Po kilku miesiącach niższych cen kierowcy mogą znów odczuć podwyżki przy dystrybutorach. Od 1 lipca wygasają ostatnie elementy rządowego pakietu CPN, który miał ograniczyć skutki wzrostu cen paliw. Nie będzie powrotu do rekordowych stawek sprzed kilku lat, ale tankowanie i tak stanie się droższe.
Koniec rządowych obniżek jest już przesądzony. Kierowcy muszą przygotować się na nowe ceny
Pod koniec marca rząd uruchomił pakiet CPN, czyli program "Ceny Paliw Niżej", którego celem było złagodzenie skutków wysokich cen na stacjach benzynowych. W ramach rozwiązania obniżono akcyzę oraz czasowo zmniejszono stawkę VAT na paliwa z 23 do 8 proc. Dodatkowo obowiązywał mechanizm maksymalnych cen publikowanych przez ministra energii. Dzięki temu różnice pomiędzy poszczególnymi stacjami były niewielkie, a kierowcy mogli tankować taniej niż jeszcze kilka miesięcy wcześniej. A było to ważne w dobie rosnących rachunków.
Zobacz także:
Teraz program dobiega końca. Niższa akcyza wygasła już 16 czerwca, natomiast od 1 lipca ponownie zacznie obowiązywać podstawowa, 23-procentowa stawka VAT. Oznacza to, że ceny paliw zaczną stopniowo wracać do poziomów wynikających z normalnych zasad opodatkowania. Choć sama informacja o zakończeniu programu może budzić niepokój, podwyżki nie powinny być gwałtowne. Rynek paliw znajduje się obecnie w znacznie spokojniejszej sytuacji niż w czasie największych zawirowań po wybuchu wojny, a ceny ropy utrzymują się na relatywnie niskim poziomie.
fot. Adobe Stock | Md
Pakiet CPN to już przeszłość. Eksperci podają konkretne kwoty
Zdaniem Rafała Zywerta, analityka rynku paliw z firmy Reflex, kierowcy powinni przygotować się na stopniowy powrót do wyższych cen. Według jego prognoz dla "Faktu" średnia cena benzyny po 1 lipca może wynosić około 6,50 zł za litr, natomiast oleju napędowego około 6,70 zł za litr. Ekspert zwraca uwagę, że sama podwyżka akcyzy nie była szczególnie odczuwalna dla kierowców, ponieważ została w dużej mierze zrekompensowana spadkiem cen ropy naftowej na światowych rynkach. Obecnie baryłka ropy Brent kosztuje około 73 dolarów, czyli tylko nieznacznie więcej niż przed wybuchem wojny. Wpływ na sytuację mają między innymi rozmowy prowadzone przez Stany Zjednoczone i Iran oraz poprawa bezpieczeństwa transportu przez Cieśninę Ormuz, dzięki czemu zwiększył się ruch tankowców i ustabilizowały się dostawy surowca.
Jeżeli szukasz sprawdzonych sposobów na upały, to może cię zainteresować: Najlepszy sposób na upały według naukowców. Zamiast klimatyzacji wystarczą 2 przedmioty, które masz w domu
Po zakończeniu programu CPN kierowcy zauważą jednak jeszcze jedną zmianę. W ostatnich miesiącach ceny paliw na różnych stacjach były do siebie bardzo zbliżone. W wielu miastach różnice wynosiły zaledwie kilka groszy za litr. Wkrótce sytuacja ma wrócić do dawnego modelu, w którym ceny będą znacznie bardziej zróżnicowane w zależności od lokalizacji.
Najdrożej znów będzie przy autostradach. Tam ceny mogą przekroczyć 7 zł za litr
Największe podwyżki odczują kierowcy tankujący przy autostradach oraz drogach ekspresowych. Tam ceny tradycyjnie należą do najwyższych, a po wycofaniu mechanizmów ograniczających stawki różnice mogą ponownie sięgać nawet około złotówki na litrze w porównaniu z tańszymi stacjami w miastach. Oznacza to, że podczas wakacyjnych wyjazdów warto planować tankowanie z wyprzedzeniem. Zatankowanie pełnego baku jeszcze przed wjazdem na autostradę może pozwolić zaoszczędzić nawet kilkadziesiąt złotych. Coraz więcej kierowców korzysta również z aplikacji porównujących ceny paliw, dzięki którym łatwiej znaleźć najtańszą stację w okolicy.
Ekspert uspokaja jednak, że mimo zakończenia programu osłonowego nie należy spodziewać się powrotu do rekordowych cen z okresu największego kryzysu energetycznego. Nawet po planowanych zmianach paliwo ma kosztować wyraźnie mniej niż w czasie, gdy ceny zbliżały się do 9 zł za litr. Jednocześnie podkreśla, że wiele będzie zależało od sytuacji na światowych rynkach, w tym rozwoju wydarzeń na Bliskim Wschodzie oraz sezonu huraganowego w Stanach Zjednoczonych, które mogą wpływać na notowania ropy naftowej.
Dla kierowców oznacza to jedno – od lipca tankowanie będzie nieco droższe, ale nie powinno dojść do gwałtownych skoków cen. Warto jednak przygotować się na większe różnice pomiędzy stacjami i uważniej planować zakupy paliwa, szczególnie przed dłuższymi wakacyjnymi podróżami.

Obserwuj nas na Google







