Latem wiele kobiet zwraca uwagę przede wszystkim na dobór stylizacji. Szukamy lekkich, oddychających ubrań, które zapewnią nam komfort nawet w najbardziej upalne dni. Jednak niewiele z nas zdaje sobie sprawę, że to samo podejście powinnyśmy mieć do kosmetyków. Kiedy temperatury przekraczają 30 stopni, lepiej unikać ciężkich, mocno matujących podkładów, bo skóra po prostu się w nich męczy. Lepiej sięgać wtedy po lekkie kremy. Od dłuższego czasu na swojej liście rzeczy do kupienia, miałam popularny kosmetyk z Sephora. Jednak znalazłam o wiele tańszą alternatywę w Hebe.

Krem do twarzy w Sephora. Szybko stał się hitem i poleca go wiele kobiet

Ten krem do twarzy Sephora kojarzy raczej większość kobiet. Stał się bardzo popularny już jakiś czas temu i pomimo swojej wysokiej ceny, kobiety bardzo chętnie go kupują. Mowa tu oczywiście o kremie CC Red Correct marki Erborian. Jest on znany przede wszystkim z tego, że poprawia wygląd jak korektor, ale łagodzi i nawilża skórę jak krem. Poprawia koloryt, zapewniając całkiem satysfakcjonujące krycie, dzięki czemu jest świetną alternatywą dla podkładów, szczególnie latem. Krem ten jest lekki, pięknie stapia się ze skórą, a po nałożeniu praktycznie nie czuć go na twarzy. 

Zobacz także:

Co ważne, krem do twarzy z Sephora ma zielony odcień, dzięki czemu natychmiast koryguje zaczerwienienia. To właśnie najbardziej kusiło mnie do przetestowania tego kosmetyku. Moja cera bardzo często się czerwieni. Jest to spowodowane różnymi czynnikami, jednak latem oczywiście przede wszystkim gorącem. Dlatego nie lubię wychodzić z domu bez nałożenia czegokolwiek na twarz. Przez długi czas używałam klasycznych podkładów, jednak przy 30 stopniach zdecydowanie nie zdawały one egzaminu. Czułam cały czas ich obecność na twarzy, a po kilku godzinach praktycznie potrafiły spływać i makijaż nie wyglądał dobrze. 

Oprócz tego krem ma wzbogaconą formułę z wąkrotką azjatycką, więc zdaniem producenta trwale koi i nawilża skórę. Z każdym kolejnym dniem cera staje się wyraźnie gładsza i bardziej promienna. Zawiera on także SPF 30, który zabezpiecza przed szkodliwym działaniem słońca, a latem jest to niezwykle ważne. 

Pomimo zapewnień producenta i świetnych opinii, które czytałam w internecie o tym kremie do twarzy Sephora, ostatecznie nie zdecydowałam się na jego zakup. Mocno zniechęcała mnie cena, która wynosi aż 215 zł za tubkę o pojemności 40 ml. Oczywiście raz mogłabym kupić taki kosmetyk, jednak jeżeli miałabym z niego korzystać regularnie, mój portfel na pewno mocno by na tym ucierpiał. Na szczęście znalazłam bardzo podobny hit w Hebe, którego cena już tak nie odstrasza, a wręcz kusi do zakupu.

fot. sephora.pl

Krem do twarzy z Hebe daje ten sam efekt. Kosztuje znacznie mniej i już trafił do moich letnich ulubieńców

O kremie do twarzy z Hebe słyszałam już kilka razy. Często przewijał mi się podczas oglądania filmików na TikToku czy na Instagramie, jednak przez długi czas podchodziłam do niego sceptycznie. Wiele kobiet porównywało go właśnie do kremu z Sephora, jednak różnica w cenie była tak ogromna, że wątpiłam w podobne efekty. Ostatnio podczas zakupów w Hebe przyciągnął moją uwagę na półce, więc stwierdziłam, że w końcu go przetestuję. Jakie było moje zdziwienie, gdy rzeczywiście okazał się hitem. 

fot. archiwum prywatne/story.pl

Jest to krem korygujący koloryt skóry Cicacalm polskiej marki Anyong, inspirowanej koreańskimi rytuałami pielęgnacyjnymi. Kosmetyk ten ma takie samo zadanie, co produkt z Sephora. Ma koić skórę, wyrównywać koloryt i zapewniać codzienną ochronę. Również zawiera on SPF, ale nie 30 a 20. Zdaniem producenta zielony pigment dopasowuje się do odcienia skóry, pomagając redukować zaczerwienienia i zapewniać naturalny, jednolity efekt bez tłustego wykończenia. Całkowicie się z tym zgadzam. 

Zerknij też na to cudo: Założyłam się, że to Kenzo za 300 zł. A to taniocha za 15 zł, która czuć godzinami

Krem do twarzy z Hebe zachwycił mnie już po pierwszym użyciu. Kiedy nałożyłam lekką warstwę na twarz, zielona masa przepięknie dopasowała się do cery i nabrała idealny odcień. Produkt ten dostępny jest w dwóch wariantach kolorystycznych: dla cery jasnej i dla cery ciemniejszej. Ja wybrałam tę pierwszą opcję i w moim przypadku sprawdziła się ona doskonale. Twarz wcale nie wygląda jak pomalowana jakimkolwiek kosmetykiem, a po prostu naturalnie i świeżo. Wystarczyło jeszcze lekko podkreślić brwi oraz pomalować rzęsy, abym cały makijaż miała gotowy dosłownie w sekundę. Dlatego ten krem szybko stał się moim letnim ulubieńcem.

fot. hebe.pl

Krem marki Anyong kosztuje aktualnie w Hebe 38,89 zł. Jest on w promocji, ale cena ta utrzymuje się na podobnym poziomie już od jakiegoś czasu. Jest co prawda odrobinę mniejszy, bo ma 30 ml i zawiera słabszą ochronę SPF, ale moim zdaniem nie ma co przepłacać za hit z Sephora. Efekt jest naprawdę powalający.