Gdy zbliża się jesień, budzi się we mnie potrzeba do niewielkich zmian. Zanim na dobre zaczną się chłodne dni, zaglądam do szafy i sprawdzam, czego rzeczywiście będę potrzebowała przez kolejne miesiące. W tym roku szybko odkryłam słaby punkt mojej garderoby. Miałam wygodne ubrania po domu, ale brakowało mi czegoś porządniejszego, również na wyjście. Rozwiązanie znalazłam w Lidlu za 49,99 zł.
Gdy zbliża się jesień, robię porządki w swojej garderobie. W tym roku szybko zauważyłam, czego najbardziej brakuje mi na chłodniejsze dni
Moje jesienne porządki w szafie nie mają wiele wspólnego z wielką rewolucją. Nie wyrzucam połowy ubrań i nie ruszam później do galerii, żeby wszystko kupić od początku. Zwykle wyciągam rzeczy, które schowałam na lato, i sprawdzam, co nadal dobrze na mnie leży.
Zobacz także:
To bardzo prosty sposób, żeby uniknąć przypadkowych zakupów. Kiedy widzę przed sobą wszystkie swetry, spodnie i bluzy, łatwiej ocenić, czy naprawdę potrzebuję kolejnej rzeczy. Często okazuje się, że zamiast pięciu nowych ubrań brakuje mi tylko jednego elementu, który połączy się z tym, co już mam.
W tym roku było podobnie. Wyciągnęłam cieplejsze swetry, przygotowałam kurtki i przejrzałam spodnie. Wszystko właściwie się zgadzało, dopóki nie doszłam do ubrań, które zakładam w zwykły dzień, kiedy przede wszystkim zależy mi na wygodzie. Miałam stare dresy do chodzenia po domu. Są miękkie i wygodne, ale niekoniecznie chciałabym wyjść w nich na miasto. Z drugiej strony nie zawsze mam ochotę zakładać jeansy tylko po to, żeby zrobić zakupy, pójść na spacer albo wyskoczyć na chwilę do znajomej.
Jesienią takie sytuacje zdarzają mi się szczególnie często. Chcę założyć coś cieplejszego i swobodnego, ale nadal wyglądać schludnie. Zaczęłam więc szukać kompletu, który połączy obie te rzeczy. Zależało mi przede wszystkim na miękkim materiale. Nie lubię dresów, które są sztywne, ciężkie albo po kilku godzinach zaczynają mnie drażnić. Drugi warunek dotyczył wyglądu. Chciałam spokojnego koloru i prostego fasonu, żebym mogła zmieniać charakter całego zestawu dodatkami. I właśnie wtedy znalazłam tani komplecik w Lidlu.
Brakowało mi dresu, w którym nie będę chodziła wyłącznie po domu. W Lidlu znalazłam miękki komplet za 49,99 zł i od razu się zakochałam
Dres przez lata kojarzył mi się przede wszystkim z domem. Zakładałam go do sprzątania, odpoczynku na kanapie albo wykonywania codziennych obowiązków. Dziś patrzę na takie komplety zupełnie inaczej. Wystarczy odpowiedni fason i spokojny kolor, żeby wygodny zestaw można było wykorzystać również poza mieszkaniem.
Dres z Lidla za 49,99 zł spodobał mi się właśnie dlatego, że jest bardzo prosty. Komplet składa się z dwóch części, bluzy oraz spodni. Nie ma krzykliwych nadruków ani dekoracji, które utrudniałyby późniejsze zestawianie go z innymi ubraniami. Ja zwróciłam uwagę na wersję beżową. To dla mnie jeden z najłatwiejszych kolorów do noszenia jesienią. Pasuje do bieli, brązu, czerni i wielu odcieni kurtek, które już mam w szafie. W ofercie jest również wariant szary.
fot. lidl.pl
Najważniejszy okazał się jednak skład. Materiał zawiera 53 proc. wiskozy Lenzing Ecovero, 43 proc. poliestru z recyklingu oraz 4 proc. elastanu Lycra. To właśnie dzięki temu komplet jest miękki i przyjemny w dotyku. Dodatek elastanu odpowiada natomiast za dopasowanie oraz stabilność kształtu. Dla mnie przy dresie ma to spore znaczenie. Chcę czuć swobodę, ale nie zależy mi na ubraniu, które po chwili wygląda na całkowicie rozciągnięte.
Na rękawach zastosowano mankiety. Spodnie mają elastyczne wykończenie w pasie, więc nie ma tutaj sztywnego paska czy guzika typowego dla jeansów. Dostępne rozmiary obejmują zakres od XS do L.
Dres z Lidla przyda mi się nie tylko w sportowych stylizacjach. Połączę go również z eleganckim płaszczem
Najprostsza stylizacja właściwie robi się sama. Beżowy komplet, białe sportowe buty i niewielka torebka wystarczą mi na zakupy, spacer czy załatwianie codziennych spraw. Nie muszę rano zastanawiać się, które spodnie pasują do której góry, bo cały zestaw jest już kolorystycznie spójny. Jesienią dorzuciłabym do niego klasyczny trencz. Beżowy dres i płaszcz w podobnej palecie stworzą spokojne połączenie, które nadal pozostaje wygodne, ale jednocześnie stylowe.
Bardzo podoba mi się też zestawienie beżu z ciemnym brązem. Do tego dresu założyłabym brązową kurtkę, wygodne sneakersy i torbę w podobnym odcieniu. Gdy zrobi się chłodniej, wykorzystałabym również pikowaną kamizelkę. To dobre rozwiązanie na okres przejściowy, kiedy sama bluza jest już za cienka, ale pełna zimowa kurtka nadal wydaje się przesadą.
Obie części kompletu można też potraktować osobno. Spodnie zestawiłabym z białą koszulą i sportowymi butami, jeśli chciałabym przełamać ich typowo domowy charakter. Bluza może natomiast pasować do jeansów i prostej kurtki.
To również może cię zainteresować: Szampon z guaraną za 15,99 zł z Hebe to „peleryna niewidka” na siwe włosy. Bez wizyty u fryzjera, mąż złości się, że mu podkradam
Za 49,99 zł dostałam dokładnie to, czego brakowało mi podczas jesiennych porządków w szafie. Miękki materiał z dużą zawartością wiskozy, prosty beżowy kolor i dwie części, które mogę nosić na kilka sposobów. I chyba właśnie dlatego tej jesieni dres ma u mnie sporą szansę wygrać nawet z ukochanymi jeansami.

Obserwuj nas na Google







