Zapach w domu ma dla mnie ogromne znaczenie. Lubię wracać do mieszkania i od progu czuć coś przyjemnego, szczególnie wieczorem, gdy wreszcie można usiąść z kubkiem herbaty i odpocząć. Nie potrzebuję przy tym intensywnych, ciężkich aromatów. Wolę delikatne, ziołowe nuty, które kojarzą mi się z późnym latem, otwartym oknem i ogrodem. Problem zaczyna się wtedy, gdy za niewielki flakonik zapachu trzeba regularnie płacić niemałe pieniądze. Zaczęłam więc szukać prostszych rozwiązań, które można przygotować samodzielnie.

Przez lata kupowałam drogie perfumy do wnętrz. W końcu postanowiłam oszczędzić sobie kolejnych wydatków

Przyznam, że przez długi czas nawet nie zastanawiałam się nad tym, ile wydaję na zapach do mieszkania. Jeden flakonik do salonu, kolejny do sypialni, czasami świece zapachowe i jeszcze jakiś odświeżacz do łazienki. Każdy zakup osobno wydawał się niewielki, ale gdy zaczęłam patrzeć na te wydatki w skali kilku miesięcy, przestało mi się to podobać.

Zobacz także:

Najbardziej denerwowało mnie to, że ładnie pachnący produkt ze sklepu potrafił skończyć się zaskakująco szybko. Chciałam, żeby w domu było przyjemnie, ale nie zamierzałam co chwilę dokładać kolejnej rzeczy do listy zakupów. Szczególnie że wiele produktów potrzebnych do przygotowania prostych domowych zapachów mamy już w kuchni.

Pomyślałam więc, że czas sprawdzić, jak radziły sobie nasze mamy i babcie, zanim półki sklepowe wypełniły się dziesiątkami odświeżaczy, dyfuzorów i perfum do wnętrz. Domowe sposoby na piękny zapach w mieszkaniu okazały się znacznie ciekawsze, niż przypuszczałam. Podoba mi się w nich przede wszystkim prostota. Sama wybieram aromat i wiem, czego używam. Mogę też przygotować niewielką ilość i sprawdzić, czy dany sposób rzeczywiście mi odpowiada. Nie muszę kupować kolejnego gotowego produktu tylko dlatego, że spodobało mi się opakowanie albo zapach na sklepowym testerze.

Zaczęłam więc od przeglądania tego, co mam w szafkach. Nagle okazało się, że sporo produktów, które zwykle kojarzymy wyłącznie z gotowaniem, może pomóc również wtedy, gdy zależy nam na przyjemnym aromacie w domu.

Poszperałam w sieci i znalazłam kilka sposobów na domowy zapach. Jeden z nich zainteresował mnie szczególnie

Pomysłów rzeczywiście nie brakuje. Jednym z najprostszych jest wykorzystanie cytrusów. Skórki pomarańczy lub cytryny można połączyć z aromatycznymi przyprawami, na przykład goździkami czy cynamonem. Taki zestaw szczególnie lubię jesienią i zimą, bo zapach od razu kojarzy się z ciepłym, przytulnym mieszkaniem.

Ciekawym rozwiązaniem są również suszone zioła. Mięta czy rozmaryn mają intensywny aromat i można wykorzystać je do przygotowania niewielkich pachnących woreczków. Takie saszetki można później położyć w szafie, szufladzie z pościelą albo w garderobie. To bardzo prosty patent, zwłaszcza gdy mamy własne zioła z działki lub ogródka.

Natrafiłam również na pomysły z wykorzystaniem kawy. Jej aromat sam w sobie jest dla wielu osób bardzo przyjemny, dlatego niewielka miseczka z ziarnami może stać się prostym dodatkiem do kuchni. Nie trzeba przy tym przygotowywać żadnych skomplikowanych mieszanek.

Spodobał mi się też pomysł gotowania w garnku aromatycznych składników. Do wody można dodać plasterki cytryny lub pomarańczy oraz ulubione przyprawy. Pod wpływem ciepła ich zapach zaczyna rozchodzić się po kuchni. Trzeba jedynie pamiętać o pilnowaniu garnka i uzupełnianiu wody, aby jej całkowicie nie wygotować.

Mimo tych wszystkich pomysłów wciąż szukałam czegoś, co mogłabym przygotować raz i zachować na dłużej. Właśnie wtedy moją uwagę przyciągnęła lawenda. Jej zapach od razu kojarzy mi się z południem Francji i polami ciągnącymi się aż po horyzont. Co ważne, do przygotowania domowego olejku wcale nie potrzeba długiej listy składników.

Szklanka lawendy wystarczy, by przygotować domowy zapach jak z Prowansji. Robię prosty olejek i wykorzystuję go na kilka sposobów

Do przygotowania lawendowego olejku potrzebuję około jednej szklanki świeżych lub suszonych kwiatów lawendy, szklanego słoika z zakrętką oraz oleju nośnikowego. Może to być oliwa z oliwek, olej słonecznikowy albo migdałowy. Nie ma tutaj skomplikowanych proporcji ani specjalistycznego sprzętu.

Najpierw wypełniam słoik kwiatami lawendy mniej więcej do trzech czwartych jego objętości. Następnie zalewam je wybranym olejem. Ważne, aby kwiaty zostały całkowicie przykryte. Zakręcam słoik i odstawiam go na okres od 2 do 4 tygodni w nasłonecznione miejsce, na przykład na parapet. Na tym właściwie kończy się większa część pracy. Co kilka dni delikatnie potrząsam słoikiem.

Po minimum dwóch tygodniach olejek można przefiltrować przez gazę albo drobne sitko, aby oddzielić płyn od kwiatów. Następnie przelewam go do buteleczki z ciemnego szkła i przechowuję w chłodnym miejscu. W ten sposób z jednej szklanki lawendy powstaje pachnąca baza, którą można później wykorzystać na różne sposoby.

To również może cię zainteresować: Tak bez problemu usuniesz naklejki ze słoików. Przyda się 1 produkt, który każdy ma w kuchni

Mnie najbardziej zainteresowała możliwość używania jej jako domowego zapachu. Lawendowy aromat dobrze pasuje do sypialni, łazienki czy miejsca, w którym wieczorem odpoczywam. Olejek można wykorzystać również podczas kąpieli lub masażu.