Wrzesień jest dla mnie najbardziej kłopotliwym miesiącem pod względem ubierania. Rano wychodzę z domu i jest mi chłodno, w południe pojawia się słońce, a wieczorem znowu zaczynam żałować, że nie zabrałam ze sobą czegoś cieplejszego. Gruba kurtka to jeszcze przesada, ale sam sweter nie zawsze wystarcza. Właśnie w takim momencie najlepiej sprawdzają mi się ubrania, które mogę nosić warstwowo. Są wygodne, praktyczne i pozwalają wykorzystać rzeczy, które już mam w szafie.
Jesień zbliża się coraz większymi krokami, więc przejrzałam swoją garderobę. Brakowało mi czegoś stylowego na okres przejściowy
Jesień jest dla mnie dobrym pretekstem, żeby dokładniej przejrzeć szafę. Nie chodzi nawet o robienie wielkich zakupów. Wolę najpierw sprawdzić, co już mam, czego rzeczywiście mi brakuje i dopiero wtedy ruszyć do sklepów. Dzięki temu znacznie rzadziej wracam do domu z ubraniem, które później przez pół roku wisi z metką.
Zobacz także:
Tym razem szybko zauważyłam, że kurtek mam wystarczająco dużo. Jest płaszcz na chłodniejsze dni, mam ramoneskę i lekką kurtkę w sportowym stylu. Brakowało mi jednak czegoś pomiędzy. Takiej dodatkowej warstwy, którą mogę narzucić na bluzę albo sweter bez poczucia, że we wrześniu ubieram się jak na listopad.
Wtedy pomyślałam o bezrękawniku. Dawniej pikowane kamizelki kojarzyły mi się przede wszystkim ze sportowymi zestawami. Dzisiaj sama patrzę na nie zupełnie inaczej. Odpowiednio dobrany model można przecież nosić do jeansów, legginsów, dzianinowych spodni, a nawet sukienki.
Największą zaletą jest dla mnie wygoda. Bezrękawnik ogrzewa tułów, ale pozostawia ręce swobodne. Mogę pod niego założyć cieńszy sweter, golf albo bluzę i w zależności od pogody zmieniać poszczególne warstwy. Właśnie czegoś takiego potrzebowałam podczas okresu przejściowego. Pozostało tylko znaleźć odpowiedni model. Tutaj zaczęły się schody, bo tym razem miałam jedno konkretne wymaganie. Nie chciałam czerni.
Czarnego bezrękawnika nie chciałam, więc schodziłam pół galerii w poszukiwaniu idealnego koloru. W Sinsay znalazłam czekoladowy model za 89,99 zł
Mam w szafie naprawdę dużo czarnych ubrań. Czarne spodnie, botki, torebki i kurtki pojawiają się u mnie każdej jesieni. Są praktyczne, ale tym razem zapragnęłam czegoś cieplejszego w odbiorze. Marzył mi się brąz, najlepiej taki, który będzie przypominał mleczną czekoladę.
Jak na złość znalezienie odpowiedniego modelu okazało się trudniejsze, niż zakładałam. Schodziłam pół galerii i ciągle czegoś mi brakowało. A to fason mi nie odpowiadał, a to kolor był nie ten. W pewnym momencie zaczęłam już myśleć, że wrócę do domu z pustymi rękami.
Na szczęście zajrzałam jeszcze do Sinsay. To właśnie tam zobaczyłam pikowany bezrękawnik w czekoladowym kolorze. Odcień jest ciemny i stonowany, ale jednocześnie wygląda znacznie cieplej niż klasyczna czerń. Cena wynosiła dokładnie 89,99 zł. Jak na rzecz, którą mogę wykorzystać przez sporą część jesieni, taka kwota ani trochę mnie nie odstraszyła.
fot. archiwum prywatne/Story.pl
Sam fason również jest dokładnie tym, czego szukałam. Bezrękawnik jest pikowany, ma wyższy kołnierz i zapięcie z przodu. Podoba mi się też długość modelu. Kamizelka osłania tułów, co podczas chłodnych poranków ma dla mnie duże znaczenie. Jednocześnie nie jest ciężkim zimowym okryciem, więc widzę dla niej miejsce właśnie w okresie przejściowym. Teraz pozostaje najprzyjemniejsza część, czyli wymyślanie jesiennych zestawów z bezrękawnikiem w roli głównej.
Czekoladowy bezrękawnik z Sinsay połączę z jasnymi swetrami. Jesienią wykorzystam go też do jeansów i sukienek
Pierwsza stylizacja właściwie układa się sama. Wyciągnę z szafy kremowy sweter, niebieskie jeansy i wygodne sneakersy. Na wierzch założę czekoladowy bezrękawnik z Sinsay. Prosto, wygodnie i bez kombinowania. Właśnie tak najczęściej ubieram się na zakupy, spacer czy zwykły dzień poza domem.
Gdy zrobi się chłodniej, sportowe buty zamienię na botki. Brązowy bezrękawnik będzie dobrze wyglądał zarówno z czarnymi, jak i brązowymi butami. Do tego większa torebka i właściwie jestem gotowa do wyjścia. Kolejny zestaw chcę utrzymać w jasnych kolorach. Kremowy golf, spodnie w odcieniu ecru i czekoladowa kamizelka stworzą bardzo jesienne połączenie. Brąz będzie tutaj najmocniejszym elementem, ale nadal pozostanie neutralny.
To również może cię zainteresować: Lepszego dresiku w życiu nie miałam. Ten z Lidla otula skórę dzięki wiskozie, a w pasie nic nie upija, zapłaciłam 49,99 zł
Chętnie sprawdzę go również z dzianinową sukienką. Mam prosty czarny model, który jesienią noszę z grubszymi rajstopami i botkami. Czekoladowa kamizelka może przełamać całą czerń i sprawić, że stylizacja będzie wyglądała znacznie ciekawiej. Widzę go też z długą spódnicą, golfem i botkami. Dzięki prostemu fasonowi nie muszę ograniczać się wyłącznie do sportowych zestawów.

Obserwuj nas na Google







