Jesienią zdecydowanie częściej zwracam uwagę na to, jak pachnie moje mieszkanie. Gdy dni robią się krótsze, lubię wieczorem stworzyć w domu przytulną atmosferę, która pozwala mi trochę zwolnić po całym dniu. Dotychczas najprostszym sposobem były dla mnie świece zapachowe i właściwie zawsze miałam przynajmniej kilka w zapasie. Z czasem zaczęłam jednak szukać czegoś, co da mi więcej możliwości i pozwoli zmieniać aromat zależnie od nastroju. Zupełnie przypadkiem odpowiednie rozwiązanie znalazłam podczas przeglądania oferty Lidla.

Dyfuzor zapachowy z Lidla zastąpił mi ulubione świece. Za 59,90 zł dostałam znacznie więcej możliwości

Ostatnio na stronie Lidla wypatrzyłam ultradźwiękowy dyfuzor Livarno LADH 12 i jego działanie zaciekawiło mnie na tyle, że postanowiłam dać mu szansę. Urządzenie wykorzystuje ultradźwięki do wytwarzania delikatnej, chłodnej mgiełki. Wystarczy napełnić zbiornik wodą i dodać odpowiedni olejek, żeby podczas pracy w pomieszczeniu stopniowo rozchodził się wybrany aromat. Dyfuzor kosztuje 59,90 zł, więc uznałam, że warto go przetestować.

Zobacz także:

Zbiornik ma około 300 ml pojemności, a urządzenie może pracować przez mniej więcej 6 godzin. Wyposażone jest ono również w timer na 1, 3 lub 6 godzin, dzięki czemu nie muszę pamiętać o ręcznym wyłączaniu go po określonym czasie. Gdy zabraknie wody, sprzęt wyłączy się automatycznie. Dyfuzor jest zasilany sieciowo, w zestawie znajduje się adapter, a przewód ma 2 m długości. Przy wymiarach około 16,8 x 16,8 x 15 cm nie potrzebuje też wiele miejsca.

Na początek producent dorzuca 10 ml olejku lawendowego oraz praktyczną miarkę. Lawenda bardzo mi odpowiada, ale podoba mi się przede wszystkim możliwość zmiany zapachu bez kupowania kolejnego urządzenia. Jesienią mam już ochotę wypróbować aromaty kojarzące się z cynamonem, pomarańczą, wanilią czy nutami drzewnymi. Po pierwszym użyciu przepadłam i na razie nie tęsknię za kupowaniem kolejnych świec. Gadżet kupiony w Lidlu mnie zachwycił.

Dyfuzor ultradźwiękowy wygląda trochę jak dekoracyjny wazon. Po zmroku pokazuje swoje drugie oblicze

Wygląd był kolejnym powodem, dla którego zdecydowałam się właśnie na ten model. Wybrałam wariant z pokrywą imitującą drewno, który dobrze komponuje się z moimi pozostałymi dodatkami. Dyfuzor ma zaokrągloną, dość pękatą formę zwężającą się ku górze, dlatego bardziej niż sprzęt elektroniczny przypomina mi niewielki dekoracyjny wazon. Dzięki temu spokojnie mogę zostawić go na widoku na komodzie czy stoliku i nie muszę chować po każdym użyciu.

fot. lidl.pl

Najciekawiej robi się jednak po uruchomieniu podświetlenia. Urządzenie pozwala wybrać konkretny kolor, włączyć automatyczną zmianę barw albo całkowicie zrezygnować ze światła. W połączeniu z unoszącą się nad urządzeniem delikatną mgiełką daje to bardzo nastrojowy efekt, szczególnie wieczorem przy zgaszonym głównym oświetleniu. Raz wybieram spokojniejszą barwę, innym razem pozwalam kolorom zmieniać się podczas pracy. Zapach do domu stał się więc przy okazji niewielką świetlną dekoracją, która jesienią naprawdę robi klimat.

Polecam zajrzeć również do Pepco. Znalazłam tam przepiękną filiżankę. Zobacz: Odkąd ją kupiłam, teściowa codziennie wprasza się na kawę. Pozłacana, porcelanowa filiżanka z Pepco za 25 zł ją urzekła

Ten zapach do domu zebrał już sporo opinii. Ocena pokazuje, że nie tylko mnie spodobał się ten gadżet

Dyfuzor ma już 97 opinii klientów, więc zdecydowanie nie jest produktem, który pozostał niezauważony. Jego średnia wynosi obecnie 4,2 na 5. Przy takiej liczbie ocen widać, że urządzenie zdążyło trafić do całkiem sporej grupy kupujących. Sama po pierwszych testach rozumiem, dlaczego wzbudza zainteresowanie.

Kupujący wspominają m.in.:

Jestem bardzo zadowolona, mały, zgrabny i przydatny gadżet.

Dyfuzor działa bardzo dobrze, po 2 tyg intensywnego używania nie zauważyłam żadnych wad. Super działa.

Dyfuzor zapachowy przyciąga wzrok. Wygląda na bardzo wysokiej jakości, ale jest wykonany z plastiku. Działa bardzo dobrze i jest łatwy i prosty w użyciu. Cena jest nie do pobicia.

Nie sądziłam, że tak szybko znajdę alternatywę dla świec, po które sięgałam właściwie przez całą jesień i zimę. Tutaj mogę zmieniać aromaty, korzystać z mgiełki i wieczorem włączyć dodatkowe podświetlenie. Teraz pozostaje mi tylko skompletować zapas olejków na nadchodzące chłodne miesiące.