Surfinie są jednymi z tych kwiatów balkonowych lub ogrodowych, przy których naprawdę trudno poprzestać na jednej doniczce. Kiedy dobrze się rozrosną, ich długie pędy niemal całkowicie zakrywają pojemniki i tworzą efektowne, kolorowe wodospady. Niestety pod koniec lata często widać po nich zmęczenie sezonem. Pędy robią się długie i mniej gęste, a kwiatów stopniowo ubywa. Nie spisuję wtedy roślin na straty, bo przy sprzyjającej pogodzie mogą zdobić balkon lub ogród aż do pierwszych jesiennych chłodów.
Surfinie potrafią zamienić zwykły balkon lub ogród w morze kwiatów. Ich znakiem rozpoznawczym są długie pędy
Surfinie są popularną grupą petunii o przewieszającym się pokroju. Właśnie sposób wzrostu odpowiada za ich charakterystyczny wygląd. Pędy mogą mocno się wydłużać, dlatego rośliny najlepiej prezentują się w skrzynkach balkonowych, wysokich donicach oraz wiszących pojemnikach. W pełni sezonu potrafią stworzyć naprawdę gęstą kaskadę.
Zobacz także:
Ich największą ozdobą są oczywiście liczne, lejkowate kwiaty. W zależności od odmiany mogą być białe, różowe, fioletowe, czerwone czy wielobarwne. Przy odpowiedniej pielęgnacji pojawiają się przez wiele miesięcy.
fot. archiwum prywatne/Story.pl
Tak intensywny wzrost ma jednak swoją cenę. Surfinie potrzebują regularnego podlewania i dokarmiania, a po kilku miesiącach pędy mogą zacząć wyglądać mniej atrakcyjnie. Szczególnie w sierpniu zauważałam, że środek rośliny zaczynał się przerzedzać, a najdłuższe gałązki miały kwiaty głównie na końcach. To dla mnie sygnał, że czas sięgnąć po sekator.
W sierpniu przycinam surfinie. Ten szybki zabieg pobudza je do wypuszczania nowych pędów
Nie czekam, aż surfinie zupełnie przestaną kwitnąć. W drugiej połowie lata skracam nadmiernie wyciągnięte, przerzedzone pędy, zwłaszcza te wyglądające już mało efektownie. Nie ścinam jednak całej rośliny radykalnie za jednym razem. Wolę stopniowe cięcie, dzięki któremu w doniczce nadal pozostaje sporo zieleni i kwiatów.
Dlaczego to działa? Skrócenie wierzchołków pobudza roślinę do rozkrzewiania się. Zamiast przeznaczać energię wyłącznie na dalsze wydłużanie starych pędów, surfinia może wypuścić nowe boczne przyrosty. Na nich z czasem pojawiają się kolejne pąki.
Do cięcia używam czystych, ostrych nożyczek lub sekatora i przy okazji usuwam suche, pożółkłe oraz uszkodzone fragmenty. Jeśli we wrześniu widzę, że pojedyncze pędy znowu nadmiernie się wydłużyły, robię niewielką poprawkę. Przy ciepłej jesieni surfinie dostają w ten sposób szansę na kolejną falę kwiatów i potrafią wyglądać atrakcyjnie jeszcze w październiku.
Jesienią surfinie nadal potrzebują uwagi. Pod koniec lata zmieniam kilka rzeczy w pielęgnacji
Po przycięciu nie zapominam przede wszystkim o podlewaniu. Surfinie mają duże zapotrzebowanie na wodę, ale wraz ze spadkiem temperatur podłoże wysycha wolniej niż podczas lipcowych upałów. Właśnie dlatego zamiast podlewać według sztywnego harmonogramu, sprawdzam ziemię. Nie pozwalam jej całkowicie przeschnąć, ale też nie zostawiam korzeni w stale mokrym podłożu.
Wciąż usuwam przekwitłe kwiaty i zasychające części. Regularne porządki poprawiają wygląd rośliny, a jednocześnie pozwalają szybko zauważyć ewentualne problemy. Pod koniec lata, gdy pojawia się więcej wilgoci i chłodniejszych nocy, szczególnie obserwuję liście oraz pędy pod kątem objawów chorób.
To również może cię zainteresować: Te byliny zakwitną 2. raz, jeżeli przytniesz je właśnie teraz. To nic nie kosztuje, a ogród znów wypełni się kolorami
Surfinie są roślinami bardzo żarłocznymi, dlatego jeśli nadal intensywnie rosną i kwitną, wymagają odpowiedniego zasilania zgodnie z potrzebami. Ja zwykle bazuję na domowych odżywkach. Nie próbuję jednak nadrabiać końcówki sezonu ogromną dawką nawozu. Żaden nawóz nie zastąpi światła, odpowiedniego podlewania i regularnego przycinania.

Obserwuj nas na Google







