Kiedy po raz kolejny zobaczyłam zdjęcia kilometrowych kolejek na szlaku do Morskiego Oka, odechciało mi się tej wycieczki. Zamiast przeciskać się między tłumami, postawiłam na mniej znane miejsce tuż za polską granicą. Okazało się, że widoki są równie spektakularne, a chwilami miałam wrażenie, jakbym wędrowała po szwajcarskich Alpach.

Morskie Oko jest piękne, ale tłumy potrafią odebrać całą przyjemność. Po słowackiej stronie Tatr znalazłam znacznie spokojniejszą alternatywę

Nie zrozum mnie źle – Morskie Oko to jedno z najpiękniejszych miejsc w polskich Tatrach. Problem pojawia się jednak w sezonie. Wystarczy słoneczny weekend, by szlak zamienił się w niekończący się korowód turystów. Trudno wtedy o chwilę ciszy, spokojne zdjęcie czy możliwość usłyszenia szumu potoku zamiast rozmów setek osób. Po jednej z takich wycieczek stwierdziłam, że następnym razem poszukam czegoś mniej oczywistego. Wybór padł na Zielony Staw Kieżmarski (Zelené pleso) po słowackiej stronie Tatr Wysokich. Już po pierwszych kilometrach wiedziałam, że była to jedna z najlepszych decyzji.

Zobacz także:

Jezioro leży na wysokości około 1545 m n.p.m., otoczone monumentalnymi szczytami. Tafla wody przy odpowiednim świetle przybiera intensywnie zielonkawy odcień, od którego pochodzi nazwa miejsca. Kiedy do tego dochodzi odbicie gór w spokojnej wodzie, trudno oprzeć się wrażeniu, że krajobraz wygląda bardziej jak pocztówka ze Szwajcarii niż zaledwie kilka kilometrów od polskiej granicy. Największą różnicę odczułam jednak nie w samych widokach, ale w atmosferze. Oczywiście nie jest to miejsce całkowicie puste, szczególnie latem, jednak ruch na szlaku jest zdecydowanie mniejszy niż na drodze prowadzącej do Morskiego Oka. Dzięki temu można naprawdę nacieszyć się górami.

fot. Adobe Stock | lukaszimilena

Sam szlak jest przyjemny nawet dla mniej doświadczonych. Po drodze trudno przestać robić zdjęcia

Do Zielonego Stawu prowadzi żółty szlak rozpoczynający się przy parkingu Biela Voda. Według drogowskazów przejście zajmuje około trzech godzin w jedną stronę. Ja potrzebowałam trochę więcej czasu, ale winowajcą były oczywiście częste postoje na zdjęcia. Trasa prowadzi Doliną Kieżmarskiej Białej Wody. Początkowo wiedzie szeroką leśną drogą, a później stopniowo odsłania coraz piękniejsze panoramy. Nie ma tutaj trudnych technicznie odcinków ani ekspozycji, dlatego większość osób o przeciętnej kondycji spokojnie poradzi sobie z podejściem.

Jeśli szukasz ciekawych inspiracji podróżniczych, to też warto sprawdzić: To miasteczko blisko naszej granicy wygląda jak z bajki Disneya. Większość Polaków tylko przez nie przejeżdża

Przez dużą część wędrówki towarzyszy szum górskiego potoku. Im wyżej się wchodzi, tym częściej zza drzew wyłaniają się skaliste szczyty. To właśnie wtedy zaczyna się ten etap wycieczki, kiedy co kilkaset metrów człowiek zatrzymuje się tylko po to, żeby jeszcze raz spojrzeć na krajobraz. Mimo że droga nie należy do bardzo wymagających, warto pamiętać o odpowiednim przygotowaniu. W górach pogoda potrafi zmienić się dosłownie w kilka minut. U mnie również tak było. Kiedy dotarłam nad jezioro, zamiast błękitnego nieba pojawiły się ciemne chmury, a chwilę później rozpętała się ulewa. Na szczęście tuż nad brzegiem znajduje się schronisko Chata pri Zelenom plese, które okazało się idealnym miejscem na przeczekanie deszczu.

Schronisko ma wyjątkowy klimat. Warto pamiętać o jednej ważnej rzeczy

Muszę przyznać, że nawet deszcz nie popsuł mi wyjazdu. Wręcz przeciwnie. W schronisku panowała niezwykle przyjemna atmosfera. Wszyscy schowali się przed ulewą, zamawiali gorącą zupę, kawę albo herbatę i cierpliwie czekali, aż chmury odpuszczą. To właśnie takie momenty najbardziej zapamiętuję z górskich wypraw. Nie tylko same widoki, ale także chwile spędzone przy drewnianych stołach z kubkiem gorącego napoju i rozmowami z innymi turystami.

Jeśli planujesz wycieczkę, koniecznie pamiętaj o zabraniu gotówki w euro. W schronisku nie ma możliwości płacenia kartą, co dla wielu osób może być niemałym zaskoczeniem. Dojazd również warto wcześniej zaplanować. Najwygodniej zostawić samochód na parkingu Biela Voda, choć w sezonie miejsca szybko się kończą. Dobrym rozwiązaniem jest także pozostawienie auta na parkingu P+R w Tatrzańskiej Łomnicy i dojazd autobusem do początku szlaku. Jeżeli wybierasz się tam w wakacje, najlepiej przyjechać wcześnie rano. Dzięki temu łatwiej znaleźć miejsce parkingowe i uniknąć największego ruchu na trasie.

To miejsce zachwyca nie tylko krajobrazami. Jest idealne dla osób, które w górach szukają przede wszystkim spokoju

Najbardziej spodobało mi się to, że podczas wędrówki można naprawdę poczuć kontakt z naturą. Nie ma wszechobecnego pośpiechu ani nieustannego omijania kolejnych grup turystów. Zamiast tego można usiąść na kamieniu, wsłuchać się w szum potoku i po prostu nacieszyć się górami. Oczywiście Zielony Staw Kieżmarski nie jest już całkowicie nieodkrytym miejscem. Coraz więcej osób dowiaduje się o tej trasie, ale wciąż trudno porównywać ją z oblężeniem, jakie niemal każdego lata przeżywa Morskie Oko.

To także świetna propozycja dla osób, które odwiedzały już polskie Tatry wielokrotnie i szukają czegoś nowego. Kilka kilometrów za granicą czekają równie spektakularne krajobrazy, a jednocześnie można odkryć zupełnie inne oblicze Tatr Wysokich. Po powrocie od razu wiedziałam jedno – na pewno tam wrócę. Tym razem chciałabym zostać na noc w schronisku i zobaczyć jezioro o wschodzie słońca. Wyobrażam sobie taflę wody odbijającą pierwsze promienie światła, ciszę przerywaną jedynie śpiewem ptaków i góry budzące się do życia. Jeśli szukasz alternatywy dla zatłoczonego Morskiego Oka, trudno o lepszy kierunek.