Skóra ma zupełnie inne potrzeby zimą niż latem, ale jedno pozostaje niezmienne przez cały rok – potrzebuje odpowiedniego nawilżenia. Suche powietrze, ogrzewanie, klimatyzacja czy intensywne słońce potrafią szybko odbić się na jej kondycji. Właśnie dlatego od lat szukam kosmetyków, które sprawdzają się niezależnie od pory roku. Najbardziej cenię produkty wielozadaniowe, które nie zajmują miejsca na półce i faktycznie pomagają skórze odzyskać komfort. Jeden z nich już dawno zasłużył na miano mojego pielęgnacyjnego pewniaka.
Krem do ciała z Hebe uratował moje dłonie podczas zimy. Później odkryłam, że świetnie sprawdza się także na całym ciele
Moje dłonie potrafią być naprawdę wymagające. Każdej zimy zmagam się z przesuszoną skórą, która staje się szorstka, napięta i nieprzyjemna w dotyku. Kilka miesięcy temu sytuacja była szczególnie trudna. Mimo regularnego stosowania różnych kremów dłonie wciąż nie wyglądały tak, jakbym chciała. Właśnie wtedy trafiłam na Bioderma Atoderm Crème Ultra. Początkowo kupiłam go wyłącznie z myślą o dłoniach i nie spodziewałam się, że zostanie ze mną na tak długo.
Zobacz także:
Już po kilku dniach zauważyłam wyraźną poprawę. Skóra odzyskała miękkość, przestała być szorstka i wreszcie wyglądała zdrowo. Kiedy problem z dłońmi zniknął, zaczęłam zastanawiać się, co zrobić z resztą produktu. Opakowanie ma aż 500 ml, więc naprawdę trudno je szybko zużyć. Wtedy postanowiłam zacząć nakładać go również na nogi, ramiona i resztę ciała. Okazało się, że to był strzał w dziesiątkę.
Najbardziej doceniam go latem. Zanim zaczynam sezon opalania, staram się dobrze przygotować skórę i zadbać o jej odpowiednie nawilżenie. Gładka, elastyczna i zadbana skóra po prostu lepiej wygląda, gdy pojawia się na niej opalenizna. Ten krem do ciała Bioderma świetnie wpisuje się w moją letnią rutynę. Nakładam go po wieczornym prysznicu i rano budzę się z przyjemnie miękką skórą. Nie zostawia tłustej warstwy, więc nie mam ochoty od razu go zmywać, jak zdarzało mi się w przypadku innych produktów.
fot. archiwum prywatne/story.pl
Dużym zaskoczeniem była dla mnie obecna promocja. Aktualnie w Hebe za opakowanie 500 ml trzeba zapłacić 57,99 zł zamiast 77,99 zł. Różnica jest naprawdę odczuwalna, szczególnie przy dermokosmetykach. Gdy zobaczyłam tę cenę, od razu pomyślałam o zakupie kolejnej butelki na zapas. W moim przypadku taki produkt nigdy się nie marnuje, bo korzystam z niego praktycznie przez cały rok.
Krem do ciała Bioderma działa na kilku poziomach pielęgnacji. Skóra odzyskuje komfort już od pierwszych zastosowań
Ogromną zaletą tego produktu jest to, że nie daje jedynie chwilowego uczucia nawilżenia. Producent postawił na składniki, które mają wspierać skórę również w dłuższej perspektywie. W formule znajdziemy między innymi kwasy omega 3, 6 i 9 oraz witaminę PP, czyli niacynamid. To właśnie one pomagają wzmacniać naturalną barierę ochronną skóry i wspierają jej codzienne funkcjonowanie.
Bardzo ciekawie prezentuje się także kompleks Skin Protect. Według producenta wspomaga on utrzymanie odpowiedniego poziomu nawilżenia oraz stymuluje syntezę kwasu hialuronowego. W praktyce oznacza to, że skóra nie tylko otrzymuje porcję nawilżenia tu i teraz, ale również dłużej utrzymuje komfort i miękkość. Właśnie dlatego tak często wracam do tego produktu, gdy czuję, że moja skóra zaczyna się przesuszać.
fot. hebe.pl
Dużym plusem jest również konsystencja. Mimo że to bogaty dermokosmetyk, nie sprawia wrażenia ciężkiego. Rozprowadza się bez problemu i szybko się wchłania. Dzięki temu mogę używać go zarówno rano, jak i wieczorem. Bardzo lubię też fakt, że jest bezzapachowy. Część balsamów do ciała ma intensywne aromaty, które potrafią konkurować z perfumami. Tutaj nic takiego nie występuje, co dla mnie jest ogromnym atutem.
Gładką skórę pozwala mi uzyskać również hit z Action. Zobacz: Przepłacałam w Rituals przez lata. Teraz kupuję 7x tańsze cudo w Action. Efekt? Gładka i miękka skóra przez całe lato
Ten balsam do ciała sprawdza się u całej rodziny. Jedno opakowanie zastępuje kilka różnych kosmetyków
Najbardziej przekonuje mnie jego uniwersalność. Wiele produktów kupujemy z myślą o jednym zastosowaniu, a później okazuje się, że zajmują miejsce na półce przez wiele miesięcy. W tym przypadku jest zupełnie inaczej. Producent przeznaczył go do pielęgnacji zarówno ciała, jak i twarzy, dzięki czemu można ograniczyć liczbę używanych kosmetyków.
Ogromnym plusem jest również to, że mogą korzystać z niego nie tylko dorośli. Formuła została opracowana z myślą także o dzieciach i niemowlętach. Dzięki temu jedna butelka może służyć całej rodzinie. Sama bardzo lubię takie rozwiązania, bo nie przepadam za gromadzeniem kilku różnych produktów do podobnych zadań.
W codziennym użytkowaniu najczęściej nakładam go na dłonie i ciało, ale zdarza mi się również stosować go miejscowo na twarz, gdy potrzebuje dodatkowego ukojenia. To właśnie ta wszechstronność sprawiła, że od kilku lat regularnie wracam do tego produktu. Zimą pomaga mi walczyć z przesuszeniem dłoni, a latem staje się niezastąpionym wsparciem dla skóry wystawionej na słońce.

Obserwuj nas na Google







