Nie tak dawno temu zagraniczni turyści najczęściej zachwycali się w Polsce zabytkami, cenami czy lokalną kuchnią. Dziś coraz częściej uwagę przyciągają rzeczy, które dla nas są zupełnie zwyczajne. Przekonała się o tym norweska influencerka podróżnicza Ane Eline Larsen, która tuż po przylocie do naszego kraju postanowiła zajrzeć do sklepu na lotnisku. To, co zobaczyła na półkach, wywołało u niej autentyczne zaskoczenie i sprawiło, że nagrała film, który szybko zaczął zdobywać popularność w mediach społecznościowych.
Polska zrobiła na niej ogromne wrażenie. Wszystko zaczęło się od zwykłego sklepu na lotnisku
Ane Eline Larsen to norweska influencerka podróżnicza, która regularnie dzieli się z obserwatorami wrażeniami z odwiedzanych miejsc. Tym razem na jej profilu pojawiło się nagranie z Polski. Już na początku filmu padły słowa: "Poland is living in the future", czyli „Polska żyje w przyszłości”. Chwilę później influencerka zadała pytanie, które najlepiej oddaje jej zdziwienie: „Dlaczego wszystkie takie małe sklepy nie wyglądają właśnie tak?”
Zobacz także:
Nie chodziło jednak o nowoczesny wystrój czy designerskie wnętrze. Norweżkę zachwycił przede wszystkim asortyment dostępny w niewielkim sklepie na lotnisku. Zamiast półek wypełnionych niemal wyłącznie słodyczami i słonymi przekąskami zobaczyła produkty, które pozwalają zjeść coś szybkiego, ale jednocześnie bardziej wartościowego. Dla niej był to przykład rozwiązania, które powinno być standardem także w innych krajach.
Świeże przekąski zamiast samych chipsów. Influencerka zaskoczona Polską już na lotnisku
Na filmie influencerka pokazuje kolejne produkty dostępne w sklepie. Szczególną uwagę zwróciła na kubeczki ze świeżymi warzywami i hummusem, gotowe sałatki, świeże owoce, jogurty oraz różnego rodzaju kanapki.
Na tym jednak oferta się nie kończyła. Ane Eline Larsen pokazała również beef jerky, czyli suszoną wołowinę, a także szeroki wybór przekąsek proteinowych – od batonów po ciasteczka. Na półkach zauważyła również chipsy o obniżonej zawartości tłuszczu oraz produkty bez dodatku cukru.
W nagraniu wyglądała na zaskoczoną, że tak bogata oferta dostępna jest w niewielkim sklepie działającym na lotnisku. Dla wielu Polaków taki widok nie jest niczym niezwykłym, ale z perspektywy osoby przyjeżdżającej z zagranicy okazał się czymś, co zdecydowanie wyróżniało Polskę.
Opinie internautów były podzielone. Polska wywołała prawdziwą dyskusję
Nagranie Ane Eline Larsen szybko zebrało tysiące reakcji i wywołało żywą dyskusję w komentarzach. Wielu Polaków przyznało, że szeroki wybór świeżych przekąsek w sklepach to dla nich codzienność. Jedna z użytkowniczek napisała: „W Polsce to normalne, nawet w Żabce jest dział ze świeżą żywnością, ale 20 zł za kubek owoców to nie jest norma”. Jej komentarz zdobył ponad dwa tysiące polubień i zwrócił uwagę na to, że choć oferta zrobiła na influencerce ogromne wrażenie, ceny na lotnisku są wyższe niż w zwykłych sklepach.
Podobne głosy pojawiały się częściej. Internauci przypominali, że sklepy na lotniskach rządzą się własnymi prawami, dlatego kanapki, owoce czy gotowe przekąski kosztują tam znacznie więcej niż w osiedlowych marketach. Jedna z komentujących podsumowała to krótko: „To jest tourist trap. Tyle nigdzie to nie kosztuje. Kanapka za 21 zł XD”.
Czytaj także: Nawet nie próbuj rozdawać napiwków w tym kraju. To najgorsze faux pas, jakie można sobie wyobrazić
W dyskusji nie zabrakło również osób z innych krajów, które dzieliły się własnymi doświadczeniami z zakupów podczas podróży. Część z nich zgadzała się z zachwytem influencerki nad bogatym wyborem produktów, inni przekonywali, że podobny asortyment można znaleźć także w innych europejskich państwach. Pod filmem pojawiło się też wiele przyjaznych komentarzy kierowanych do autorki nagrania i zachęcających ją do dalszego odkrywania Polski. Dzięki temu krótki film o sklepie na lotnisku przerodził się w szerszą dyskusję o tym, jak zagraniczni turyści postrzegają nasz kraj.

Obserwuj nas na Google







