Przez większą część lata każdy nowy kwiat na krzaku cieszy, bo daje nadzieję na kolejne zbiory. Pod koniec sierpnia patrzę jednak na rośliny trochę inaczej. Dni stają się coraz krótsze, noce chłodniejsze, a czasu do zakończenia sezonu jest coraz mniej. Wtedy bardziej zależy mi na tym, co już rośnie, niż na biciu rekordów liczby zawiązków. Jedna drobna zmiana w pielęgnacji pozwala lepiej wykorzystać ostatnie tygodnie sezonu.

Pod koniec sierpnia pomidory mają inne zadanie. Nowe kwiaty nie zawsze cieszą

W drugiej połowie lata na zdrowych, dobrze prowadzonych krzakach nadal mogą pojawiać się nowe pąki i kwiaty. Problem w tym, że od zapylenia kwiatu do uzyskania dojrzałego owocu potrzeba czasu. Jeśli kwiat pojawi się bardzo późno, powstały z niego pomidor może nie zdążyć dojrzeć na krzaku przed nadejściem chłodnych nocy i pogorszeniem pogody.

Zobacz także:

Nie oznacza to oczywiście, że 31 sierpnia każdy nowy kwiat automatycznie staje się niepotrzebny. Wiele zależy od odmiany, regionu, pogody oraz tego, czy rośliny rosną pod osłoną, czy w gruncie. Warto więc przede wszystkim obserwować prognozy i kondycję krzaków. Pod koniec lata priorytetem może być już jednak doprowadzenie istniejących owoców do dojrzałości, zamiast pobudzania roślin do dalszego intensywnego wzrostu.

Usuwam najmłodsze kwiaty i późne zawiązki. Krzak skupia się na tym, co już rośnie

fot: archiwum prywatne/Story.pl

To właśnie dlatego pod koniec sierpnia robię przegląd krzaków. Usuwam przede wszystkim świeżo rozwijające się kwiaty oraz bardzo późne, najmniejsze zawiązki, jeśli oceniam, że nie mają już realnej szansy osiągnąć odpowiedniej wielkości przed jesiennym ochłodzeniem.

Nie trzeba przy tym urządzać roślinie radykalnego „strzyżenia”. Najważniejszy jest umiar. W pierwszej kolejności można zwrócić uwagę na:

  • nowe pąki kwiatowe na szczytach pędów,
  • świeżo rozwinięte kwiaty,
  • najmłodsze zawiązki powstałe bardzo późno,
  • chore i mocno uszkodzone liście.

Dojrzewających oraz dobrze rozwiniętych zielonych owoców nie usuwam. To właśnie im daję pierwszeństwo na finiszu sezonu.

Nie chcę karmić owoców, których nie zbiorę. Tak ograniczam marnowanie nawozu

Pomidory potrzebują wody i składników pokarmowych przez cały okres owocowania, a roślina wykorzystuje dostępne zasoby do utrzymania wzrostu, kwitnienia i rozwoju owoców. Jeśli pod koniec sezonu wciąż intensywnie tworzy nowe pędy, kwiaty i zawiązki, część tego wysiłku może nie przełożyć się już na plon, który trafi do kuchni.

Nie chodzi więc o to, że oberwanie kilku kwiatów nagle pozwoli zużywać o połowę mniej nawozu. Korzyść jest bardziej praktyczna: ograniczam rozwój tych części rośliny, z których prawdopodobnie niczego już nie zbiorę. Wolę, aby pod koniec sezonu krzak koncentrował się na istniejących gronach. Dla mnie to prosty sposób na rozsądniejsze wykorzystanie nawozu, wody oraz pracy, które przez całe lato wkładam w uprawę.

Same kwiaty to nie wszystko. Pod koniec lata zmieniam też pielęgnację

W ostatnich tygodniach sezonu nie warto próbować za wszelką cenę pobudzać krzaków do tworzenia kolejnej masy zielonych części. Szczególnie niepotrzebne może być intensywne nawożenie azotem, które sprzyja wzrostowi pędów i liści. Podlewanie nadal powinno być regularne, ponieważ duże owoce potrzebują stabilnego dostępu do wody.

Czytaj także: Nie zostawiam pustej ziemi po ogórkach. Wysiewam za kilka zł i w przyszłym sezonie oszczędzam na nawożeniu

Wskazówka: nie warto przesadnie ogołacać krzaków z liści. Zdrowe liście są roślinie potrzebne do fotosyntezy, dlatego usuwam głównie te chore, uszkodzone albo rzeczywiście zbędne. Zamiast wykonywać kilka radykalnych zabiegów naraz, lepiej obserwować pomidory i dostosowywać pielęgnację do pogody. Ciepły wrzesień może znacząco przedłużyć sezon, dlatego kalendarz traktuję jako wskazówkę, a nie nieprzekraczalną granicę.