Jeszcze niedawno byłam przekonana, że jeśli chcę mieć przyjemnie pachnące i miękkie ręczniki, potrzebuję dobrego płynu do płukania. Z czasem zauważyłam jednak, że nawet po praniu nie są już takie puszyste jak kiedyś. Co gorsza, świeży zapach znikał bardzo szybko, a czasem właściwie wcale go nie czułam. Kupowanie kolejnych, coraz droższych środków też przestało mi się uśmiechać. Wtedy trafiłam na trik inspirowany koreańskimi sposobami na domowe porządki, w którym pierwsze skrzypce gra niepozorny składnik.
Miałam dość szorstkich ręczników i drogich płynów. Postanowiłam przetestować prosty koreański trik
Szorstkie ręczniki potrafią skutecznie odebrać przyjemność z kąpieli. U mnie problem pojawiał się stopniowo. Początkowo tkanina była puszysta, później włókna stawały się coraz bardziej zbite i nieprzyjemne w dotyku. Zaczęłam więc zastanawiać się, czy dokładanie większej ilości płynu do płukania rzeczywiście jest dobrym rozwiązaniem.
Zobacz także:
Okazuje się, że w przypadku ręczników warto zachować z nim umiar. Środki zmiękczające mogą pozostawiać na włóknach warstwę substancji, przez którą z czasem materiał gorzej chłonie wodę. To szczególnie istotne w przypadku bawełnianego ręcznika, którego podstawowym zadaniem jest przecież osuszanie skóry. Zamiast szukać kolejnego płynu, zainteresowałam się domowymi metodami. Moją uwagę zwrócił pewien koreański sposób. Okazał się strzałem w dziesiątkę.
Koreanki moczą ręczniki przed praniem w 3 składnikach. Dzięki temu są miękkie jak puch i pachną
W przypadku koreańskiego triku na miękkie i pachnące ręczniki najpierw zaczynam od przygotowania wody ryżowej. Ryż zalewam wodą, przepłukuję i zachowuję mętny płyn. Do miski z 1 szklanką wody ryżowej dolewam tyle czystej, letniej wody, aby ręczniki można było swobodnie zanurzyć. Następnie wsypuję 1-2 łyżki sody oczyszczonej i dokładnie mieszam.
fot. soya/Adobe Stock
Ręczniki pozostawiam w takiej kąpieli na około 20-30 minut, a później lekko odciskam i przekładam bezpośrednio do pralki. Soda pomaga odświeżyć tkaniny i ograniczyć nieprzyjemne zapachy. Samo namoczenie pozwala natomiast przygotować mocniej eksploatowane ręczniki do właściwego prania. Jeżeli zależy mi również na zapachu, używam kilku kropli olejku eterycznego, ale nie wylewam nierozcieńczonego olejku bezpośrednio na materiał.
Ręczniki dłużej pozostają miękkie, jeśli piorę je w ten sposób. Kilka błędów niszczy je błyskawicznie
Najważniejszą zmianą w mojej rutynie okazało się nie dodawanie kolejnych preparatów, lecz ich ograniczenie. Nie przeładowuję bębna, ponieważ ręczniki potrzebują miejsca, aby woda i detergent mogły swobodnie przepływać między włóknami. Odmierzam również rozsądną ilość środka piorącego. Jego nadmiar może pozostać w materiale i z czasem sprawić, że stanie się mniej przyjemny w dotyku.
Temperaturę zawsze dobieram do informacji znajdujących się na metce. Nie zakładam automatycznie, że każdy ręcznik należy prać w bardzo gorącej wodzie. Kolorowe czy dekoracyjne modele mogą wymagać delikatniejszego traktowania.
Po zakończeniu cyklu nie zostawiam też mokrych rzeczy na kilka godzin w bębnie. Wyjmuję je możliwie szybko, porządnie strzepuję i rozwieszam tak, żeby miały dobry dostęp do powietrza. To prosty nawyk, który ogranicza ryzyko pojawienia się charakterystycznego stęchłego zapachu.
Ten domowy sposób na zatykający się odpływ w łazience również może cię zainteresować. Działa lepiej niż sklepowe gotowce: Odpływ w łazience zatykał się co 2 dni aż poznałam ten trik. Darmowy i działa lepiej niż granulki
Jeśli korzystam z suszarki bębnowej, wybieram program odpowiedni dla danego materiału. Ruch podczas suszenia pomaga rozluźnić włókna, dzięki czemu ręczniki mogą być bardziej puszyste. Ostatecznie właśnie odpowiednie pranie, dokładne suszenie i oszczędne stosowanie detergentów robią największą różnicę.

Obserwuj nas na Google







