Odkurzacz jest u mnie w ciągłym użyciu, dlatego najbardziej cenię sprzęty, które nie wymagają kombinowania przy każdym sprzątaniu. Raz trzeba szybko zebrać okruszki, innym razem dokładnie wyczyścić kanapę albo dostać się do ciasnego kąta. Trzymanie kilku urządzeń do takich zadań nie ma dla mnie większego sensu. Zajmują miejsce, a później i tak najczęściej korzystam z tego, które mam akurat pod ręką. Dlatego odkurzacze, które można wykorzystać na kilka sposobów, zawsze zwracają moją uwagę.

Odkurzacz z Biedronki od razu skojarzył mi się z drogimi modelami Dyson. Kupiłam go bez zawahania

Wieczorem przeglądałam nową gazetkę Biedronki i właściwie od razu zatrzymałam się przy odkurzaczu Hoffen. Pierwsze skojarzenie miałam z popularnymi modelami Dyson, o których zakupie myślę już od dłuższego czasu. Podoba mi się ich nowoczesna, pionowa konstrukcja, ale za każdym razem skutecznie odstraszała mnie wysoka cena. Trudno było mi wydać tak dużą kwotę na sprzęt, który ma służyć przede wszystkim do zwykłego, codziennego sprzątania. Dlatego gdy zobaczyłam w gazetce znacznie tańszy model o podobnej smukłej konstrukcji, postanowiłam przyjrzeć mu się bliżej.

Zobacz także:

Odkurzacz Hoffen ma długą czarną rurę, szeroką końcówkę do podłogi i charakterystyczny turkusowy pojemnik na kurz. Właśnie ten kolorowy, półprzezroczysty zbiornik dodatkowo przypomniał mi wygląd nowoczesnych odkurzaczy pionowych. Oczywiście nie zakładałam, że urządzenie za niewielką część ceny drogiego sprzętu będzie jego technicznym odpowiednikiem. Zainteresował mnie przede wszystkim jako niedrogi odkurzacz do codziennych porządków. Pomyślałam, że przy odpowiedniej cenie mogę go przetestować bez długo odkładanego zakupu za sporą sumę.

Najbardziej zaskoczyła mnie jednak cena. Odkurzacz Hoffen kosztuje tylko 119 zł, czyli naprawdę niewiele jak na tego typu sprzęt. Oferta w Biedronce obowiązuje od 7 do 19 września, więc nie chciałam zbyt długo się zastanawiać. Następnego dnia po przejrzeniu gazetki pojechałam do sklepu i udało mi się go upolować. Za lekko ponad stówkę mogłam w końcu sama sprawdzić, jak poradzi sobie podczas codziennego sprzątania i okazał się strzałem w dziesiątkę. 

fot. biedronka.pl

Odkurzacz pionowy ma 600 W mocy i pięciometrowy przewód. W zestawie dostałam też trzy różne końcówki

Po zakupie zaczęłam dokładniej przyglądać się parametrom, bo sam wygląd oczywiście nie wystarczy, żeby wygodnie posprzątać mieszkanie. Hoffen ma 600 W mocy i jest zasilany z sieci. Nie jest więc modelem bezprzewodowym, o czym warto wiedzieć przed zakupem. Przewód ma jednak 5 metrów długości, dlatego podczas sprzątania mam całkiem spory zasięg. W moim przypadku takie rozwiązanie ma też prostą zaletę, nie muszę pamiętać o ładowaniu akumulatora przed odkurzaniem.

Pojemnik na kurz ma 600 ml, a urządzenie wyposażono w filtr HEPA H10. W komplecie są również trzy końcówki, dzięki czemu nie jestem ograniczona wyłącznie do odkurzania podłogi. Szeroka szczotka sprawdza mi się podczas zwykłych porządków, a mniejsze końcówki wykorzystuję tam, gdzie dużą trudno byłoby wygodnie operować. Producent dołącza także uchwyt ścienny. To dla mnie praktyczny dodatek, bo pionowy sprzęt łatwiej wtedy przechowywać i nie musi stać oparty gdzieś w kącie.

Zerknij też na te balkonowe perełki z Pepco: Zobaczyłam cenę 7 zł i wpakowałam do koszyka 4 sztuki. Ceramiczny świecznik z Pepco zastąpi mi solary na jesiennym balkonie

Odkurzacz 2w1 wykorzystuję również bez długiej rury. Sprzątam nim kanapę, szafy, szuflady i samochód

Najbardziej spodobało mi się to, że Hoffen jest modelem 2w1. Mogę korzystać z niego jak ze zwykłego odkurzacza pionowego, ale po odłączeniu odpowiednich elementów zostaje mi kompaktowy odkurzacz ręczny. Początkowo myślałam, że będzie to tylko dodatkowa funkcja używana od czasu do czasu. Szybko okazało się jednak, że właśnie po tę mniejszą wersję sięgam bardzo często. W domu zawsze znajdzie się przecież miejsce, do którego trudno dotrzeć szeroką szczotką.

Ręczna część przydaje mi się przede wszystkim podczas odkurzania kanapy. Sięgam po nią również przy szufladach i wewnątrz szafy, gdzie kurz potrafi zbierać się zaskakująco szybko. Drugim miejscem, w którym wykorzystuję ręczną część, jest samochód. Okruszki na siedzeniach, kurz i drobne zabrudzenia we wnętrzu mogę teraz sprzątnąć sama. Nie muszę jechać na myjnię tylko dlatego, że chcę porządnie odkurzyć auto.