Są takie dni, kiedy najchętniej nie wychodziłabym spod koca. Za oknem szaro, wiatr hula między blokami, a człowiek musi przecież zrobić zakupy, pójść do pracy czy wyprowadzić psa. Z wiekiem coraz bardziej doceniam ubrania, które są wygodne i praktyczne. Nie mam już ochoty marznąć tylko dlatego, że coś ładnie wygląda. Na szczęście można połączyć jedno z drugim i wcale nie trzeba wydawać na to fortuny.

WIDEO…

player placeholder

Zimą najbardziej marzną mi nogi, nawet gdy jestem ciepło ubrana. Zaczęłam szukać czegoś wygodniejszego niż zwykłe spodnie

Odkąd pamiętam, zmagam się z problemem, jakim są marznące nogi. Wystarczy dłuższy spacer albo kilka minut czekania na autobus, żebym zaczęła żałować, że nie zostałam w domu. Najgorzej jest wtedy, gdy wieje chłodny wiatr. Mam wrażenie, że przenika przez materiał spodni i momentalnie wychładza mi uda oraz kolana.

Próbowałam już różnych rozwiązań. Zakładałam grubsze rajstopy pod jeansy, nosiłam spodnie dresowe, a czasami nawet dwie warstwy ubrań. Niestety, nie zawsze było mi wygodnie. Materiał marszczył się pod kolanami, spodnie robiły się ciasne, a ja czułam się skrępowana przy każdym ruchu.

Zobacz także:

Zależało mi na czymś, co będzie przylegało do ciała, ale nie ograniczy swobody. Chciałam też, żeby ubranie wyglądało schludnie i pasowało do rzeczy, które już mam w szafie. Nie zamierzałam przecież kupować całej zimowej garderoby od nowa. Właśnie dlatego zaczęłam rozglądać się za ocieplanymi legginsami damskimi. Zwykłe modele lubię za wygodę, ale cienki materiał nie zawsze sprawdza się podczas chłodniejszych miesięcy. Wersja z dodatkową warstwą ocieplenia wydała mi się znacznie rozsądniejszym wyborem.

Ocieplane legginsy z Sinsay kosztują 35,99 zł. Ta nowość wygląda zgrabnie i przyda się w chłodne dni

Podczas przeglądania oferty Sinsay natrafiłam na czarne legginsy z ociepleniem za 35,99 zł. Od razu spodobało mi się to, że nie wyglądają jak typowa bielizna termiczna. Mają prosty, dopasowany krój, dzięki któremu można nosić je jak zwykły element codziennej garderoby. Legginsy przylegają do nóg na całej długości. Nie mają szerokich nogawek ani ozdobnych przeszyć, które mogłyby utrudniać dobieranie pozostałych ubrań. Czerń dodatkowo ułatwia tworzenie zestawów, bo pasuje praktycznie do wszystkiego.

legginsy
fot. sinsay.com

Najważniejszym szczegółem jest jednak ocieplenie. To właśnie ono odróżnia ten model od cienkich legginsów, po które zwykle sięgamy wiosną czy latem. Dodatkowa warstwa może poprawić komfort termiczny podczas codziennych wyjść, co szczególnie docenią zmarzluchy.

W ofercie dostępne są rozmiary S/M oraz L/XL. Przed zakupem sprawdziłabym jednak tabelę wymiarów, szczególnie że dopasowane ubrania powinny dobrze leżeć zarówno w pasie, jak i na udach. Zbyt ciasne legginsy mogą być niewygodne, a za luźne będą się zsuwać i marszczyć.

Ocieplane legginsy nie muszą wyglądać jak strój na siłownię. Jesienią i zimą noszę je z dłuższymi swetrami i botkami

Najbardziej lubię połączenie czarnych legginsów z długim, miękkim swetrem. Najlepiej takim, który sięga przynajmniej do połowy uda. Do tego zakładam botki na grubszej podeszwie albo wygodne kozaki. Jesienią świetnie sprawdzają się też krótkie botki z elastyczną cholewką. Czarne legginsy i buty w podobnym kolorze tworzą jednolitą linię, przez co nogi wyglądają na dłuższe.

Na co dzień zestawiłabym je również z dłuższą koszulą i rozpinanym kardiganem. Zimą dobrym pomysłem jest połączenie legginsów z pikowaną kurtką sięgającą za biodra. Można wybrać model w kolorze beżowym, brązowym albo oliwkowym. Do tego ciepłe skarpety, szalik i gotowe.

A co z bardziej eleganckim wyglądem? Tutaj postawiłabym na dzianinową tunikę, długi płaszcz i kozaki. Warto tylko pamiętać, że legginsy pozostają legginsami. Przy bardzo krótkiej górze mogą wyglądać mniej korzystnie niż klasyczne spodnie. Dłuższy sweter pomaga zachować odpowiednie proporcje.

To również może cię zainteresować: Zara ma cienkie bluzki w tej cenie, a Sinsay odpalił ocieplaną pikówkę puffer z futerkiem. Nowy klasyczek, a już bestseller

Ocieplany model może przydać się również w domu, szczególnie osobom, które nie lubią grubych dresów. Wygodna bluza, miękkie kapcie i można spokojnie spędzić wieczór z książką.