Kwietnik z Sinsay miał stanąć przy roślinach. Szybko znalazłam dla niego znacznie lepsze zastosowanie

Letnie popołudnia na moim balkonie wyglądają niemal zawsze tak samo. Mam tam dwa wygodne leżaki i korzystam z nich praktycznie codziennie. W słoneczne dni lubię się opalać, czasem zdrzemnąć się na świeżym powietrzu albo po prostu usiąść z książką i odpocząć po całym dniu. Problem pojawiał się za każdym razem, gdy zabierałam ze sobą coś do picia. Szklanka mrożonej kawy lądowała albo na podłodze, albo na stoliku stojącym dalej. Każdy łyk oznaczał konieczność wstawania z leżaka. Podobnie było z telefonem, okularami przeciwsłonecznymi czy książką, które nigdy nie miały swojego wygodnego miejsca.

Jeden z wieczornych przeglądów oferty Sinsay przyniósł rozwiązanie tego problemu. Wśród dodatków do domu w oko wpadł mi kwietnik. Co ciekawe, nie zwróciłam uwagi na niego dlatego, że szukałam miejsca na rośliny. Na moim balkonie praktycznie ich nie ma, więc kolejny kwietnik nie był mi potrzebny. Od razu zobaczyłam w nim jednak coś zupełnie innego. Pomyślałam, że ten okrągły blat będzie idealnym miejscem na napoje i wszystkie drobiazgi, które zwykle rozrzucałam wokół leżaka.

Zobacz także:

Najbardziej spodobała mi się jego forma. To właściwie niewielki, niski stolik z okrągłym blatem i lekkimi, zaokrąglonymi nogami. Nie zajmuje dużo miejsca, więc bez problemu mieści się nawet na niewielkim balkonie. Wystarczy postawić go obok leżaka, żeby mieć wszystko pod ręką. Od razu wyobraziłam sobie książkę, szklankę lemoniady i okulary przeciwsłoneczne leżące obok mnie na niskim stoliku zamiast na podłodze.

Kiedy zobaczyłam cenę 39,99 zł, długo się nie zastanawiałam. Za podobne stoliki balkonowe często trzeba zapłacić znacznie więcej, a tutaj otrzymujemy produkt, który można wykorzystać na kilka różnych sposobów. Do zakupu przekonał mnie również status bestsellera. Lubię czytać opinie innych klientek przed zamówieniem i tym razem zauważyłam ocenę 5/5 gwiazdek. Pomyślałam wtedy, że skoro tyle osób jest zadowolonych z zakupu, to warto dać mu szansę. Dziś wiem, że była to bardzo dobra decyzja.

fot. sinsay.com

Ten kwietnik zachwycił mnie piaskowym kolorem. Naturalne odcienie wciąż królują we wnętrzarskich trendach

Niektóre dodatki przyciągają uwagę swoją formą, inne kolorystyką. W tym przypadku jedno i drugie zrobiło na mnie bardzo dobre wrażenie. Najbardziej spodobał mi się jego piaskowy odcień, który wygląda niezwykle spokojnie i elegancko. Nie jest ani chłodny, ani zbyt ciemny. Dzięki temu świetnie komponuje się z drewnem, jasnymi tekstyliami i naturalnymi materiałami.

Od kilku sezonów można zauważyć, że właśnie takie kolory dominują w aranżacjach balkonów i tarasów. Beże, piaskowe odcienie, kolory ziemi oraz delikatne ecru sprawiają, że przestrzeń staje się bardziej przytulna. Właśnie dlatego ten model tak dobrze wpisuje się w aktualne trendy. Nie przytłacza otoczenia, a jednocześnie dodaje mu charakteru.

Bardzo podoba mi się również błyszczące wykończenie. Dzięki niemu mebel wygląda bardziej elegancko niż typowe plastikowe stoliki balkonowe. W słoneczne dni subtelnie odbija światło i sprawia wrażenie produktu z dużo wyższej półki cenowej. Lubię takie dodatki, które nie krzyczą swoją obecnością, ale potrafią całkowicie odmienić wygląd przestrzeni.

Świetny produkt znalazłam też w Action. Zobacz: Składam i zabieram ze sobą wszędzie. Na plaży zrobiłam furorę tym krzesełkiem, a wydałam 35 zł w Action 

Klasyczny kwietnik daje wiele możliwości aranżacji. Kilka sztuk wystarczy, by stworzyć zielony zakątek

Choć u mnie pełni funkcję stolika, doskonale rozumiem osoby, które kupują go zgodnie z przeznaczeniem. Taki kwietnik świetnie sprawdzi się na balkonie pełnym roślin. Wystarczy postawić na nim jedną większą monsterę, palmę lub fikusa, żeby stworzyć efektowną dekorację przyciągającą wzrok od wejścia.

Bardzo ciekawie wygląda także ustawienie kilku sztuk obok siebie. Dwa lub trzy kwietniki o tej samej formie pozwalają stworzyć kompozycję na różnych wysokościach. Dzięki temu balkon nabiera bardziej uporządkowanego i profesjonalnego charakteru. Rośliny są lepiej wyeksponowane, a całość wygląda niczym aranżacja z katalogu wnętrzarskiego. Świetnym pomysłem jest również połączenie większych i mniejszych donic. Na jednym można ustawić efektowną monsterę, na drugim zwisający bluszcz, a na trzecim kwitnące rośliny sezonowe. Taka kompozycja dodaje przestrzeni głębi i sprawia, że nawet niewielki balkon wygląda bardziej zielono.