Jeszcze jakiś czas temu przy wyborze ręczników kierowałam się głównie kolorem i ceną. Szybko przekonałam się jednak, że wygląd to zdecydowanie za mało, jeśli chcę korzystać z nich przez dłuższy czas. Teraz zawsze sprawdzam przede wszystkim skład, wykonanie i to, czy materiał jest przyjemny w dotyku. Przy okazji zwracam uwagę na spokojne kolory, które łatwo dopasować do łazienki. W Pepco udało mi się znaleźć model łączący wszystkie te cechy, a kosztuje zaledwie 13 zł.

Dobry ręcznik powinien wytrzymać znacznie więcej niż kilka prań. Na to zwracam uwagę przed zakupem

Ręczniki są intensywnie użytkowane, dlatego ich zakup traktuję trochę inaczej niż wybór typowo dekoracyjnych tekstyliów. Ładny kolor oczywiście ma znaczenie, ale zdecydowanie ważniejsze jest dla mnie to, co stanie się z materiałem po kilkunastu czy kilkudziesięciu praniach. Nie chcę ręcznika, który początkowo jest miękki i puszysty, a po kilku tygodniach staje się cienki i nieprzyjemny w dotyku.

Zobacz także:

Jedną z pierwszych rzeczy, które sprawdzam, jest więc skład materiału. Bawełna to klasyczny wybór nie bez powodu. Dobrze chłonie wilgoć, jest przyjemna dla skóry i przy właściwej pielęgnacji może długo zachować dobre właściwości. Właśnie dlatego informacja o 100-procentowej zawartości bawełny zdecydowanie działa u mnie na plus.

Przyglądam się również samemu wykonaniu. Ważne są brzegi, szwy oraz wszelkie elementy dekoracyjne. Jeśli już w sklepie widzę wystające nitki albo nierówne wykończenie, zwykle odkładam taki produkt na półkę. Ręcznik regularnie trafia do pralki, więc słabe miejsca mogą z czasem stać się jeszcze bardziej widoczne.

Znaczenie ma też wielkość. Do rąk czy włosów bardzo wygodny jest dla mnie format około 50 × 100 cm, natomiast po kąpieli wolę znacznie większy ręcznik. Dobrym rozwiązaniem są więc kolekcje dostępne w kilku rozmiarach. Można wtedy skompletować pasujące do siebie tekstylia zamiast kupować każdy ręcznik z zupełnie innej serii.

Dopiero na końcu patrzę na kolor. Tutaj coraz częściej wybieram spokojniejsze, głębokie odcienie, ponieważ wyglądają elegancko i łatwo połączyć je z jasną ceramiką czy drewnianymi dodatkami. Czekoladowy brąz jest tego świetnym przykładem. Ociepla łazienkę, a jednocześnie nie jest tak oczywisty jak biel, szarość czy beż.

Te ręczniki z Pepco kosztują 13 zł. Czekoladowy kolor wygląda znacznie drożej

Właśnie podczas ostatniej wizyty w Pepco zauważyłam ręczniki, które spełniały większość moich oczekiwań. Mają wymiary dokładnie 50 × 100 cm, i kosztują 13 zł za sztukę. Skład to 100 proc. bawełny. Przy takiej cenie od razu przyjrzałam mu się bliżej.

Najbardziej spodobał mi się czekoladowy wariant. Brązy od pewnego czasu coraz śmielej wracają do wnętrz, a w łazience wyglądają szczególnie dobrze w zestawieniu z kremami, jasnym drewnem, bielą czy czernią. To prosty sposób, żeby ocieplić pomieszczenie bez zmiany płytek albo mebli.

fot. archiwum prywatne/Story.pl

Sam ręcznik nie jest też zupełnie gładki. Ma ozdobną bordiurę, która urozmaica jego powierzchnię, ale nie jest przesadnie dekoracyjna. W Pepco dostępnych jest również kilka innych wersji kolorystycznych, więc nie trzeba ograniczać się do brązu. Co ważne, do kompletu można dobrać większy ręcznik 70 × 140 cm z tej samej kolekcji. To dla mnie spora zaleta, bo zdecydowanie wolę, gdy tekstylia w łazience tworzą spójną całość.

Nawet najlepszą bawełnę można szybko zniszczyć. Tego unikam podczas prania ręczników

Dobry ręcznik to dopiero połowa sukcesu. Drugą jest odpowiednia pielęgnacja, bo nawet porządna bawełna może z czasem stracić swoją miękkość, jeśli za każdym razem pierzemy ją w nieodpowiedni sposób.

Przede wszystkim zawsze sprawdzam zalecenia producenta na metce i do nich dopasowuję temperaturę oraz program. Nie zakładam automatycznie, że każdy bawełniany ręcznik trzeba prać w najwyższej możliwej temperaturze. Zbyt agresywne pranie może niepotrzebnie przyspieszać zużywanie włókien i wpływać na wygląd koloru.

Nie przesadzam również z ilością detergentu. Więcej proszku czy żelu nie oznacza automatycznie czystszych ręczników. Nadmiar środka może gorzej się wypłukiwać i pozostawać pomiędzy włóknami, przez co z czasem materiał może stać się mniej przyjemny w dotyku. Ostrożnie podchodzę także do płynów do płukania. Stosowane w dużych ilościach mogą osadzać się na włóknach i pogarszać chłonność ręczników. A przecież właśnie dobre pochłanianie wody jest ich podstawowym zadaniem.

Ten bieżnik z Pepco również może cię zainteresować, wygląda luksusowo: Ten bieżnik z Pepco wygląda, jakby był uszyty z ekskluzywnej koronki. Kosztuje tylko 9 zł, sąsiadka była w szoku

Kolejna rzecz to przeładowywanie pralki. Ręczniki potrzebują miejsca, aby mogły swobodnie poruszać się w bębnie i dobrze wypłukać. Upychanie ich razem z ogromną ilością innych tekstyliów tylko po to, żeby zrobić jedno pranie zamiast dwóch, nie zawsze wychodzi im na dobre.

Po zakończeniu cyklu staram się też możliwie szybko wyjąć je z pralki i dokładnie wysuszyć. Wilgotne ręczniki pozostawione na długo w bębnie szybko tracą świeży zapach. Przed rozwieszeniem warto je lekko strzepnąć, dzięki czemu włókna nie pozostają tak mocno przyklepane.