Kiedy pierwszy raz zobaczyłam zdjęcia plaży w Kunicach, pomyślałam, że ktoś mocno podkręcił kolory. Złoty piasek, palmy, leżaki i słomkowe parasole wyglądały bardziej jak wakacyjny kadr z południa Europy niż miejsce na Dolnym Śląsku. A jednak to prawda. Taki klimat można znaleźć nad Jeziorem Kunickim, w podlegnickich Kunicach, mniej więcej godzinę drogi od Wrocławia. Pojechałam tam z ciekawości i muszę przyznać, że efekt na żywo naprawdę robi wrażenie. Już po wejściu na teren plaży miałam poczucie, że na chwilę uciekłam znacznie dalej niż kilkadziesiąt kilometrów od miasta.
Palmy i słomkowe parasole robią cały klimat. To nie jest zwykła plaża nad jeziorem
Najbardziej charakterystyczne są oczywiście palmy i parasole, pod którymi można schować się przed słońcem. Do tego jasny piasek, leżaki i widok na taflę Jeziora Kunickiego. Nic dziwnego, że to miejsce bywa nazywane „polskimi Hawajami” albo „polskimi Malediwami”. Mnie najbardziej spodobało się to, że wszystko wygląda tu bardzo wakacyjnie, ale bez zadęcia. Można przyjechać na kilka godzin, rozłożyć ręcznik, zamówić coś do jedzenia i po prostu odpocząć. Nie trzeba pakować walizki ani planować urlopu z dużym wyprzedzeniem.
Zobacz także:
fot. Adobe Stock | marabelo
Dojazd jest prosty i szybki. Z Legnicy to dosłownie chwila, z Wrocławia około godziny
Kunice leżą tuż pod Legnicą, więc mieszkańcy okolicy mają to piękne jezioro praktycznie pod ręką. Z Legnicy dojazd samochodem zajmuje około kilkunastu minut, a z Wrocławia mniej więcej godzinę, zależnie od trasy i ruchu. Plaża Skibińscy Kunice znajduje się przy ul. Słonecznej 3. Ja potraktowałam ten wyjazd jak jednodniową ucieczkę od miasta. Rano kawa, szybkie pakowanie torby, ręcznik, krem z filtrem, okulary przeciwsłoneczne i po niedługiej trasie byłam nad wodą. To właśnie największy plus takich miejsc: nie trzeba brać wolnego ani jechać pół Polski, żeby poczuć wakacyjny luz.
Nad wodą można leniuchować albo spędzić czas aktywnie. Każdy znajdzie tu coś dla siebie
Nie przyjechałam z wielkim planem zwiedzania. Chciałam po prostu poleżeć nad wodą, poczytać książkę i odpocząć od hałasu. Szybko zauważyłam jednak, że to miejsce nadaje się nie tylko do leżakowania. Na odwiedzających czekają m.in. kajaki, rowery wodne i łódki, więc można urozmaicić sobie pobyt nad jeziorem. Widziałam też sporo rodzin z dziećmi. Dla najmłodszych sama plaża jest już atrakcją, ale w sezonie pojawiają się również animacje i dodatkowe wydarzenia. Dzięki temu Kunice sprawdzają się zarówno na spokojny dzień we dwoje, jak i rodzinny wypad w upał.
Ten kierunek również może ci się spodobać: Buliłam za Split na Chorwacji, a obok leży taka perełka. Widoki bajka, plaża bez tłumów, a ceny niższe
Najbardziej zapamiętałam ten wakacyjny spokój. Wystarczyło kilka godzin, żeby naprawdę odpocząć
Najprzyjemniejszy moment? Gdy usiadłam pod parasolem, zdjęłam sandały i poczułam ciepły piasek pod stopami. Obok ktoś jadł smażoną rybę, dzieci bawiły się przy wodzie, a ja miałam wrażenie, że jestem na urlopie, choć wracałam tego samego dnia do domu. To nie jest miejsce, które trzeba porównywać z prawdziwymi Malediwami. Jego urok polega na czymś innym. Jest blisko, jest ładnie, jest swobodnie i naprawdę można się zresetować. Czasem właśnie taki krótki wypad działa lepiej niż długo planowany wyjazd.
Po tej wycieczce zrozumiałam, dlaczego plaża w Kunicach przyciąga gości z całego regionu. To świetny kierunek na gorący dzień, gdy marzy się o wodzie, piasku i wakacyjnym klimacie, ale nie ma czasu na wyjazd nad Bałtyk. Jeśli szukasz miejsca blisko Wrocławia lub Legnicy, które pozwala choć na chwilę poczuć się jak na urlopie, Kunice nad Jeziorem Kunickim są naprawdę warte uwagi. Ja wróciłam opalona, wypoczęta i z jedną myślą: następnym razem zostaję tam dłużej niż kilka godzin.

Obserwuj nas na Google







