFZ wcale nie oznacza rezygnacji z przyjemności. Oprócz zabiegów miała mnóstwo czasu na odkrywanie okolicy. Dzięki temu turnus nie przypominał pobytu w szpitalu, lecz spokojne wakacje połączone z dbaniem o zdrowie.
fot. Adobe Stock | Krenos
Zabiegi były ważne, ale zakochała się w spacerach. Supraśl zachwyca na każdym kroku
Choć babcia pojechała do uzdrowiska przede wszystkim ze względów zdrowotnych, szybko okazało się, że największą atrakcją są dla niej codzienne spacery. Szczególnie często wybierała się nad rzekę Supraśl, gdzie można usiąść na ławce i wsłuchiwać się w szum wody. To miejsce ma niezwykle kojący klimat i trudno się dziwić, że wielu kuracjuszy wraca tam każdego dnia. Ogromne wrażenie zrobił na niej także prawosławny Monaster Zwiastowania Najświętszej Maryi Panny. To jeden z najcenniejszych zabytków regionu i jednocześnie symbol Supraśla. Zabytkowy kompleks zachwyca nie tylko architekturą, ale również spokojem panującym wokół. Babcia mówiła, że nawet osoby niezwiązane z prawosławiem zatrzymują się tam na dłuższą chwilę, by nacieszyć się wyjątkową atmosferą tego miejsca.
Jeżeli szukasz inspiracji podróżniczych, to też warto sprawdzić: Tutaj domy wyglądają jak ręcznie malowane dzieła sztuki. Najbarwniejsza wieś w Polsce tylko 30 min drogi od Tarnowa
Podczas wolnego czasu odwiedziła również Muzeum Ikon, które uznawane jest za jedno z najciekawszych w Polsce. Początkowo nie planowała tam zaglądać, ale znajomi z sanatorium namówili ją na wspólne zwiedzanie. Po powrocie opowiadała, że ekspozycja zrobiła na niej ogromne wrażenie, a sposób prezentacji ikon był niezwykle nowoczesny i interesujący. Nie zabrakło również spacerów po bulwarach i urokliwych uliczkach pełnych drewnianych domów. Babcia wielokrotnie powtarzała, że Supraśl jest miejscem, które zachwyca prostotą. Nie potrzebuje wielkich atrakcji ani nowoczesnych parków rozrywki. Tutaj największym luksusem jest cisza, natura i możliwość spokojnego odpoczynku.
Babcia wróciła z nową energią. Teraz każdemu poleca właśnie to uzdrowisko
Największą zmianę zauważyłam dopiero po jej powrocie. Była wyraźnie bardziej wypoczęta, pogodniejsza i pełna energii. Oczywiście swoje zrobiły zabiegi rehabilitacyjne, ale sama przyznawała, że równie ważny był odpoczynek od codziennego stresu i możliwość przebywania blisko natury. Mówiła, że w Supraślu po raz pierwszy od dawna naprawdę się wyciszyła. Do dziś z ogromnym sentymentem wspomina ludzi, których poznała podczas turnusu. Wspólne spacery, rozmowy przy kawie i wieczorne spotkania sprawiły, że pobyt stał się czymś więcej niż tylko leczeniem. Zyskała nowych znajomych i już planuje utrzymywać z nimi kontakt. Śmieje się, że w sanatorium łatwiej nawiązać przyjaźnie niż na niejednym wyjeździe wakacyjnym.
Babcia przekonała się również, że wyjazd do uzdrowiska finansowany przez NFZ nie musi oznaczać rezygnacji z komfortu czy atrakcji. Wręcz przeciwnie – Supraśl oferuje wszystko, czego potrzeba do udanego wypoczynku. Są profesjonalne zabiegi, piękne tereny spacerowe, ciekawe zabytki i wyjątkowy klimat, który trudno znaleźć gdziekolwiek indziej. Kiedy dziś ktoś pyta ją o najlepsze uzdrowisko w Polsce, odpowiada bez chwili zastanowienia: Supraśl. Twierdzi, że to miejsce, do którego można pojechać po zdrowie, ale wraca się z czymś znacznie cenniejszym – spokojem, lepszym samopoczuciem i przekonaniem, że czasem największym luksusem jest cisza, śpiew ptaków i spacer wśród pachnących lasów Puszczy Knyszyńskiej.

Obserwuj nas na Google







