Pokrzywę omijam na spacerze szerokim łukiem, a skrzyp polny wygląda tak niepozornie, że łatwo przejść obok niego bez zainteresowania. Tymczasem oba zioła mają długą historię wykorzystywania w pielęgnacji. Od wieków służyły kobietom do dbania o urodę, a dziś są składnikami szamponów, masek i odżywek. Określenie "staropolski trik" traktuję więc jako nawiązanie do dawnej, ziołowej pielęgnacji, a nie nazwę konkretnej historycznej receptury. Najbardziej zainteresował mnie prosty przepis na domową wcierkę. Potrzebne są suszone ziele pokrzywy, skrzyp polny, wrzątek oraz niewielka butelka z atomizerem. Nie ma skomplikowanego odmierzania ani długiej listy składników.
Pokrzywa i skrzyp od wieków wykorzystywane są w pielęgnacji włosów. Te dwa niepozorne zioła tworzą prostą domową wcierkę
Pokrzywa i skrzyp zdecydowanie nie wyglądają jak składniki kosmetyku z eleganckiej drogerii. I właśnie w tym tkwi urok tego sposobu. Oba zioła zawierają składniki istotne dla kondycji włosów. Skrzyp jest źródłem krzemu, natomiast w pokrzywie znajdziemy między innymi żelazo. Skrzyp i pokrzywa są wykorzystywane w pielęgnacji mającej wzmacniać włosy, ograniczać ich wypadanie i poprawiać blask. Pokrzywie przypisywane jest także zastosowanie przy przetłuszczającej się skórze głowy i łupieżu.
Zobacz także:
Samo określenie "chwasty" też traktuję z przymrużeniem oka. Rośliny te często właśnie tak postrzegamy, mimo że od dawna znajdują zastosowanie w pielęgnacji i rosną nawet w przydomowych ogrodach. Nie oznacza to jednak, że zbieram pierwszą pokrzywę rosnącą przy ruchliwej ulicy. Do domowej receptury najprościej wykorzystać gotowe suszone ziele przeznaczone do takiego zastosowania. Ten sposób przypomina mi receptury, które kiedyś zapisywało się w zeszytach razem z przepisem na syrop z cebuli czy domową maseczkę. Jest prosty, opiera się na dwóch dobrze znanych roślinach i nie wymaga rozbudowanej kosmetyczki. Najważniejsze jest jednak prawidłowe przygotowanie naparu.
fot. Adobe Stock | Follow the Sun
Do przygotowania ziołowej wcierki potrzebne są po dwie małe porcje suszonych ziół. Całość zalewa się połową szklanki wrzątku
Do szklanki wsypuję po jednej łyżeczce suszonego ziela pokrzywy oraz skrzypu polnego. Następnie zalewam zioła połową szklanki wrzątku i przykrywam naczynie spodeczkiem. Napar zostawiam do ostygnięcia. Gdy jest już chłodny, dokładnie go odcedzam i przelewam do czystej butelki wyposażonej w atomizer. Gotowy płyn służy do skóry głowy. Wcierkę należy aplikować, a następnie wykonywać koliste ruchy. Najlepiej stosować ją codziennie.
Chcesz więcej ciekawych porad? To też warto sprawdzić: Jak pozbyć się kurzu bez chemii? Domowy spray za grosze zrobicie z kilku kuchennych składników
I właśnie tutaj widzę największą różnicę między tym sposobem a wieloma kosmetycznymi trendami. Nie potrzebuję masażera, specjalnego aplikatora ani kilku produktów nakładanych jeden po drugim. Mam prosty napar z dwóch ziół i butelkę, która ułatwia rozprowadzenie go na skórze głowy. Przy systematycznym stosowaniu pierwsze efekty mogą być widoczne po około dwóch lub trzech tygodniach. Dotyczą przede wszystkim kondycji skóry głowy, ograniczenia łupieżu i produkcji sebum, a włosy z czasem wyglądają na mocniejsze oraz bardziej błyszczące. Mogą też pojawić się nowe włosy, które zaczynają szybciej rosnąć. Taki napar z ziół można też pić.
Domowa wcierka nie zastępuje diagnozy przy mocnym wypadaniu włosów. Jako prosty rytuał pielęgnacyjny korzysta jednak z dwóch dobrze znanych ziół
Przy domowych sposobach łatwo wpaść w pułapkę wielkich obietnic. "Gęste włosy w kilka tygodni" brzmi świetnie w nagłówku, ale włosy nie działają według jednego schematu. Ich kondycja zależy od wielu czynników. Dlatego ziołową wcierkę traktuję jako element pielęgnacji, a nie sposób na każdą przyczynę wypadania włosów. To szczególnie ważne wtedy, gdy włosy nagle zaczynają wypadać znacznie mocniej niż wcześniej albo problem utrzymuje się przez długi czas. W takiej sytuacji domowy napar nie zastępuje ustalenia przyczyny problemu.
Sam patent ze skrzypem i pokrzywą ma jednak jedną dużą zaletę. Jest prosty. Nie trzeba mieszać dziesięciu składników ani spędzać wieczoru nad garnkiem. Dwie porcje suszonych ziół, gorąca woda, chwila czekania i powstaje płyn do skóry głowy. Podoba mi się też powrót do takich zwyczajnych składników. W pielęgnacji co chwilę pojawia się nowy modny ekstrakt, egzotyczna roślina albo kolejny gadżet. Tymczasem pokrzywę i skrzyp znamy od pokoleń.

Obserwuj nas na Google







