Kiedy babcia dostała skierowanie do sanatorium w Nałęczowie, początkowo podchodziła do wyjazdu z dużym dystansem. Spodziewała się przede wszystkim zabiegów i codziennej rehabilitacji, a wróciła zachwycona atmosferą, spokojem i urokami jednego z najpiękniejszych uzdrowisk w Polsce. Do dziś powtarza, że to nie były zwykłe trzy tygodnie leczenia, ale prawdziwy odpoczynek dla ciała i głowy. Teraz każdej koleżance z koła emerytów mówi jedno – jeśli tylko pojawi się możliwość wyjazdu do Nałęczowa, nie ma się nad czym zastanawiać.

Babcia pojechała tam z myślą o leczeniu. Wróciła zakochana w całym uzdrowisku

Już pierwszego dnia zadzwoniła do mnie i zamiast opowiadać o zabiegach, zachwycała się otoczeniem. Mówiła, że nie spodziewała się tak pięknego miejsca. Nałęczów od razu zrobił na niej ogromne wrażenie. Spokojne uliczki, zabytkowe wille i wszechobecna zieleń sprawiały, że bardziej przypominał elegancki kurort niż miejsce kojarzone z leczeniem. Każdy spacer kończył się kolejnymi zdjęciami wysyłanymi rodzinie z dopiskiem: „Musisz tu kiedyś przyjechać”.

Zobacz także:

Największym odkryciem okazał się Park Zdrojowy, którego historia sięga niemal 190 lat. Babcia codziennie po śniadaniu zakładała wygodne buty i ruszała na spacer alejkami pełnymi starych drzew, kwiatów i zadbanych trawników. Twierdziła, że wystarczyło usiąść na jednej z ławek i przez chwilę posłuchać śpiewu ptaków, aby zapomnieć o codziennych problemach. Seniorzy to naprawdę doceniają. To właśnie tam najczęściej spotykała innych kuracjuszy, z którymi szybko nawiązała nowe znajomości.

Ogromne wrażenie zrobiła na niej także architektura Nałęczowa. Zabytkowe drewniane wille z bogato zdobionymi werandami wyglądały jak wyjęte z dawnych pocztówek. Za każdym razem odkrywała kolejne budynki i z ciekawością czytała tablice opisujące ich historię. Mówiła, że trudno znaleźć drugie takie miejsce, gdzie historia tak harmonijnie łączy się z naturą. Najbardziej zaskoczyło ją jednak to, jak spokojnie płynął tam czas. Nikt się nie spieszył, nie było miejskiego hałasu ani tłumów. Nawet zwykła droga na zabiegi stawała się przyjemnym spacerem, podczas którego można było nacieszyć się świeżym powietrzem i otaczającą zielenią.

fot. Adobe Stock | johnkruger1

Zabiegi były ważne, ale nie tylko one robiły różnicę. Babcia chwaliła opiekę i codzienny komfort

Babcia trafiła do Sanatorium Uzdrowiskowego Ciche Wąwozy, które od lat przyjmuje kuracjuszy kierowanych przez NFZ. Bardzo szybko przekonała się, że wszystko jest dobrze zorganizowane. Zabiegi odbywały się na miejscu, więc nie trzeba było codziennie dojeżdżać do innych budynków. To szczególnie ważne dla osób mających problemy z poruszaniem się lub schorzeniami układu krążenia. Podczas pobytu korzystała z różnych zabiegów rehabilitacyjnych. Szczególnie dobrze wspomina masaże oraz hydroterapię, po których – jak sama mówiła – znacznie łatwiej było jej się poruszać. Dużym plusem była także możliwość korzystania z nowoczesnego Zakładu Przyrodoleczniczego, gdzie wykonywane są zabiegi z zakresu balneoterapii, fizykoterapii czy tlenoterapii. Wszystko odbywało się pod opieką wykwalifikowanego personelu.

Nie brakowało też codziennych udogodnień. Pokoje były wygodne i wyposażone w łazienki, jedzenie babcia oceniała bardzo dobrze, a personel zawsze służył pomocą. Często powtarzała, że życzliwość pracowników sprawiała, iż człowiek od pierwszego dnia czuł się tam naprawdę zaopiekowany. Wieczorami chętnie odwiedzała kawiarnię albo siadała z nowo poznanymi znajomymi na tarasie, gdzie rozmowy przeciągały się do późnych godzin.

Jeżeli szukasz ciekawego kierunku podróży, to również może cię zainteresować: Seniorzy nie czekają na NFZ. W sercu Gór Izerskich mają 3 zabiegi dziennie i pełne wyżywienie za bezcen

Nałęczów od lat słynie również z wyjątkowego mikroklimatu. Miasto położone jest w dolinie otoczonej lessowymi wąwozami i wzgórzami, co sprzyja naturalnemu obniżaniu ciśnienia tętniczego. Nic dziwnego, że właśnie tutaj od wielu lat kierowane są osoby z chorobami układu krążenia, nadciśnieniem czy schorzeniami narządu ruchu.

Najbardziej zapamiętała spacery po uzdrowisku. To właśnie one sprawiły, że naprawdę odpoczęła

Choć plan dnia był wypełniony zabiegami, babcia zawsze znajdowała czas na odkrywanie okolicy. Uwielbiała spacerować słynnymi nałęczowskimi wąwozami, które otaczają całe uzdrowisko. Powtarzała, że nawet krótka przechadzka pozwalała złapać oddech i nabrać energii. Z każdym dniem czuła się coraz lepiej, a ruch na świeżym powietrzu stawał się naturalnym elementem leczenia.

Dużą atrakcją była również tężnia solankowa znajdująca się przy sanatorium. Babcia chętnie odwiedzała ją po zabiegach, twierdząc, że to idealne miejsce na chwilę wyciszenia. Wdychanie solankowego aerozolu oraz spokojna atmosfera sprawiały, że można było naprawdę się zrelaksować. Nie ukrywała także, że ogromną wartością takich wyjazdów są ludzie. W sanatorium poznała osoby z różnych zakątków Polski, z którymi do dziś utrzymuje kontakt. Wspólne spacery, rozmowy przy kawie czy wieczorne spotkania sprawiły, że pobyt minął znacznie szybciej, niż się spodziewała. Do dziś z uśmiechem wspomina koleżanki poznane podczas turnusu. Po powrocie do domu przez długi czas opowiadała rodzinie o Nałęczowie. Mówiła, że dawno nie czuła się tak spokojna i wypoczęta. Nawet zdjęcia nie oddawały klimatu tego miejsca, dlatego każdemu radziła przekonać się o tym osobiście.

Dziś poleca to miejsce każdemu seniorowi. Sama chętnie wróciłaby tam jeszcze raz

Od powrotu z turnusu babcia regularnie wspomina Nałęczów podczas spotkań z koleżankami. Gdy tylko ktoś mówi o sanatoriach finansowanych przez NFZ, od razu opowiada o swoim pobycie i przekonuje, że warto wpisać właśnie to uzdrowisko na listę marzeń. Jej zdaniem trudno znaleźć miejsce, które równie dobrze łączy profesjonalną opiekę medyczną z pięknym otoczeniem i spokojną atmosferą.

Sanatorium Ciche Wąwozy specjalizuje się przede wszystkim w leczeniu schorzeń układu krążenia, nadciśnienia tętniczego, chorób wieńcowych oraz problemów narządu ruchu. Kuracjusze mają do dyspozycji około 50 rodzajów zabiegów, całodobową opiekę medyczną oraz nowoczesną bazę rehabilitacyjną. To sprawia, że wiele osób wraca tam nie tylko ze względu na leczenie, ale również dla wyjątkowego klimatu miejsca. Dla babci największym odkryciem okazało się jednak coś zupełnie innego. Nie zabiegi, nie masaże ani nowoczesny sprzęt, ale poczucie spokoju, którego od dawna jej brakowało. W Nałęczowie zwolniła tempo, zaczęła więcej spacerować i po prostu cieszyć się codziennością. To właśnie dlatego dziś z takim przekonaniem poleca to uzdrowisko wszystkim znajomym.

Jeśli ktoś szuka sanatorium, które pozwala zadbać o zdrowie, a jednocześnie daje możliwość odpoczynku w jednym z najpiękniejszych uzdrowisk w Polsce, Nałęczów z pewnością zasługuje na uwagę. Patrząc na entuzjazm mojej babci, trudno się dziwić, że już planuje kolejny wyjazd i ma nadzieję, że znów uda jej się wrócić do miejsca, które tak bardzo skradło jej serce.