Początek listopada to moim zdaniem doskonały moment, żeby na poważnie rozpocząć przygotowania do Bożego Narodzenia. Wiem, że niektórzy czekają z tym do grudnia, ale ja nie zamierzam zostawiać wszystkiego na ostatnią chwilę. Znając życie, najpiękniejsze dekoracje mogą być już wtedy trudne do zdobycia, a na sklepowych półkach zostaną pojedyncze sztuki. Dlatego już teraz rozglądam się za ozdobami choinkowymi, świątecznym oświetleniem i drobiazgami, które wprowadzą do domu odrobinę magii. Ostatnio podczas przeglądania oferty Sinsay znalazłam takie perełki, że od razu wiedziałam, czym w tym roku udekoruję choinkę.

Welurowe bombki z Sinsay kosztują tylko 2,40 zł za sztukę. Zbychu może wreszcie odetchnąć

U mnie ubieranie choinki zawsze wygląda podobnie. Ja starannie rozpakowuję ozdoby, dobieram kolory i zastanawiam się, gdzie powiesić każdą bombkę, a mój mąż zabiera się do pracy z takim rozmachem, że po chwili słyszę charakterystyczny brzęk tłuczonego szkła. Przez lata straciliśmy w ten sposób mnóstwo pięknych, szklanych bombek. Dlatego w tym roku postanowiłam poszukać czegoś mniej delikatnego, co nadal będzie wyglądało elegancko.

Zobacz także:

Właśnie wtedy wypatrzyłam w Sinsay komplet 25 welurowych bombek. Zamiast typowej błyszczącej powierzchni mają miękkie, aksamitne wykończenie, które od razu kojarzy mi się z luksusowymi dekoracjami. Co najlepsze, nie są wykonane ze szkła, lecz w 93% z polipropylenu, czyli lekkiego tworzywa sztucznego, które nie roztrzaskuje się przy upadku tak jak szkło. Pozostałe 7% stanowi poliester, któremu bombki zawdzięczają swoją przyjemną, welurową fakturę.

Za całe opakowanie trzeba zapłacić 59,99 zł, czyli zaledwie 2,40 zł za sztukę. Moim zdaniem to świetna cena za tak elegancki zestaw. Co ciekawe, produkt został już oznaczony na stronie Sinsay jako bestseller. Mam przeczucie, że przed świętami zainteresowanie nim jeszcze wzrośnie, choć oczywiście trudno przewidzieć, jak długo będzie dostępny. Na szczęście ja swój komplet mam już kupiony.

Rubinowa czerwień i żłobienia jak w kryształach. Te bombki mają prawdziwie królewski szyk

Najbardziej zachwycił mnie ich kolor. To nie jest zwykła, jaskrawa czerwień, którą często widuję na plastikowych ozdobach choinkowych. Bombki mają głęboki, rubinowy odcień wpadający w bordo, przypominający dojrzałe wiśnie albo królewski aksamit. Taka kolorystyka wygląda niezwykle szlachetnie, szczególnie w połączeniu z ciemną zielenią świerkowych gałązek.

fot. sinsay.com

Ogromną rolę odgrywa też ich faktura. Welurowa powierzchnia ma delikatnie matowy charakter i nie odbija światła tak intensywnie jak szkło. Dzięki temu bombki wyglądają miękko, niemal jak pokryte prawdziwym aksamitem. Nie potrzebują brokatu ani cekinów, żeby przyciągać spojrzenia.

Dodatkową ozdobą są geometryczne żłobienia, które różnią się w zależności od bombki. Jedne mają regularne pionowe prążki, inne spiralne rowki, a jeszcze inne wypukły wzór przypominający fasety oszlifowanych kamieni szlachetnych. Światło choinkowych lampek będzie wydobywało z tych wypukłości ciekawe cienie, podkreślając trójwymiarową strukturę dekoracji.

Całość uzupełniają niewielkie złote zawieszki, które pięknie kontrastują z rubinową czerwienią. Właśnie takie zestawienie najbardziej lubię podczas świąt. Jest eleganckie, wyraziste i nie potrzebuje dodatkowych kolorów, żeby choinka wyglądała odświętnie.

Przed świętami warto zajrzeć też do Action po ten hit: Już widzę minę moich wnuków, gdy zobaczą to cacko z Action. Mikołaj wyląduje mi na balkonie, a jego spadochron świeci

Bombki z Sinsay zostały bestsellerem. Kupujący wystawili im wysokie oceny

O popularności tych welurowych ozdób nie świadczy wyłącznie status bestsellera, ale również liczba opinii zamieszczonych na stronie sklepu. Aktualnie jest ich 45, a średnia ocena wynosi 4,7/5. To bardzo dobry wynik, który dodatkowo zachęca do przyjrzenia się temu kompletowi. Wśród opinii kupujących możemy przeczytać między innymi:

Piękne, eleganckie bombki. Śliczny kolor. Ekskluzywne. Ogólne wrażenie - wow.

Piękne aksamitne kule, pięknie wyróżniają się na choince.

Ja już nie mogę się doczekać, kiedy wyciągnę choinkę i zawieszę na niej swoje rubinowe perełki. Zamierzam połączyć je z ciepłym, złocistym oświetleniem i kilkoma prostymi dekoracjami. A Zbychu? Mam nadzieję, że tym razem ubieranie drzewka obejdzie się bez odgłosu tłuczonego szkła i zamiatania podłogi.