Kiedy rozmawiam ze znajomymi o sanatoriach, niemal zawsze słyszę to samo: „Chętnie bym pojechał, ale nie mam ochoty czekać roku albo dwóch na termin”. Sama przez długi czas myślałam podobnie. Dopiero niedawno dowiedziałam się, że wiele osób korzysta z pewnego rozwiązania oferowanego przez NFZ. Tak właśnie robi moja ciocia Bożena z Łodzi. Od kilku lat regularnie wyjeżdża do sanatorium, a na termin czeka znacznie krócej niż większość kuracjuszy. Zamiast wielomiesięcznego oczekiwania często dostaje propozycję wyjazdu nawet po kilkunastu dniach.

Dlaczego na sanatorium na NFZ trzeba czekać miesiącami? Okazuje się, że da się to zmienić

Wyjazdy do sanatorium finansowane przez Narodowy Fundusz Zdrowia (NFZ) od lat cieszą się ogromną popularnością. Każdego roku setki tysięcy pacjentów składają skierowania i liczą na możliwość skorzystania z rehabilitacji, zabiegów leczniczych oraz wypoczynku w uzdrowisku.

Zobacz także:

Problem polega na tym, że liczba chętnych jest znacznie większa niż liczba dostępnych miejsc. W wielu województwach czas oczekiwania wynosi od kilku do nawet kilkunastu miesięcy. Wszystko zależy od regionu, rodzaju leczenia oraz liczby wolnych miejsc w konkretnych uzdrowiskach.

W praktyce oznacza to, że pacjent, który dziś otrzyma skierowanie, może pojechać do sanatorium dopiero za rok. Dla wielu osób to bardzo długi czas, szczególnie jeśli rehabilitacja potrzebna jest znacznie szybciej. Nie wszyscy wiedzą jednak, że część przyznanych miejsc każdego roku pozostaje niewykorzystana. Niektórzy kuracjusze rezygnują z wyjazdu z powodów zdrowotnych, rodzinnych lub zawodowych. Zdarza się także, że ktoś trafia do szpitala albo nie może wyjechać w wyznaczonym terminie.

W takich sytuacjach NFZ stara się jak najszybciej znaleźć osobę, która zajmie zwolnione miejsce. Właśnie tutaj pojawia się możliwość znacznego skrócenia czasu oczekiwania.

Sanatorium last minute. Na czym polega sposób, dzięki któremu można wyjechać nawet po kilkunastu dniach?

Sanatorium last minute działa bardzo podobnie do ofert wakacyjnych, które pojawiają się tuż przed rozpoczęciem turnusu. Różnica polega na tym, że mówimy tutaj o pobytach finansowanych przez NFZ. Jeżeli w sanatorium zwolni się miejsce, fundusz próbuje je szybko obsadzić innym pacjentem. Zamiast pozostawiać pokój pusty i marnować przyznane świadczenia, kontaktuje się z osobami, które wcześniej zadeklarowały gotowość do szybkiego wyjazdu.

Dzięki temu czas oczekiwania może skrócić się z wielu miesięcy do zaledwie kilku lub kilkunastu dni. Oczywiście nie ma gwarancji, że każdy otrzyma propozycję błyskawicznie, ale wielu pacjentów właśnie w ten sposób trafia do uzdrowisk znacznie szybciej.

fot. 123108 Aneta/Adobe Stock

Trzeba jednak pamiętać, że takie rozwiązanie wymaga elastyczności. Telefon z NFZ może zadzwonić w najmniej spodziewanym momencie. Niekiedy na podjęcie decyzji są tylko dwa dni, a czasem nawet mniej. Właśnie dlatego osoby zainteresowane wyjazdem last minute powinny być przygotowane na szybkie spakowanie walizki, zorganizowanie transportu i wyjazd praktycznie z dnia na dzień.

Dla wielu seniorów nie jest to jednak problem. Wręcz przeciwnie. Możliwość szybszego skorzystania z leczenia okazuje się znacznie ważniejsza niż konieczność błyskawicznego przygotowania się do podróży.

Jak zgłosić chęć wyjazdu do sanatorium last minute? Warto zrobić to jak najszybciej

Osoby zainteresowane wyjazdem w ramach wolnych miejsc powinny skontaktować się z oddziałem NFZ, w którym znajduje się ich skierowanie. Można zrobić to telefonicznie, mailowo lub osobiście podczas wizyty w placówce funduszu. Warto wyraźnie poinformować pracowników, że jest się zainteresowanym przyjęciem terminu w ramach zwrotów lub wyjazdów last minute.

Dobrze jest także upewnić się, że NFZ posiada aktualny numer telefonu kontaktowego. To właśnie telefon najczęściej decyduje o tym, czy uda się skorzystać z wolnego miejsca. Przed zgłoszeniem warto przygotować wszystkie dokumenty związane ze skierowaniem oraz zastanowić się nad organizacją transportu. Jeśli propozycja wyjazdu pojawi się niespodziewanie, każda godzina może mieć znaczenie.

Pacjenci powinni pamiętać, że czas na podjęcie decyzji bywa bardzo krótki. Zdarza się, że NFZ oczekuje odpowiedzi w ciągu 24-48 godzin. Brak szybkiej reakcji może oznaczać, że miejsce zostanie przekazane kolejnej osobie z listy.

Czesi i Niemcy są oczarowani tym polskim uzdrowiskiem: Czesi i Niemcy uwielbiają to polskie uzdrowisko. Słynie z "serduszkowej" trasy i malowniczego parku kipiącego azaliami

Właśnie dlatego osoby zainteresowane wyjazdami last minute powinny wcześniej ustalić z rodziną wszystkie kwestie organizacyjne. Dzięki temu w razie telefonu z funduszu będą mogły od razu potwierdzić gotowość do wyjazdu. Dla wielu kuracjuszy jest to jeden z najprostszych sposobów na skrócenie oczekiwania na leczenie uzdrowiskowe. Nic dziwnego, że coraz więcej osób pyta o taką możliwość i świadomie korzysta z wolnych miejsc pojawiających się w sanatoriach na terenie całej Polski.