Starannie pielęgnowane rozsady pomidorów w maju wreszcie trafiają do gruntu. Przy tak ładnej pogodzie spokojnie możemy już sadzić je na zewnątrz, a szczęśliwi posiadacze szklarni swoje sadzonki na pewno posadzili już kilka tygodni temu. Taki sposób uprawy warzyw jest bardzo wygodny – rośliny są chronione przed silnym wiatrem i deszczem, a do tego szklarnia zapewnia stałą, odpowiednio wysoką temperaturę. Dzięki niej nawet w polskich warunkach można z powodzeniem hodować bardziej ciepłolubne odmiany pomidorów. Jednak w szklarniach warzywa te są jeszcze bardziej narażone na mączniaka prawdziwego. Sprawdźcie, jak sprytnie można zabezpieczyć przed nim rośliny. 

Mączniak prawdziwy na pomidorach to plaga każdego ogrodnika. Pojawia się już teraz

Pomidory najbardziej narażone są na zarazę ziemniaczaną oraz mączniaka prawdziwego. Mączniak to choroba grzybowa roślin, która atakuje głównie liście. Grzyby osadzają się na nich, ograniczają fotosyntezę oraz wyciągają składniki odżywcze z rośliny. Rezultat jest taki, że liście zaczynają żółknąć i wysychać, a cały krzew pomidora rośnie o wiele gorzej i słabiej owocuje. 

Zobacz także:

fot: i-am-helen/AdobeStock

Zarodniki mączniaka mogą być przenoszone przez wiatr, ale żeby na dobre zaczęły „grasować” na roślinie, potrzebują do tego sprzyjających warunków. A takie właśnie panują w szklarni, gdzie jest bardzo ciepło i wilgotno. Jeżeli wentylacja w środku jest za słaba, to przepis na katastrofę gotowy. 

Jak rozpoznać mączniaka na pomidorach? Zwróć uwagę na te szczegóły

Zwłaszcza na początku mączniaka prawdziwego można pomylić z zarazą ziemniaczaną. Dlatego należy zwrócić uwagę na dwa istotne szczegóły:

  1. Biały nalot na liściach – to właśnie po tym rozpoznamy mączniaka prawdziwego. Liście są przez niego pokryte białym albo jasnoszarym nalotem, który trochę przypomina bardzo drobno zmieloną mąkę albo puder. Najpierw na liściach pojawiają się tylko drobne plamki, które z czasem się powiększają. 
  2. Żółte oraz suche liście – przez działanie grzyba liście pomidorów już po kilku dniach tracą kolor i w końcu stają się żółte, suche oraz bardzo kruche. To właśnie odróżnia mączniaka od zarazy ziemniaczanej. W tym przypadku liście się zasuszają, za to przy zarazie mają mokre oraz gnijące plamy. 

A może coś na mszyce? Sprawdź: Ten chwast to prawdziwy skarb działkowców. W sklepach płacą za podobne środki fortunę

Domowy sposób chroni pomidory w sezonie. Nie kosztuje prawie nic 

Zanim wybierzecie się do sklepu ogrodniczego po drogie preparaty, wypróbujcie domowy i tani oprysk wykonany z tego, co każdy z nas ma pod ręką. Składa się on z wody, płynu do mycia naczyń oraz odrobiny oleju. Produkty te utrudniają rozwój grzybów i tym samym pomagają ochronić pomidory. 

Do przygotowania oprysku potrzebujemy:

  • 1 l wody,
  • 1 łyżeczkę oleju roślinnego,
  • kilka kropli płynu do mycia naczyń.

Wszystko to wlewamy do butelki ze spryskiwaczem. Należy ją zakręcić i mocno wstrząsnąć kilka razy, by składniki się połączyły. Raz na 7-10 dni obficie spryskujemy taką mieszanką liście pomidorów – od góry i od dołu, tylko rano lub wieczorem. Absolutnie nie w środku gorącego dnia, ponieważ liście mogą się poparzyć! Nie przesadzajcie też z płynem do mycia naczyń, ponieważ jego nadmiar może zaszkodzić roślinom. Dosłownie kilka małych kropli na 1 litr wody wystarczy.

Przed zastosowaniem warto zrobić test – spryskajcie kilka liści i odczekajcie dobę. Jeżeli nie pojawiają się na nich plamy oraz liście nie więdną, to domowy oprysk można bezpiecznie stosować. Działa on profilaktycznie i pomaga chronić pomidory przed mączniakiem. W sytuacji, gdy problem jest już poważny, lepiej skorzystać z porady eksperta w sklepie ogrodniczym i zastosować odpowiedni preparat.