Druga połowa sierpnia to dla mnie moment, w którym coraz uważniej obserwuję nie tylko pogodę, ale również doniesienia grzybiarzy. W wielu miejscach pojawiają się już pierwsze naprawdę udane zbiory, a przed nami wrzesień, który potrafi dostarczyć jeszcze więcej powodów do wyciągnięcia kaloszy z szafy. To właśnie wtedy coraz częściej zaczynam planować poranne wypady do lasu i sprawdzać miejsca, które dobrze wspominam z poprzednich sezonów. Zanim jednak ruszę na poszukiwania, zawsze robię szybki przegląd wyposażenia. Dobry koszyk jest dla mnie równie ważny jak wygodne buty czy odpowiednie ubranie. W tym roku nie musiałam długo szukać, bo ciekawą i tanią ofertę znalazłam w Biedronce.

Sezon na grzyby powoli się rozkręca. Ja bez tych kilku rzeczy nawet nie wychodzę do lasu

Wyjście na grzyby nie wymaga profesjonalnego ekwipunku, jednak odpowiednie przygotowanie potrafi zdecydowanie uprzyjemnić kilka godzin spędzonych w lesie. Podstawa to dla mnie wygodne, kryte obuwie z dobrą podeszwą oraz ubranie dopasowane do pogody. W lesie łatwo trafić na wilgotne podłoże, błoto czy mokrą trawę, dlatego zwykłe buty nie są najlepszym pomysłem. Ponadto, nawet jeśli rano świeci słońce, do plecaka wrzucam lekką kurtkę przeciwdeszczową. Pogoda pod koniec lata bywa naprawdę kapryśna.

Zobacz także:

Najważniejszy pozostaje jednak koszyk. Zamiast foliowej reklamówki wybieram tradycyjny, przewiewny model. Jest wygodniejszy podczas chodzenia po lesie, chroni zbiory przed zgnieceniem i pozwala na swobodny przepływ powietrza. Łatwiej też ułożyć w nim większe okazy tak, aby po powrocie do domu nadal przypominały grzyby, a nie rozgniecioną masę.

Przydaje mi się również mały nożyk do wstępnego oczyszczania zbiorów jeszcze w lesie. Dzięki temu nie przynoszę do domu połowy ściółki razem z grzybami, a późniejsze przygotowanie ich do suszenia czy gotowania zajmuje mniej czasu. Zabieram też wodę, naładowany telefon, preparat odstraszający kleszcze i niewielki prowiant. Przy dłuższych wyprawach dobrze sprawdza się również termos z ciepłym napojem. Jeżeli wybieram się w mniej znany teren, pilnuję orientacji i zapisuję miejsce, w którym zostawiłam samochód. W lesie kolejne ścieżki potrafią wyglądać bardzo podobnie, dlatego wolę nie polegać wyłącznie na pamięci.

Biedronka rusza z ofertą dla grzybiarzy. Wiklinowy koszyk kosztuje tylko 39,99 zł

To właśnie oferta Biedronki sprawiła, że w poniedziałek mam ochotę zjawić się w sklepie z samego rana. Od 24 sierpnia do 5 września w sprzedaży mają pojawić się wiklinowe koszyki, a cena zaczyna się od 39,99 zł za sztukę. Do wyboru przygotowano kilka rozmiarów, więc można dopasować model zarówno do krótkich wypadów do pobliskiego lasu, jak i dłuższych grzybobrań, podczas których liczymy na znacznie bardziej obfite zbiory.

Koszyki wyglądają dokładnie tak, jak lubię, czyli klasycznie, bez niepotrzebnych udziwnień, z wygodnym uchwytem. Producent wskazuje wprost, że sprawdzą się nie tylko podczas grzybobrania, ale również na zakupy. Dla mnie to dodatkowa zaleta, bo po zakończeniu sezonu taki kosz nie musi przez resztę roku leżeć nieużywany w piwnicy.

fot. biedronka.pl

W gazetce zauważyłam również termos za 34,99 zł, dostępny od 27 sierpnia. Ma pojemność 500 ml, podwójne ścianki i izolację próżniową. To akurat dodatek, który podczas jesiennych wypraw doceniam szczególnie. Kiedy wychodzę z domu skoro świt i spędzam kilka godzin w chłodnym lesie, kubek gorącej herbaty czy kawy potrafi uratować całą wyprawę. Zwłaszcza we wrześniu poranki potrafią być już naprawdę rześkie.

Przed wyjściem warto pomyśleć również o niewielkim plecaku. Nie wkładam do niego grzybów, ale trzymam tam wodę, przekąskę, kurtkę i pozostałe drobiazgi. Dzięki temu ręce pozostają wolne, a koszyk służy wyłącznie do tego, do czego został przeznaczony.

W Lidlu podobny koszyk kosztuje 79,99 zł. To dwa razy więcej niż w Biedronce

Co ciekawe, Lidl również przygotował ofertę dla osób szykujących się na grzybobranie. Od czwartku 27 sierpnia można znaleźć tam ręcznie plecione kosze z polskiej wikliny marki Wikpol.

fot. lidl.pl

Producent stawia na solidne sploty wzmacniające krawędzie, a do wyboru jest sześć wzorów o różnych wymiarach. Dzięki temu łatwiej zdecydować, czy potrzebujemy niewielkiego koszyka na szybkie wyjście, czy większego modelu na kilkugodzinną wyprawę. Problem pojawia się dopiero przy cenie. Koszyk z Lidla kosztuje 79,99 zł, czyli dokładnie dwa razy tyle, ile wynosi najniższa cena koszyków w Biedronce.