Do Rossmanna zazwyczaj wchodzę po kosmetyki, ale tym razem moją uwagę przyciągnęła zupełnie inna półka. Między kubkami i innymi drobiazgami do domu wypatrzyłam wysokie, żłobione szklanki, które wyglądają zaskakująco elegancko. Kosztują 4,99 zł za sztukę, a ich forma przypomniała mi szkło, które coraz częściej widuję w aranżacjach utrzymanych w klimacie old money.
Poszłam do Rossmanna po szampon, ale przy tej półce musiałam się zatrzymać. Takich rzeczy zupełnie się tam nie spodziewałam
Są takie zakupy, podczas których dokładnie wiem, czego potrzebuję. Wchodzę do drogerii po szampon, odżywkę czy płyn do kąpieli, wrzucam produkt do koszyka i właściwie mogłabym od razu kierować się do kasy. Tyle teoria, bo Rossmann coraz częściej skutecznie krzyżuje mi te plany. Tym razem wystarczyło, że przeszłam obok regału z rzeczami do domu. Wśród kolorowych kubków i niewielkich akcesoriów zauważyłam szkło, które kompletnie nie kojarzyło mi się z przypadkowym drobiazgiem z drogerii. Na półce stały wysokie, przezroczyste szklanki o smukłej formie i dekoracyjnie żłobionych ściankach. To właśnie one od razu przyciągnęły mój wzrok.
Zobacz także:
Sprawiają wrażenie prostych, ale nie banalnych. Pionowe żłobienia sprawiają, że światło inaczej załamuje się na powierzchni szkła, dzięki czemu nawet zwykła woda wygląda w nich bardziej efektownie. Spodobała mi się też ich forma – są wysokie, dość wąskie i mają delikatnie rozszerzającą się ku górze linię. Nie ma tu kolorowych nadruków, napisów ani ozdobników, które po jednym sezonie mogą zacząć wyglądać niemodnie. Jest za to transparentne szkło i detal, który robi całą robotę. Dopiero później spojrzałam na cenówkę. Szklanka kosztowała 4,99 zł, więc za komplet sześciu sztuk trzeba zapłacić niespełna 30 zł. Przy takim wyglądzie to właśnie cena była dla mnie największym zaskoczeniem.
fot. mat. własne Story.pl
Żłobione szkło ma w sobie coś z zastawy znalezionej w kredensie babci. Dziś podobne formy wracają w eleganckich wnętrzach
Patrząc na te szklanki, od razu pomyślałam o estetyce old money, ale nie w jej najbardziej dosłownym wydaniu. Nie chodzi przecież o to, że naczynie za niecałe 5 zł nagle staje się luksusowym szkłem z rodowej rezydencji. Bardziej interesujący jest sam efekt wizualny. Żłobione, transparentne szkło nawiązuje do klasycznej zastawy, która nie potrzebuje krzykliwych dekoracji, żeby prezentować się elegancko. To właśnie dlatego widzę te szklanki na stole obok białej porcelany, lnianych serwetek, srebrnych sztućców i prostego wazonu z kwiatami. Pasowałyby też do wnętrza urządzonego w stylu modern classic albo do kuchni, w której dominują drewno, kamień i spokojne kolory.
Szukasz ciekawych inspiracji do domu? To też może wpaść ci w oko: Sąsiadka pytała, czy to stolarz robił mi ten regał, bo taki zgrabny i z certyfikowanego drewna. A to Action za jakieś grosze
Mają w sobie trochę nostalgii, bo pionowe ryflowania kojarzą mi się ze szkłem, które kiedyś stało za szybą w kredensach, ale jednocześnie ich wysoka sylwetka wygląda całkiem współcześnie. To zresztą jeden z tych przypadków, kiedy nie trzeba wymieniać całej zastawy, żeby odświeżyć wygląd stołu. Wystarczy kilka charakterystycznych szklanek. Ja najchętniej podałabym w nich wodę z cytryną i miętą, domową lemoniadę albo mrożoną kawę. Wyobrażam je sobie również podczas spokojnego śniadania na balkonie czy kolacji ze znajomymi. Nawet najprostszy napój z kostkami lodu i plasterkiem cytrusa może wyglądać w takim naczyniu znacznie bardziej „restauracyjnie”. I chyba właśnie za to najbardziej lubię takie znaleziska: nie są niezbędne, ale potrafią zmienić atmosferę zwykłego posiłku.
Za 4,99 zł spodziewałam się zwyczajnej szklanki, a dostałam bardzo modny efekt. Najbardziej podoba mi się jej smukły kształt
Na żywo szczególnie spodobały mi się proporcje tego modelu. Szklanki są wyraźnie wyższe od stojących obok klasycznych kubków ze szkła, dzięki czemu prezentują się lekko i elegancko. Pionowe żłobienia dodatkowo optycznie je wysmuklają, a grubsze, dekoracyjne dno dodaje im charakteru. To drobiazg, ale właśnie takie szczegóły sprawiają, że naczynie nie wygląda jak najprostsza szklanka wyciągnięta z przypadkowego kompletu. Co ciekawe, obok na półce widziałam również niższe naczynia o podobnym wykończeniu, jednak to wysoki wariant od razu wydał mi się najbardziej efektowny. Jest w nim coś pomiędzy szkłem retro a minimalistyczną zastawą z modnej kawiarni.
Nie próbowałabym przy tym przekonywać, że za 4,99 zł dostajemy produkt porównywalny z kosztownym szkłem kryształowym czy wyrobami renomowanych hut. To zupełnie inna kategoria. Tutaj atrakcyjność polega na tym, że za niewielkie pieniądze można wprowadzić do kuchni detal wyglądający bardzo dekoracyjnie. Przy cenie 4,99 zł za sztukę można też samodzielnie zdecydować, czy potrzebujemy dwóch szklanek, czy chcemy od razu stworzyć większy zestaw. Ja właśnie takie produkty najbardziej lubię wypatrywać podczas przypadkowych zakupów. Nie szukałam nowych szklanek, nie miałam ich na żadnej liście, a jednak zatrzymałam się przy nich na dłużej niż przy kosmetykach, po które przyszłam.
Nie tylko kosmetyki warto teraz oglądać w Rossmannie. Ja następnym razem znów zajrzę na półkę z rzeczami do domu
Ta wizyta przypomniała mi, że podczas zakupów w drogerii warto czasem zboczyć z dobrze znanej trasy między pielęgnacją włosów a kosmetykami do twarzy. Rossmann ma również niewielkie produkty do domu, a część z nich potrafi wyglądać znacznie ciekawiej, niż sugerowałaby cena. W przypadku wypatrzonych przeze mnie szklanek najbardziej przekonuje mnie połączenie prostoty z dekoracyjną fakturą. Nie są przesadnie ozdobne, dlatego nie trzeba dopasowywać do nich całej kuchni czy jadalni. Na drewnianym stole będą wyglądały bardziej rustykalnie, na białym obrusie nabiorą klasycznego charakteru, a zestawione z minimalistyczną ceramiką mogą stworzyć bardzo współczesną kompozycję.
Widzę je również jako prosty sposób na stworzenie stołu inspirowanego estetyką old money bez kupowania kosztownej zastawy. Wystarczą jasne tekstylia, kilka świec, klasyczne talerze i właśnie żłobione szkło. Oczywiście dostępność takich produktów może różnić się między drogeriami, więc nie zakładałabym, że znajdą się w każdym Rossmannie. Jeśli jednak zobaczysz je podczas zakupów, warto przyjrzeć się im z bliska. Ja weszłam do sklepu z myślą o zupełnie innym zakupie, a wyszłam z kolejnym dowodem na to, że najlepsze wnętrzarskie znaleziska czasem pojawiają się tam, gdzie wcale ich nie szukamy.

Obserwuj nas na Google







