Moje usta bardzo szybko reagują na zmianę pogody. Wystarczy kilka chłodniejszych dni, a zaczynam częściej sięgać po balsam i pilnować, żeby zawsze mieć go pod ręką. Latem właściwie nie muszę się nad tym zastanawiać, ale jesień i zima to już zupełnie inna historia. Suche, spierzchnięte usta potrafią być naprawdę nieprzyjemne, a dodatkowo żadna pomadka nie wygląda na nich tak, jak powinna. W tym roku odpowiedniego kosmetyku zaczęłam więc używać, zanim chłody rozgoszczą się u nas na dobre.
Balsam do ust z Rossmanna ratuje mnie już na początku września. Wybrałam wersję Raspberry Matcha
Mamy dopiero początek września, a chłodne poranki już zdążyły dać się moim ustom we znaki. Zaczęły robić się suche, więc wiedziałam, że najwyższa pora wrócić do regularnego nawilżania. Tym razem zamiast sięgać po dobrze znany produkt, podczas zakupów w Rossmannie zainteresowałam się balsamami Peptide marki Everybody London. Kosztują 24,99 zł za 10 ml i są dostępne w kilku naprawdę ciekawych wariantach.
Zobacz także:
Ja zdecydowałam się na Raspberry Matcha. Spodobało mi się już samo połączenie maliny z matchą, ale przekonało mnie również wykończenie. Balsam do ust z Rossmanna ma delikatnie różowy odcień, więc na ustach wygląda świeżo i subtelnie, bez efektu mocnego koloru. Pozostawia za to ładny połysk, dzięki któremu usta wyglądają na bardziej soczyste. Malinowy aromat jest lekko słodki i owocowy, a w formule znalazł się dodatkowo ekstrakt z matchy. Na chłodniejsze miesiące taki kosmetyk pasuje mi idealnie, bo łączy pielęgnację z efektem, dla którego na co dzień nie potrzebuję już osobnego błyszczyka.
fot. rossmann.pl
Balsam na suche usta ma peptydy i ekstrakt z matchy. Najbardziej doceniam nawilżenie bez lepkiej warstwy
Przy moich szybko przesuszających się ustach sam ładny połysk zdecydowanie by nie wystarczył. Balsam ma przede wszystkim intensywnie nawilżać i odżywiać, a przy regularnym stosowaniu pomagać chronić skórę przed spierzchnięciem. W formule kosmetyku z Rossmanna znajdują się peptydy, które wspierają wygładzenie i regenerację delikatnej skóry ust. Ekstrakt z matchy ma natomiast właściwości antyoksydacyjne i pomaga chronić ją przed działaniem czynników zewnętrznych.
Po aplikacji najbardziej podoba mi się to, że usta stają się miękkie i przyjemnie wygładzone, a suche miejsca są znacznie mniej wyczuwalne. Balsam otula je nawilżającą warstwą, ale nie daje przy tym nieprzyjemnego uczucia lepkości. Właśnie tego szukam jesienią, kiedy kosmetyk do ust potrafię nakładać kilka razy w ciągu dnia. Mogę używać go solo dla delikatnego połysku albo nałożyć razem z pomadką, kiedy zależy mi na bardziej dopracowanym makijażu.
To też może cię zainteresować: Telefon: „Wychodzimy za godzinę”. Ja: odrost na pół głowy. Na szczęście miałam w łazience ten spray z Rossmanna
Raspberry Matcha to tylko jedna z dostępnych wersji. Pozostałe warianty też wyglądają smakowicie
W Rossmannie można znaleźć również inne wersje balsamu Peptide, więc nie trzeba ograniczać się do malin. W matchowej kolekcji jest Matcha Latte w zielonkawym opakowaniu, które od razu kojarzy się z popularnym napojem. Kolejna propozycja to Caramel Matcha – wariant dla osób, którym bardziej odpowiadają słodsze, deserowe klimaty. Jest też Lavender Matcha, łącząca motyw zielonej herbaty z lawendą. W szerszej gamie znalazłam również Berry Glaze w pastelowofioletowym opakowaniu.
Wszystkie wersje mają podobne, smukłe tubki, które bez problemu mieszczą się w niewielkiej kosmetyczce czy kieszeni torebki. Ja na razie pozostaję wierna Raspberry Matcha, bo delikatny róż i malinowy aromat najbardziej do mnie przemawiają. Przy moich ustach sezon na balsamy właśnie się rozpoczął. Tym razem jestem jednak przygotowana na chłodniejsze dni.

Obserwuj nas na Google







