Latem skóra potrzebuje szczególnej troski. Częściej nosimy sukienki, szorty i odkryte sandały, dlatego zwracamy większą uwagę na jej wygląd. Właśnie wtedy najbardziej doceniam kosmetyki, które pomagają utrzymać ciało w dobrej kondycji bez konieczności wydawania fortuny. Lubię znajdować produkty, które dają świetne efekty, ale nie rujnują budżetu. Ostatnio trafiłam na prawdziwą perełkę, która całkowicie zmieniła moje podejście do jednego z ulubionych rytuałów pielęgnacyjnych.

Peeling z Rituals zrobił na mnie świetne wrażenie. Cena skutecznie ostudziła jednak mój entuzjazm

Pierwsze spotkanie z kosmetykami Rituals wspominam bardzo dobrze. Marka od dawna kojarzyła mi się z luksusową pielęgnacją i domowym SPA, więc kiedy kupiłam peeling z Rituals z kolekcji The Ritual of Hammam, miałam wobec niego spore oczekiwania. Na szczęście nie zawiodłam się. Już po pierwszym użyciu skóra była wyraźnie gładsza, bardziej miękka i przyjemna w dotyku. Bardzo spodobała mi się również jego formuła oparta na soli morskiej i eukaliptusie. Zapach był świeży, odprężający i sprawiał, że zwykły prysznic zamieniał się w mały rytuał relaksu.

Zobacz także:

Największe wrażenie zrobiło na mnie to, jak dobrze radził sobie ze złuszczaniem. Gruboziarnista sól skutecznie usuwała martwy naskórek, ale jednocześnie nie pozostawiała skóry nieprzyjemnie ściągniętej. Po spłukaniu ciało było gładkie, odżywione i gotowe na kolejne etapy pielęgnacji. Nic dziwnego, że produkt ma grono wiernych fanek.

Problem pojawił się dopiero wtedy, gdy słoiczek zaczął się kończyć. Za 300 g trzeba zapłacić 75 zł. O ile przy pierwszym zakupie byłam skłonna potraktować to jako małą przyjemność, o tyle przy kolejnych zaczęłam się zastanawiać, czy naprawdę chcę regularnie wydawać taką kwotę na peeling do ciała. Szczególnie że jest to kosmetyk, którego używam systematycznie przez cały rok. Z czasem coraz częściej odkładałam zakup nowego opakowania na później i zaczęłam rozglądać się za tańszą alternatywą.

fot. rituals.com

Peeling z Action okazał się moim największym odkryciem. Efekt po użyciu pozytywnie mnie zaskoczył

Jedna niepozorna wizyta w Action wystarczyła, żebym całkowicie zmieniła swoje przyzwyczajenia. Spacerowałam między półkami bez konkretnego planu, kiedy moją uwagę przyciągnął peeling z Action inspirowany rytuałem Hammam. Już sama nazwa skojarzyła mi się z produktem Rituals, który znałam bardzo dobrze. Z ciekawości sięgnęłam po opakowanie i zaczęłam czytać opis.

fot. archiwum prywatne/story.pl

Najpierw zdziwiła mnie pojemność. Słoik zawiera aż 500 g produktu, czyli znacznie więcej niż luksusowy odpowiednik. Chwilę później spojrzałam na cenę i musiałam przeczytać ją drugi raz. Za cały słoik zapłaciłam zaledwie 9,99 zł. W tamtym momencie pomyślałam, że nawet jeśli okaże się przeciętny, nie będę żałowała zakupu.

Zaskoczenie przyszło podczas pierwszego użycia. Peeling bardzo dobrze rozprowadzał się na wilgotnej skórze, a zawarta w nim sól morska skutecznie usuwała martwy naskórek. Po spłukaniu ciało było wyraźnie wygładzone i przyjemnie miękkie. Szczególnie spodobał mi się efekt na łydkach i ramionach, gdzie skóra latem często staje się bardziej przesuszona. Dodatkowym atutem okazał się orientalny zapach, który długo utrzymywał się na skórze.

Najbardziej cieszy mnie jednak stosunek jakości do ceny. Trudno znaleźć drugi kosmetyk, który za niecałe 10 zł oferuje tak dużą pojemność i tak przyjemny efekt. Właśnie dlatego bardzo szybko stał się moim ulubieńcem. Dziś zamiast zastanawiać się, czy warto wydać kolejne kilkadziesiąt złotych na nowy słoik, po prostu wrzucam go do koszyka przy okazji zakupów. Takie odkrycia lubię najbardziej.

fot. action.com

Regularny peeling do ciała robi ogromną różnicę. Latem pilnuję tego kroku szczególnie sumiennie

Nie bez powodu peeling do ciała od lat zajmuje stałe miejsce w mojej łazience. Regularne złuszczanie pomaga pozbyć się martwego naskórka, dzięki czemu skóra wygląda zdrowiej i jest znacznie przyjemniejsza w dotyku. To jeden z tych kroków pielęgnacyjnych, który nie wymaga wiele wysiłku, a potrafi przynieść naprawdę widoczne efekty.

Latem zwracam na to szczególną uwagę. Odkryte nogi, ramiona i plecy sprawiają, że każda nierówność czy przesuszenie stają się bardziej widoczne. Właśnie dlatego staram się wykonywać peeling regularnie, zwykle raz lub dwa razy w tygodniu. Dzięki temu skóra pozostaje gładka, a balsamy i masła do ciała lepiej się wchłaniają.

Zerknij też na inny urodowy hit z Action: Nie spodziewałam się cudów, wydając 9 zł w Action. Teraz używam go codziennie. Pachnie miodem i daje efekt glass skin

Bardzo szybko zauważyłam również, że regularne złuszczanie poprawia wygląd skóry po opalaniu. Ciało wygląda bardziej jednolicie, a skóra nie sprawia wrażenia szorstkiej. Dla mnie to szczególnie ważne podczas wakacyjnych wyjazdów, kiedy praktycznie codziennie noszę lekkie sukienki i krótkie spodenki.

Największą zaletą jest jednak sam komfort. Nic nie daje takiego uczucia świeżości jak dobrze wykonany peeling i miękka skóra po prysznicu. Przez lata wydawało mi się, że taki efekt wymaga drogich kosmetyków. Dziś wiem, że czasem wystarczy dobrze poszukać. Odkrycie produktu z Action sprawiło, że nie tylko zaoszczędziłam sporo pieniędzy, ale też zyskałam kosmetyk, po który sięgam z prawdziwą przyjemnością przez całe lato.