Coraz częściej urządzając mieszkanie, odchodzimy od sztywnych zasad i wykorzystujemy przedmioty w zupełnie inny sposób, niż planowali ich producenci. Dodatki do jednego pomieszczenia bez problemu trafiają do drugiego, a domowe triki szybko stają się internetowymi hitami. Lubię takie rozwiązania, bo zazwyczaj pozwalają zaoszczędzić miejsce i jednocześnie ułatwiają codzienne obowiązki. Właśnie dlatego coraz większą uwagę zwracam na produkty, które mają więcej niż jedno zastosowanie. Niedawno natknęłam się na prawdziwy fenomen, o którym od kilku tygodni głośno w mediach społecznościowych.
Diatomitowa mata z Sinsay podbiła internet. Kobiety znalazły dla niej zupełnie inne zastosowanie
Ta niepozorna nowość zrobiła prawdziwą furorę i trudno się temu dziwić. Diatomitowa mata z Sinsay była dostępna aż w pięciu wariantach kolorystycznych, ale dziś nie da się kupić już żadnego z nich. Wszystkie zostały wyprzedane, a na stronie sklepu zamiast przycisku zakupu widnieje jedynie informacja o niedostępności. Produkt zdążył zebrać aż 104 opinie, a średnia ocena wynosi 4,5 na 5, co tylko pokazuje, jak dużym zainteresowaniem cieszył się wśród klientek.
Zobacz także:
Sama mata została wykonana w 100% z diatomitu i miała kompaktowe wymiary 35 x 45 cm. Producent opisywał ją jako szybkoschnącą, antypoślizgową i wyjątkowo chłonną. Dzięki mikroporowatej strukturze potrafi pochłonąć nawet do 150% swojej wagi w wodzie, bardzo szybko wysycha i pomaga utrzymać podłogę suchą. Dodatkowo ogranicza rozwój bakterii oraz pleśni, a do jej wyczyszczenia wystarczy delikatnie przetrzeć powierzchnię.
Najbardziej zaskoczyło mnie jednak coś zupełnie innego. Choć oficjalnie jest to mata przeznaczona do łazienki, wiele kobiet wykorzystuje ją przede wszystkim jako gadżet w kuchni. Zamiast kłaść ją przy wannie czy prysznicu, układają na blacie i suszą na niej talerze, kubki oraz sztućce. Woda błyskawicznie znika z powierzchni, dlatego wiele osób twierdzi, że sprawdza się lepiej niż klasyczne ociekacze z tworzywa. Przyznam, że właśnie ten nietypowy sposób wykorzystania najbardziej zachęcił mnie do zakupu. Niestety, kiedy weszłam na stronę Sinsay, było już za późno. Wszystkie wersje kolorystyczne zdążyły zniknąć.
fot. sinsay.com
Diatomitowa mata z Kauflandu okazała się piękną alternatywą. Marmurkowy wzór od razu przyciągnął mój wzrok
Rozczarowanie trwało dosłownie chwilę, bo nie odpuściłam poszukiwań. Kilka minut później trafiłam na diatomitową matę z Kauflandu, dostępną w internetowym Marketplace. Sprzedawcą tego modelu jest EDAXO_pl i już pierwsze zdjęcie sprawiło, że zatrzymałam się na dłużej. Zamiast nakrapianego wzoru zobaczyłam elegancki marmurek z delikatnymi szarymi żyłkami. Wygląda bardzo nowocześnie. Pomyślałam nawet, że pod względem wyglądu podoba mi się bardziej niż model z Sinsay.
fot. kaufland.pl
Szybko okazało się, że za atrakcyjnym wyglądem idą również praktyczne właściwości. Mata została wykonana z naturalnego kamienia diatomitowego, ma większy rozmiar 60 x 39 cm i równie skutecznie pochłania wodę, pozostawiając powierzchnię suchą. Producent podkreśla, że jest antypoślizgowa, trwała, odporna na uszkodzenia oraz bardzo łatwa do utrzymania w czystości. Wystarczy przetrzeć ją wilgotną ściereczką, aby zachowała świeży wygląd.
Zobacz inne perełki do kuchni: Nie domykałam szuflad w mojej mikrokuchni. Sprytny "druciak" z Pepco zrobił porządek, teraz są jak z gumy
Spodobało mi się również to, że taki dodatek nie wygląda jak typowa mata łazienkowa. Bardziej przypomina elegancką płytę z naturalnego kamienia niż zwykły element wyposażenia wnętrza. Cena wynosi 63,28 zł i choć jest nieco wyższa od tej, którą miała mata z Sinsay, odniosłam wrażenie, że większy rozmiar oraz marmurkowy wzór w pełni to rekompensują.
Ostatecznie zrobiłam dokładnie to samo, co wiele innych kobiet. Zamiast położyć ją na podłodze w łazience, rozłożyłam ją na blacie obok zlewu i już po chwili wiedziałam, że zostanie tam na stałe. Nie tylko świetnie pochłania wodę po umytych naczyniach, ale jeszcze prezentuje się po prostu bosko.

Obserwuj nas na Google







