Pranie jest jedną z tych czynności, przy których przez lata działałam niemal automatycznie. Do detergentu dodawałam płyn do płukania, bo zależało mi nie tylko na czystości ubrań, ale również na przyjemnym zapachu. Z czasem zauważyłam jednak, że regularne kupowanie kolejnych środków mocno podnosi koszt prania. Zaczęłam więc sprawdzać domowe rozwiązania, dzięki którym mogłabym zrezygnować z przynajmniej jednego gotowego produktu. Wtedy zainteresował mnie prosty patent przypisywany japońskim sposobom dbania o pranie.

Przez lata kupowałam płyny do płukania. Teraz coraz częściej wybieram prostsze rozwiązanie

Płyny do płukania były dla mnie obowiązkowym elementem każdego prania przez długi czas. Wystarczy jednak policzyć, ile opakowań zużywa się w ciągu roku, szczególnie przy kilku praniach tygodniowo, żeby zobaczyć, że robi się z tego całkiem spory dodatkowy wydatek. Tym bardziej że na jednym produkcie zwykle się nie kończy. Osobno kupowałam jeszcze detergent do prania, odplamiacz i inne środki do białych i kolorowych tkanin.

Zobacz także:

Nie chciałam jednak całkowicie rezygnować z przyjemnego zapachu ubrań, dlatego zaczęłam szukać alternatywy. Zainteresował mnie sposób wykorzystujący sodę oczyszczoną, sok z cytryny oraz olejek eteryczny z drzewa herbacianego. Większość tych rzeczy i tak zwykle mam w domu, więc nie muszę pamiętać o kolejnych produktach podczas zakupów. Podoba mi się również możliwość samodzielnego decydowania o intensywności aromatu.

Japoński trik na pachnące pranie. Potrzebujesz tylko 3 składników. Ja wszystkie miałam w szafce

Podstawą domowego sposobu jest soda oczyszczona, do której dodaje się niewielką ilość soku z cytryny. Trzeba robić to stopniowo, ponieważ oba składniki po połączeniu zaczynają się pienić. Do przygotowanej mieszanki dodaję kilka kropli olejku z drzewa herbacianego, a następnie wykorzystuję ją podczas prania zamiast klasycznego płynu do płukania.

fot. taka/Adobe Stock

Soda oczyszczona jest popularnym domowym środkiem wykorzystywanym do neutralizowania nieprzyjemnych zapachów. Sok z cytryny wnosi świeżą, cytrusową nutę, natomiast olejek herbaciany odpowiada przede wszystkim za charakterystyczny aromat mieszanki. Warto jednak zachować umiar. Olejki eteryczne są bardzo skoncentrowane i nie trzeba dodawać ich dużo, by cieszyć się pięknym zapachem.

Przed zastosowaniem takiego domowego rozwiązania zawsze sprawdzam również metkę ubrania. Delikatne materiały mogą wymagać specjalnego traktowania, dlatego nie eksperymentuję w ten sposób z każdą tkaniną. Dzięki temu mam pewność, że się nie zniszczy.

Olejek herbaciany to dopiero początek. Zapach prania można zmieniać według własnych upodobań

Najciekawszą częścią domowych mieszanek jest dla mnie możliwość eksperymentowania z aromatami. Olejek z drzewa herbacianego ma intensywny, świeży zapach, ale nie każdemu musi on odpowiadać. Jeśli zależy mi na łagodniejszej kompozycji, wybieram olejki eteryczne o innych zapachach. Dzięki temu nie jestem skazana na jeden aromat, jak często ma to miejsce po zakupie dużej butelki płynu do płukania.

Doskonałym wyborem jest między innymi lawenda. Daje bardziej klasyczny, kojarzący się z czystą pościelą aromat, natomiast cytryna czy pomarańcza wprowadzają świeżą, cytrusową nutę. W chłodniejszych miesiącach można z kolei sięgnąć po cieplejsze kompozycje, jeśli właśnie takie zapachy najbardziej nam odpowiadają. W ten sposób aromat ubrań czy ręczników łatwo dopasować nie tylko do własnego gustu, ale również do pory roku.

Nie trzeba przy tym ograniczać się do jednego olejku. Można łączyć zapachy, na przykład lawendę z cytryną albo pomarańczę z niewielkim dodatkiem bardziej ziołowego aromatu. Ja wolę zaczynać od bardzo małej ilości i dopiero później modyfikować proporcje. Olejki eteryczne są skoncentrowane, dlatego kilka kropli potrafi wyraźnie zmienić charakter całej kompozycji.

Ten domowy sposób również może cię zainteresować: Ślimaki obłaziły moją sałatę po deszczu, aż odkryłam ten domowy trik. Wystarczyły 2 rzeczy: stara doniczka i resztki ze śniadania

Takie mieszanie aromatów daje znacznie więcej możliwości niż gotowy produkt o jednym zapachu. Jednego dnia mogę postawić na świeże cytrusy, innym razem na spokojniejszą lawendę, a później stworzyć własne połączenie kilku nut. Ważne jedynie, aby nie wylewać nierozcieńczonego olejku bezpośrednio na tkaniny, ponieważ może pozostawić plamy. Dzięki temu prostemu rozwiązaniu pranie nie musi za każdym razem pachnieć identycznie, a niewielkie buteleczki olejków wystarczają mi do przygotowywania wielu różnych kompozycji.