Koniec sierpnia to moment, kiedy w warzywniku pojawiają się pierwsze puste miejsca. Zbiory dobiegają końca, ale to nie znaczy, że ziemia musi czekać bezczynnie do wiosny. Sama staram się wykorzystać ten czas tak, żeby w kolejnym sezonie mieć mniej pracy i, co równie ważne, mniej wydawać na pielęgnację grządek. Nie chodzi przy tym o kupowanie kolejnych preparatów. Jest prostszy sposób, dzięki któremu niewielki wydatek poniesiony teraz może zaprocentować za kilka miesięcy.

Ogórki zniknęły z grządki? Ziemię przygotowuję już na kolejny sezon

Ogórki mają spore wymagania pokarmowe, dlatego po zakończeniu uprawy nie zostawiam poletka pustego. Najpierw usuwam resztki roślin oraz chwasty, a ziemię lekko spulchniam. Później przychodzi czas na poplon, czyli rośliny uprawiane po zbiorze właściwego plonu między innymi po to, aby poprawić właściwości gleby. Zielona okrywa chroni powierzchnię ziemi, ogranicza rozwój chwastów, a korzenie pracują w podłożu. Po zakończeniu uprawy pozostaje również masa organiczna, którą można wykorzystać do wzbogacenia gleby.

Zobacz także:

Poplon nie działa więc tak samo jak gotowy nawóz i nie należy porównywać ich w stosunku 1:1. Jego zadaniem nie jest tylko dostarczenie konkretnej porcji składników. Działa szerzej: pomaga poprawiać strukturę gleby, ograniczać straty składników i budować jej żyzność na przyszłość.

Pod koniec sierpnia wysiewam wykę. Kilogram nasion z OBI kosztuje 23,99 zł

Jedną z możliwości jest wyka siewna Hanka, którą znalazłam w OBI. Kilogramowe opakowanie kosztuje obecnie 23,99 zł. To roślina bobowata, a ta grupa ma szczególną zaletę: dzięki współpracy z bakteriami brodawkowymi może wiązać azot atmosferyczny, który po rozkładzie biomasy częściowo wraca do obiegu w glebie. Przy siewie wyki jako poplonu spotyka się normę około 80–120 kg nasion na hektar, więc na niewielkie poletko potrzeba naprawdę mało nasion.

fot: obi.pl

Końcówka sierpnia jest już późnym terminem dla wyki siewnej, dlatego nie odkładałabym wysiewu na kolejne tygodnie. Nasiona rozsiewam na oczyszczonym podłożu, przykrywam warstwą ziemi i dbam o wilgotność podczas wschodów. Im wcześniej roślina wystartuje, tym więcej zielonej masy zdąży wytworzyć przed chłodami.

Na grządkę nie potrzebuję całej paczki. Koszt nasion mocno spada po przeliczeniu

Tu zaczyna się najbardziej oszczędnościowa część całego zabiegu. Załóżmy, że po ogórkach została nam pusta grządka o wymiarach 3 × 4 m, czyli łącznie 12 m². Przy dawce 80–120 kg wyki na hektar na takiej powierzchni potrzeba około 96–144 g nasion. Kilogramowa paczka kosztuje 23,99 zł, więc wykorzystana porcja ma wartość zaledwie około 2,30–3,45 zł. Oczywiście przy kasie trzeba zapłacić pełne 23,99 zł, ale pozostałe nasiona można wykorzystać na innych grządkach.

Dla mnie ważniejsza jest jednak oszczędność długofalowa. Wyka nie jest „tańszym odpowiednikiem” określonej dawki nawozu. Wytwarza biomasę, osłania glebę, a jako roślina bobowata uczestniczy w wiązaniu azotu. Dzięki temu inwestuję kilka złotych w obsianie konkretnego poletka teraz, żeby poprawić żyzność ziemi i potencjalnie ograniczyć zapotrzebowanie na kupne nawozy w przyszłym sezonie.

Czytaj także: Mieszam w proporcji 1:2, dodaję wodę i kostka brukowa jest jak nowa. Sierpień to ostatni dzwonek

Nawóz do warzyw kosztuje prawie 40 zł. Poplon pracuje na oszczędności dłużej

Dla porównania w Castoramie organiczny nawóz do warzyw Agrecol HiProSoil 5 l kosztuje 39,98 zł. Producent zaleca w uprawach warzywnych dawkę 1,5–3 kg na 10 m², więc na grządkę 12 m² potrzeba około 1,8–3,6 kg. Sam preparat zawiera m.in. azot, fosfor i potas oraz materię organiczną i jest przeznaczony do stosowania od lutego do czerwca.

fot: castorama.pl

Nie można więc powiedzieć, że porcja wyki zastępuje taką samą porcję nawozu. Są to dwa różne sposoby dbania o podłoże. W przypadku poplonu oszczędność rozpatruję w dłuższej perspektywie: jesienią wykorzystuję nasiona warte na mojej grządce około 2,30–3,45 zł, aby przez kolejne tygodnie rośliny pracowały nad kondycją ziemi. Wiosną nadal ocenię, czego potrzebuje podłoże i planowane warzywa, ale dobrze zagospodarowany poplon może ograniczyć konieczność intensywnego nawożenia. Zamiast więc czekać do nowego sezonu i dopiero wtedy sięgać po kolejne preparaty, część pracy wykonuję niemal za grosze już teraz. Poplon może realnie ograniczyć w przyszłym sezonie wydatki na nawozy do warzyw, a przy okazji w naturalny (i tani!) sposób wzmacnia glebę.