Jesienią mój dom zaczyna funkcjonować w trochę innym rytmie. Latem zawsze znajdzie się powód, żeby wyjść na spacer, posiedzieć dłużej na balkonie albo zająć się czymś na świeżym powietrzu. Gdy wieczory robią się chłodne i ciemne, tych możliwości jest zdecydowanie mniej. Oczywiście mogę usiąść przed telewizorem albo sięgnąć po książkę, ale czasami mam ochotę zrobić coś zupełnie innego. Najlepiej coś prostego, co pozwoli mi skupić uwagę, nauczyć się czegoś nowego i na koniec zobaczyć konkretny efekt. Tak zaczęły się moje poszukiwania niedrogiego zestawu kreatywnego.

Jesienne wieczory w pojedynkę czasem zaczynają mi się dłużyć. Postanowiłam znaleźć zajęcie, które oderwie mnie od telewizora i zajmie ręce

Mieszkanie samemu ma sporo zalet. Mogę organizować dzień dokładnie tak, jak lubię, nikt nie walczy ze mną o pilota i nie muszę uzgadniać, co zjemy na kolację. Jesienią zauważam jednak także drugą stronę tej wygody, szczególnie w środku tygodnia. Po południu coraz szybciej robi się ciemno. Kończę codzienne obowiązki, przygotowuję coś do jedzenia i nagle okazuje się, że przede mną jeszcze kilka godzin wieczoru. Latem prawdopodobnie wyszłabym na spacer albo zajęła się czymś na zewnątrz. We wrześniu i październiku coraz częściej zostaję w domu.

Zobacz także:

Przez pewien czas automatycznie włączałam wtedy telewizor. Tyle że po kilku takich wieczorach zaczęłam mieć wrażenie, że każdy wygląda dokładnie tak samo. Program, serial, wiadomości, herbata i spać. Potrzebowałam małej odmiany. Przypomniałam sobie wtedy o robótkach ręcznych.

Przejrzałam kreatywne drobiazgi w Sinsay, Action i Pepco. Ostatecznie wybrałam zestaw DIY z Sinsay za 19,99 zł

Kiedy zaczęłam zwracać uwagę na zestawy DIY, okazało się, że niedrogich kreatywnych zajęć można szukać także w popularnych sieciówkach. Przeglądałam propozycje między innymi w Sinsay, Action i Pepco. Właśnie takie sklepy interesowały mnie najbardziej, bo na pierwszą próbę nie planowałam dużego wydatku.

Ostatecznie najbardziej spodobał mi się zestaw DIY z Sinsay. Kosztuje 19,99 zł i jest przeznaczony do wykonania szydełkowego pieska. Na opakowaniu widać brązową maskotkę z uszami, jasnym pyszczkiem i różowym elementem z przodu. Od razu go wzięłam, bo pomyślałam, że będzie idealnym prezentem dla mojej wnusi.

Zestaw do szydełkowania z Sinsay pozwala zrobić niewielkiego pieska. Kosztuje 19,99 zł i może później zamienić się w prezent dla wnusi

Zestaw kreatywny DIY z Sinsay ma wymiary 9,5 × 14 × 5 cm. Produkt wykonano z 3 różnych materiałów, dokładnie poliestru, aluminium oraz polipropylenu. Ma on także oznaczenie CE. Szczerze mówiąc, od razu zainteresowałam się tą sieciówkową propozycją, a to dlatego, że moim zdaniem szydełkowanie ma szereg funkcji edukacyjnych. Wśród nich wymienia rozwój kreatywności, stymulację myślenia, naukę cierpliwości, rozwój zdolności manualnych, motorykę małą, koordynację ręka oko, poprawę koncentracji oraz rozwijanie zdolności artystycznych.

fot. sinsay.com

Oczywiście nie nastawiam się na to, że pierwsza maskotka w kształcie pieska będzie identyczna z tym pokazanym na przodzie opakowania. Początki nowego hobby bywają różne i podejrzewam, że kilka razy będę musiała coś poprawić. Nie przeszkadza mi to. Właśnie ta niedoskonałość może później stać się jej największym urokiem. Gdy podaruję pieska wnusi, będę mogła powiedzieć, że zrobiłam go sama podczas jesiennych wieczorów. Dla mnie taki prezent ma jeszcze większą wartość.

To również może cię zainteresować: 15 zł w Pepco i kanapa przeszła „jesienny lifting”. Te poszewki 3D wyglądają jak ręcznie haftowane, muchomorki są przeurocze

Widzę też w tym zestawie dobry sposób na sprawdzenie nowego hobby bez dużego ryzyka dla portfela. Zamiast kupować od razu mnóstwo materiałów, zaczynam od projektu za 19,99 zł. Gdy okaże się, że szydełkowanie zupełnie mnie nie wciąga, nie będę żałowała dużego wydatku. A jeśli złapię bakcyla, następny projekt wybiorę już z większą świadomością.