Media społecznościowe potrafią być kopalnią ciekawych zakupowych odkryć. Czasami trafiam na inspiracje wnętrzarskie, czasami na nowe przepisy, a czasami na promocje, obok których trudno przejść obojętnie. Właśnie tak było tym razem. Jeden krótki filmik sprawił, że od razu zaczęłam planować wizytę w drogerii. Wiedziałam, że jeśli nie zareaguję szybko, później mogę tego żałować.

Promocja w Rossmannie przyciągnęła mnie do drogerii jeszcze tego samego dnia. W sieci coraz więcej osób dzieli się swoimi zakupowymi zdobyczami

Jak co dzień po południu przeglądałam Instagrama, kiedy nagle trafiłam na rolkę jednej z kobiet, która informowała o ciekawej promocji z Rossmanna. Dotyczyła ona produktów marki Mediheal i od razu przykuła moją uwagę, ponieważ od dłuższego czasu regularnie używam kosmetyków tej marki. Okazało się, że przy zakupie wybranych produktów oznaczonych promocją za minimum 35 zł można otrzymać gratis w postaci pielęgnacyjnego zestawu startowego Mediheal. Z okazji tej można skorzystać do 17 czerwca. 

Zobacz także:

Najbardziej spodobało mi się to, że sama akcja zbiegła się z obniżkami cen kilku produktów. Niektóre kosmetyki Mediheal kosztują teraz znacznie mniej niż wcześniej, więc skompletowanie zakupów za wymagane 35 zł nie jest trudne. W moim przypadku decyzja była wyjątkowo prosta, ponieważ od dłuższego czasu regularnie używam maseczek tej marki. Bardzo dobrze sprawdzają się przy mojej skórze, dlatego i tak planowałam ich zakup. Perspektywa otrzymania dodatkowego prezentu była po prostu miłym dodatkiem.

Niedługo później byłam już w najbliższym Rossmannie z koszykiem w ręku. Promocja działa również online, ale zauważyłam, że część produktów zaczyna znikać ze stanów magazynowych. Myślę więc, że najbezpieczniej wybrać się do sklepu stacjonarnego, bo tam łatwiej znaleźć interesujące warianty. Pod rolką na Instagramie pojawiały się komentarze, że warto przypomnieć o gratisie przy kasie. Sama również o tym pamiętałam. Ostatecznie wróciłam do domu z zapasem dwóch ulubionych maseczek Mediheal, po które sięgam od miesięcy i dodatkowym zestawem startowym.

Maseczki Mediheal od dawna goszczą w mojej kosmetyczce. Wersja N.M.F Ampoule Original świetnie sprawdza się przy przesuszonej skórze

Jeśli miałabym wskazać jeden kosmetyk tej marki, który kupuję najczęściej, byłaby to właśnie maseczka N.M.F Ampoule Original. Trafiłam na nią kilka miesięcy temu, kiedy moja skóra była wyraźnie przesuszona i pozbawiona blasku. Od tamtej pory regularnie wracam do tego produktu, szczególnie wtedy, gdy cera wygląda na zmęczoną albo odwodnioną.

Najbardziej lubię efekt, jaki daje następnego dnia rano. Skóra wydaje się bardziej miękka, gładsza i przyjemniejsza w dotyku. Nie mam wrażenia chwilowego nawilżenia, które znika po kilku godzinach. Właśnie dlatego tak chętnie po nią sięgam przed ważniejszymi wyjściami albo wtedy, gdy wiem, że czeka mnie intensywny tydzień.

Zerknij też na ten hit z Rossmanna: „Super maskuje siwiznę” i jest na mega promocji. Mama już testuje ten Rossmannowy HIT

Producent podkreśla, że formuła została oparta na kompleksie N.M.F oraz ośmiu rodzajach kwasu hialuronowego. W składzie znajdują się również ceramidy, skwalan i niacynamid. Brzmi bardzo profesjonalnie, ale dla mnie najważniejsze jest to, co widzę w lustrze po użyciu. Cera wygląda na bardziej wypoczętą i zdecydowanie lepiej radzi sobie z przesuszeniem, które często pojawia się po klimatyzacji albo długim dniu spędzonym przed komputerem.

Obecnie maseczka kosztuje 6,99 zł zamiast 12,49 zł, więc od razu wrzuciłam kilka sztuk do koszyka. Przy takiej cenie łatwo zrobić zapas na kolejne tygodnie. Sama wiem, że kiedy kończy mi się ostatnia sztuka, zawsze żałuję, że wcześniej nie kupiłam większej ilości.

fot. rossmann.pl

Maseczka w płachcie Derma Synergy Wrapping pomaga mi uspokoić cerę. To mój sprawdzony sposób na podrażnienia i zaczerwienienia

Drugim produktem, który zawsze zwraca moją uwagę podczas zakupów Mediheal, jest Derma Synergy Wrapping Teatree Cica. Ta maseczka w płachcie sprawdza się u mnie w zupełnie innych sytuacjach niż wariant N.M.F. Sięgam po nią przede wszystkim wtedy, gdy skóra jest podrażniona, zaczerwieniona albo zaczyna się buntować po intensywnym tygodniu.

Ogromnie podoba mi się połączenie ekstraktu z drzewa herbacianego i wąkroty azjatyckiej. To właśnie na tej synergii opiera się cała formuła. Drzewo herbaciane pomaga ograniczać zaczerwienienia i działa kojąco, natomiast wąkrota azjatycka wspiera regenerację oraz nawilżenie skóry. Takie połączenie bardzo dobrze sprawdza się przy cerze wrażliwej, która łatwo reaguje na zmiany temperatury, stres czy niewłaściwą pielęgnację.

fot. rossmann.pl

Po użyciu tej maseczki moja skóra wygląda spokojniej i bardziej jednolicie. Lubię ten efekt szczególnie po dniu spędzonym na słońcu albo wtedy, gdy pojawiają się drobne niedoskonałości. Cera nie jest obciążona, a jednocześnie sprawia wrażenie lepiej nawilżonej i bardziej komfortowej. Właśnie dlatego zawsze staram się mieć przynajmniej kilka sztuk w domowej szufladzie z kosmetykami.

Aktualnie ten wariant można kupić za 7,99 zł zamiast 14,99 zł, czyli znacznie taniej niż wcześniej. Kiedy zobaczyłam obniżkę i możliwość zdobycia dodatkowego prezentu przy zakupach, nie zastanawiałam się długo.