Kiedy dni robią się krótsze, coraz więcej czasu spędzam w domu i wtedy zaczynam zauważać rzeczy, na które latem właściwie nie zwracałam uwagi. Nagle kanapa wydaje mi się trochę zbyt zwyczajna, jasne dodatki mało przytulne, a salon aż prosi się o cieplejsze kolory. Nie mam jednak ochoty robić wielkiego przemeblowania tylko dlatego, że zaczyna się kolejna pora roku. Zdecydowanie wolę drobne zmiany. Nowa poszewka, koc czy dekoracja na stole potrafią wystarczyć, żeby wnętrze nabrało jesiennego charakteru. Tym razem wybrałam się na takie niedrogie poszukiwania do Pepco.
Przed jesienią zawsze mam ochotę trochę zmienić salon. Nie wydaję fortuny, bo najpierw szukam niedrogich dekoracji w sieciówkach
Jesienne zmiany wystroju dopadają mnie właściwie co roku. Gdy kończy się sierpień, chowam część letnich dekoracji i chcę zastąpić je czymś bardziej pasującym do wrześniowych wieczorów.
Zobacz także:
Najłatwiej zacząć mi od tekstyliów. Wystarczy wymienić poszewki na poduszkach, wyciągnąć grubszy koc i od razu sofa wygląda inaczej. To dla mnie szczególnie wygodne rozwiązanie, bo później wszystko można złożyć i schować. Gdy przyjdzie wiosna, wracam do jaśniejszych dodatków bez konieczności zastanawiania się, co zrobić z większymi sezonowymi dekoracjami.
Staram się też pilnować budżetu. Jesienne ozdoby są piękne, ale bardzo łatwo wpaść w pułapkę kupowania kolejnych drobiazgów. Jedna figurka kosztuje niewiele, świecznik też wydaje się niedrogi, do tego dochodzi nowy koc i nagle z niewinnej zmiany dekoracji robi się całkiem pokaźny rachunek.
W tym roku miałam więc prosty plan. Chciałam znaleźć niedrogą dekorację na kanapę, najlepiej taką, która już sama w sobie wystarczy, żeby wprowadzić trochę jesiennego klimatu. Z takim nastawieniem weszłam do Pepco.
W Pepco czekały całe wystawki z jesiennymi dodatkami do domu. Spośród koców, naczyń i girland najbardziej zainteresowały mnie poszewki
Na miejscu, w Pepco, szybko przekonałam się, że wybór nie ogranicza się do kilku pomarańczowych dyń postawionych na jednej półce. Jesienne dodatki zajmowały całe wystawki, więc można było skompletować dekoracje do różnych części mieszkania.
Wśród produktów zauważyłam między innymi koce, poduszki i poszewki. Były też dodatki przeznaczone do kuchni i jadalni, w tym sztućce oraz naczynia w kształcie dyni. Do tego dochodziły girlandy i inne sezonowe drobiazgi.
Przyznam, że właśnie w takim miejscu najłatwiej stracić poczucie, ile rzeczy rzeczywiście potrzebuję. Wszystko jest ustawione obok siebie i od razu zaczynam wyobrażać sobie jesienny stół, sofę pełną poduszek i dekoracje rozstawione po całym mieszkaniu. Tym razem trzymałam się jednak swojego planu.
Najdłużej zostałam przy poszewkach. Dla mnie to jeden z najprostszych sposobów na sezonową zmianę salonu. Nie zajmują później dużo miejsca w szafie, a do tego nie trzeba zmieniać całej aranżacji. Dwie poduszki na kanapie potrafią zrobić więcej niż kilka niewielkich figurek ustawionych na różnych półkach.
Poszewki mają jeszcze jedną zaletę. Mogę połączyć bardziej ozdobny model z tymi, które już posiadam. Gdy jedna poduszka ma wyrazisty wzór, pozostałe mogą być zupełnie gładkie. Dzięki temu jesienna dekoracja jest widoczna, ale salon nie zamienia się w sezonową wystawę. I tak w Pepco znalazłam kilka wzorów. Jeden z nich szczególnie mnie zachwycił. Nie przez typowy pomarańczowy kolor ani wielką dynię. Moją uwagę przyciągnęły czerwone muchomorki 3D na jasnym tle.
Poszewka w muchomorki z Pepco kosztuje tylko 15 zł. Wypukłe detale wyglądają jak małe ręcznie wykonane hafty
Poszewka z Pepco kosztuje 15 zł za sztukę i ma wymiary 45 × 45 cm. Już sama cena sprawiła, że przyjrzałam się jej dokładniej. Najważniejszy jest jednak wzór. Na jasnym tle rozmieszczono jesienne motywy. Są czerwone muchomorki z białymi kropkami, zielone liście i gałązki, drobne kwiaty oraz żołądź. Całość jest kolorowa, ale jasne tło trochę ją uspokaja.
Mnie najbardziej urzekły oczywiście muchomorki. Czerwone kapelusze od razu przyciągają wzrok i bardzo mocno kojarzą mi się z jesiennym spacerem po lesie. Nie wyglądają jednak jak zwykły nadruk.
fot. archiwum prywatne/Story.pl
Dekoracyjne elementy są wypukłe i mają wyraźną fakturę. To właśnie ona daje efekt, który najbardziej mi się spodobał. Z pewnej odległości wzory wyglądają trochę tak, jakby ktoś ręcznie wyszył je grubszą nicią. Muchomorki mają czerwone kapelusze z białymi detalami oraz jasne nóżki. Podobnie wykonano zielone liście i pozostałe roślinne motywy. Taka faktura robi sporą różnicę na kanapie.
To również może cię zainteresować: 39,5 cm wystarczyło, by ogarnąć bałagan w łazience. Kupiłam hit bamboo black w promocji Action, idealnie pasuje do ciemnych płytek
Podoba mi się też to, że nie muszę kupować całego kompletu. Jedną taką poszewkę mogę zestawić z gładką poduszką w zieleni, czerwieni, brązie albo spokojnym kremie. Sama najchętniej połączyłabym ją właśnie z brązowym kocem i prostymi poduszkami bez wzorów. Muchomorki mogą wtedy zostać głównym jesiennym akcentem. Dla mnie to już wystarczający jesienny lifting salonu.

Obserwuj nas na Google







