W małym salonie szybko wychodzi na jaw, że nie każdy dodatkowy mebel jest rzeczywiście potrzebny. Stolik ustawiony przy kanapie bywa wygodny, ale jednocześnie zabiera miejsce i utrudnia swobodne przejście. Sama coraz częściej szukam więc rozwiązań, które pozwalają wykorzystać to, co już znajduje się w pokoju. Czasami wystarczy jeden niewielki dodatek, żeby przestrzeń stała się znacznie bardziej funkcjonalna. I właśnie na taki pomysł natrafiłam podczas przeglądania dodatków do domu.

Sinsay ma ją za 35,99 zł. W IKEA znalazłam podobny patent

Przeglądając ofertę Sinsay, znalazłam tacę na oparcie sofy za 35,99 zł. To prostokątna konstrukcja wykonana z poliestru i bambusa, którą nakłada się na podłokietnik kanapy. Ma 49,5 cm długości i 32 cm szerokości, więc tworzy całkiem sporą powierzchnię bez stawiania czegokolwiek na podłodze. Na górze znajdują się dwa okrągłe miejsca na napoje, a z boku przewidziano schowek, w którym można trzymać chociażby pilot.

Zobacz także:

fot: sinsay.com

Podobne rozwiązanie widziałam w IKEA. Bambusowa podstawka RÖDEBY kosztuje tam 49,99 zł i również służy do stworzenia podręcznego miejsca na podłokietniku, jednak jest prostsza – nie ma dodatkowych przegródek ani miejsc na kubki. Pasuje do płaskich podłokietników o szerokości od 10 do 30 cm i można ją łatwo złożyć oraz przenieść. Warto więc patrzeć nie tylko na samą cenę, ale też na konstrukcję, bo choć oba produkty wykorzystują podobny pomysł, nie są swoimi dokładnymi odpowiednikami.

fot: ikea.com

Stolik przy kanapie nie zawsze jest konieczny. Na małym metrażu łatwo odzyskać trochę przestrzeni

Dopiero przy urządzaniu niewielkiego pokoju zorientowałam się, ile miejsca potrafią zabierać drobne meble, które początkowo wydają się niezbędne. Stolik pomocniczy przy sofie jest dobrym przykładem. Jeśli służy głównie do odkładania kubka, telefonu i pilota, można zastanowić się, czy rzeczywiście warto przeznaczać na niego fragment podłogi. Taca na podłokietniku pozwala mieć te rzeczy pod ręką podczas oglądania filmu, czytania albo picia porannej kawy.

Takie rozwiązanie ma sens zwłaszcza wtedy, gdy kanapa stoi blisko ściany, przejście obok niej jest wąskie albo klasyczny stolik zwyczajnie się tam nie mieści. W małych wnętrzach dobrze działa zresztą prosta zasada: zanim dokupi się kolejny mebel, warto sprawdzić, czy jego funkcji nie może przejąć ściana, parapet, bok szafy albo właśnie podłokietnik kanapy. Dzięki temu pokój pozostaje wygodny, ale nie robi się niepotrzebnie zastawiony.

Bambus jest praktyczny, ale nie lubi jednego. Tak dbam o takie dodatki

W obu rozwiązaniach wykorzystano bambus, który dobrze pasuje do salonu urządzonego w naturalnych, jasnych barwach. Jego ciepły odcień łatwo zestawić zarówno z beżową czy szarą sofą, jak i z bielą, drewnem czy plecionymi dodatkami. Przy takim materiale trzeba jednak pamiętać o odpowiedniej pielęgnacji. Jeśli rozleje się kawa lub woda, najlepiej od razu je wytrzeć, zamiast zostawiać mokrą powierzchnię na dłużej. Do codziennych porządków wystarczy miękka, lekko zwilżona ściereczka z delikatnym środkiem, a później warto powierzchnię wytrzeć do sucha. Sama unikam przy bambusowych akcesoriach mocnego szorowania i bardzo mokrych gąbek.

Czytaj także: Sąsiadka pytała, czy to stolarz robił mi ten regał, bo taki zgrabny i z certyfikowanego drewna. A to Action za jakieś grosze

W przypadku produktu z IKEA warto też pamiętać, że naturalny bambus może z czasem zmieniać kolor. To dobry przykład, że praktyczne urządzanie małego salonu nie musi polegać na dokładaniu kolejnych rzeczy. Czasem więcej daje sprytne wykorzystanie przestrzeni, którą już mamy.