Z biegiem lat coraz mniej interesują mnie ubrania, które są modne tylko przez jeden sezon. Wolę kupić sukienkę, którą założę na rodzinny obiad, spotkanie z koleżankami, do pracy, a po zmianie dodatków również na większe wyjście. Liczy się dla mnie przede wszystkim wygoda, długość, która pozwala swobodnie się poruszać, i fason, przy którym nie muszę przez cały dzień poprawiać materiału. Jesienią takie uniwersalne ubrania doceniam jeszcze bardziej. Wystarczą botki, marynarka albo dłuższy płaszcz i stylizacja właściwie robi się sama.
Drapowanie w talii zwraca uwagę na proporcje sylwetki. Ołówkowy fason wygląda elegancko bez przesadnej sztywności
Sukienka midi z Mohito ma jeden szczegół, na który spojrzałam jako pierwszy. Z przodu, mniej więcej na wysokości talii, materiał został zebrany i skręcony w dekoracyjne marszczenie. Dzięki temu środek sukienki nie jest zupełnie gładki, a fason nabiera charakteru. Właśnie takie rozwiązania najbardziej lubię w ubraniach. Zamiast dorzucać cekiny, koronki czy mocne wzory, projektanci wykorzystali sam materiał. Drapowanie skupia uwagę w talii i optycznie porządkuje proporcje sylwetki. Oczywiście każda z nas ma inną figurę i sukienka będzie układać się inaczej, dlatego nie obiecywałabym, że jeden fason zadziała identycznie u wszystkich. Mnie jednak taki detal przekonuje znacznie bardziej niż bardzo obcisła sukienka bez żadnych marszczeń.
Zobacz także:
Sam krój jest ołówkowy i ma długość midi. To połączenie, które spokojnie widzę w szafie kobiety po 50. roku życia, ale nie dlatego, że obowiązują nas jakiekolwiek ograniczenia. Po prostu midi jest wygodne i daje ogromne możliwości stylizacji. Można założyć klasyczne czółenka, kozaki albo botki na niewysokim obcasie i za każdym razem uzyskać trochę inny efekt. Góra również jest dość prosta. Sukienka ma okrągły dekolt oraz krótkie, szerokie rękawy. Na zdjęciach widać, że rękaw nie przylega ciasno do ramienia, co nadaje całości lekkości. Dla mnie to dobre rozwiązanie szczególnie wtedy, gdy na sukienkę chcę później narzucić płaszcz albo marynarkę.
Podoba mi się również materiał. Według informacji Mohito sukienka została wykonana w 95 procentach z bawełny i w 5 procentach z elastanu. Dodatek elastanu ma tutaj sens, bo przy ołówkowym fasonie odrobina elastyczności zwykle poprawia komfort podczas chodzenia i siadania.
Producent oferuje rozmiary od XS do XXL. Na stronie znajduje się również informacja, że klientki oceniły rozmiarówkę jako standardową. Mimo tego przed zamówieniem zawsze sprawdziłabym tabelę wymiarów, szczególnie przy kroju podkreślającym talię i biodra.
fot. mohito.com
fot. mohito.com
Czarna wersja jest klasyczna, ale jasnofioletowa mocniej przyciąga mój wzrok. Teraz właśnie ten kolor można kupić taniej
Do wyboru są dwa kolory, czarny oraz jasnofioletowy. I przyznam, że tym razem klasyczna czerń nie jest dla mnie oczywistym zwycięzcą. Czarną sukienkę wyobrażam sobie przede wszystkim jako rozwiązanie na wiele okazji. Można założyć do niej złotą biżuterię i szpilki na uroczystość, a później zmienić dodatki na botki i marynarkę, żeby uzyskać bardziej codzienny zestaw. Jeśli ktoś lubi kupować ubrania maksymalnie uniwersalne, czarny wariant wydaje mi się bardzo bezpieczny. Jasnofioletowy jest jednak ciekawszy. Kolor jest przygaszony, więc nie wygląda krzykliwie, a jednocześnie pozwala wyróżnić się z morza czarnych i granatowych sukienek. Jesienią zestawiłabym go z grafitowym płaszczem, ciemnobrązowymi butami albo czarną marynarką. Nie trzeba dobierać wszystkiego w identycznym odcieniu.
Jest też argument cenowy. Jasnofioletowa wersja została objęta sezonową obniżką i w chwili sprawdzania kosztowała 85,99 zł. Najniższa cena z 30 dni przed obniżką wynosiła 109,99 zł. Oznacza to różnicę 24 zł. Czarny wariant był dostępny za 109,99 zł. Gdybym więc miała ochotę na oba kolory, promocja zdecydowanie skierowałaby moją uwagę w stronę jasnego fioletu. Zaoszczędzone 24 zł może nie zmieni domowego budżetu, ale nie widzę powodu, żeby przepłacać za ubranie, kiedy jeden z wariantów kolorystycznych jest akurat przeceniony.
Ciekawie wypadają także opinie klientek. Sukienka miała ocenę 4,9 na 5 na podstawie 22 opinii. W komentarzach pojawiają się pochwały dotyczące materiału, wygody oraz tego, jak fason układa się na sylwetce. Klientki piszą:
Piękna sukienka, świetny materiał, ładnie podkreśla krągłości.
Sukienka jest idealna.
To również może cię zainteresować: Na Wszystkich Św. założę czekoladowy płaszcz z Sinsay. Ma krój jak z mediolańskiego butiku i podkreśla talię. Cena jak za sweter
Jedną sukienkę można wystylizować na kilka różnych okazji. Po 50-tce bardziej niż chwilowy trend cenię właśnie taką uniwersalność
Największą zaletą tego modelu jest dla mnie to, że nie narzuca jednej okazji. Nie wygląda jak sukienka kupowana wyłącznie na wesele, która po jednym wieczorze przez kolejne dwa lata będzie zajmowała miejsce w szafie. Czarną wersję założyłabym do pracy z marynarką i prostymi botkami. Na rodzinny obiad wystarczyłaby niewielka torebka, kolczyki oraz czółenka. Wieczorem można dołożyć bardziej widoczną biżuterię. Jeden fason, a nie muszę kupować trzech różnych sukienek. Jasnofioletową widzę trochę inaczej. Ten kolor sam jest już ozdobą, dlatego nie dokładałabym zbyt wielu mocnych dodatków. Proste złote kolczyki, czarna torebka i buty w spokojnym kolorze spokojnie mi wystarczą. Jesienią dołożyłabym jeszcze długi płaszcz.
Podoba mi się także długość midi, bo daje większą swobodę przy wyborze obuwia. Nie jestem skazana na bardzo wysokie obcasy. Zgrabne botki albo czółenka na niewysokim słupku mogą wystarczyć, żeby całość nadal wyglądała elegancko. Nie potrzebuję sukienki, która za miesiąc przestanie mi się podobać. Wolę prosty fason, ciekawy detal w talii i możliwość dobrania różnych dodatków.
Obserwuj nas na Google







