Wakacje są wspaniałe, uwielbiam spędzać czas na świeżym powietrzu, długie spacery i wieczory na balkonie. Lato ma jednak pewne minusy, które wraz z upływem lat, zaczęły mi coraz bardziej doskwierać. Chodzi przede wszystkim o ogromne upały, których nie jestem w stanie znieść. Szukałam sprawdzonego rozwiązania do swojego niewielkiego mieszkania, gdzie wiatrak już dawno przestał wystarczać. Byłam na zakupach w Lidlu i w koszu zauważyłam to cacuszko, które całkowicie odmieniło moje życie. Na stronie internetowej jest już wyprzedane, a w tej cenie stacjonarnie żal nie wziąć. Ludzie brali po dwie sztuki i ja wcale się nie dziwię, kiedy już przetestowałam klimator stołowy. 

Klimator stołowy kupiłam w Lidlu za kilkadziesiąt zł. Chłodzi jak klima, a jest malutki 

W moim niewielkim mieszkaniu, latem, temperatura jest niesamowicie wysoka. Wcześniej radziłam z tym sobie zaciemniając okna roletami, a także włączając tradycyjny wentylator. Niestety, to już przestało wystarczać. Wraz z wiekiem robię się coraz mniej odporna na tak wysokie temperatury i po prostu mi przeszkadzają. Mało tego, noce podczas tak upalnego lata bywają nie do zniesienia. Zaczęłam się często wybudzać, a przez to chodziłam non stop niewyspana. 

Zobacz także:

Na szczęście poszłam na zakupy spożywcze do Lidla i to, co zobaczyłam w jednym z koszy od razu zwróciło moją uwagę. Klimator stołowy okazał się najlepszym rozwiązaniem moich problemów. Kosztował tylko 44,99 zł, a więc nie było mi szkoda wydać tych pieniędzy. Okazało się, że w sklepach stacjonarnych są dostępne ostatnie sztuki i rozchodzą się jak świeże bułeczki. Na moich oczach ludzie brali po dwie sztuki. Online póki co nie można go kupić, ale ponoć ma być jeszcze dostępny tego lata. 

fot. mat. własne Story.pl

Mam też inne sprawdzone sposoby na upały. Teraz jest mi łatwiej przetrwać lato 

Standardowo klimator z Lidla kosztuje 59,99 zł, więc uważam, że nawet w zwykłej cenie zakup się opłaca, bo sprzęt chłodzi i odświeża, dzięki trzem stopniom prędkości nawiewu, ponadto został wyposażony w nastrojowe światełko LED, które świeci w siedmiu kolorach. Ma praktyczny uchwyt do przenoszenia, a długość kabla wynosi metr. Można go postawić w dowolnym pomieszczeniu, a więc świetnie sprawdzi się, np. w  biurze. U mnie stoi w sypialni, dzięki czemu letnie noce stały się znośne. 

To również może cię zainteresować: Wchodzę do Lidla, a tam puste kosze. Działkowicze wykupili prawie wszystko. Wzięłam 4, bo tanizna

Ponadto wdrożyłam również inne praktyczne sposoby na upały. Przede wszystkim piję znacznie więcej wody i od razu czuję się lepiej. Moczę stopy w misce z zimną wodą, a także robię sobie chłodne okłady, dzięki czemu moje samopoczucie znacznie się poprawia. Stawiam też na ubrania z naturalnych materiałów, które muszą być przewiewne. Len, wiskoza i bawełna to absolutny must have na lato. Oczywiście na co dzień nie zapominam też o kremie z filtrem UV. Dbam o skórę, staram się spędzać więcej czasu w cieniu, niż na słońcu. Mimo wszystko regularnie się kremuję, żeby uniknąć fotostarzenia.